wtorek, 16 września 2014

Serek labneh


Nie ma to jak domowy twaróg. Taki prawdziwy, naturalny, kremowy. Kiedyś babcia miała krowę, więc domowe sery nie były niczym nadzwyczajnym. Teraz chyba dorosłam do takiego etapu, że chcę jak najwięcej zrobić sama. Piekę chleb, robię domowe wędliny, przetwory na zimę (ale to normalne;), przyszła więc pora i na serek. Z powodu ciągłego poszukiwania dobrego wiejskiego mleka od gospodarza (a raczej od krowy), serek zrobiłam z jogurtu. W krajach arabskich zwą go labneh i oznacza odcedzany jogurt. Zatem jest niezwykle prosty do zrobienia. A w zależności od użytego jogurtu oraz czasu jego odcedzania i dojrzewania, uzyskamy różne smaki - od delikatnego, kremowego, do wyrazistego, kwaskowatego, ostrego.
Potrzebne nam będą: jogurt naturalny (bez zagęszczaczy, żelatyny itp.), gaza, sitko... i dużo cierpliwości:) A żeby ową cierpliwość nie wykorzystywać za bardzo, można użyć jogurtu greckiego, wtedy już następnego dnia możemy rozsmakowywać się pysznym twarożkiem.

1 litr dobrego jogurtu naturalnego przelewamy do wyłożonego potrójną gazą sitka, odstawiamy na kilka/kilkanaście godzin, żeby odcedziła się serwatka. Gdy jogurt wyraźnie zgęstnieje, zawiązujemy gazę za rogi i wieszamy, żeby reszta serwatki mogła ściekać. Po około dwunastu godzinach serek będzie już gęsty, zwarty i trzymający kształt, można nim smarować kanapki.
A o pysznych kulkach z labneh, obtoczonych w przyprawach, ziołach i zanurzonych w oliwie, opowiem później:)
Smacznego!

p.s. serwatka również jest pyszna:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drukuj