poniedziałek, 21 grudnia 2015

Wigilia lubelskich blogerek kulinarnych

zdjęcie: Ryszard Kapłon
Pewnego grudniowego poranka napisała do mnie Edyta z Pasji smaku z pytaniem, czy nie chciałabym przyjść na spotkanie wigilijne dla lubelskich blogerek kulinarnych, które tworzą Magazyn Aromat. Jasne, że chce! Wreszcie będzie okazja, by poznać wszystkich osobiście!
W takim razie widzimy się 11 grudnia o 17-tej w Restauracji Insomnia
I tak oto w wyznaczonym dniu o wyznaczonej godzinie, uzbrojona w paszteciki, dotarłam na miejsce. Tam już czekała Edyta, Dorota, Gosia i Ania.
Wybiła piąta, a my wciąż czekałyśmy.... i czekałyśmy... Ale dzięki temu apetyt miałam jeszcze większy:) No, wreszcie są - Marlena (edit: jeszcze przed 17, obładowana prezentami), później Olga, Justyna, Marta. Siadamy do stołu.

Jeszcze tylko moment, bo przecież jak to zacząć kolację bez fotografowania;) Przed próbowaniem dań każda musiała zrobić zdjęcia. Światło, a raczej jego brak, skutecznie jednak uniemożliwiło piękne udokumentowanie tych wszystkich pyszności. A było co jeść. Na początek ciepły rosół jerozolimski do Insomnii - delikatny, lekki, z rodzynkami i winogronem, kluseczkami. Muszę jednak ponarzekać - nie spełnił moich oczekiwań i wyobrażeń: 5 rodzynków, 1 winogronko pokrojone na ćwiartki, kilka klusek - to zdecydowanie za mało, za mało esencjonalnie, za mało smakowe. Natomiast korzenna herbata z sokiem malinowym i pomarańczą była pyszna, po wypiciu dużego kubka większość poprosiła o dolewkę.
W tym momencie dołączyły do nas Karina, Patrycja i Asia.

Prawdziwa uczta się rozpoczęła, gdy na stole pojawiły się dania przygotowane przez dziewczyny:  chrupiące grzaneczki z łososiem, kanapeczki z pastą makrelową, sałatka ziemniaczana i jarzynowa. śledzie w occie winnym, ryba po grecku, pierożki z makiem, lędźwianem i kapustą, paszteciki z kapustą i pieczarkami. Nie zabrakło też słodkości - były pierniki, ciasteczka.
Oczywiście były też prezenty. Zestawy do firmy Vog: bakalie Kresto i Backmit, olej Rapso, fartuszek i rękawica, kawa Inka, kuchenne przydasie od Paclana - folia, woreczki do lodu, ściereczki, papier śniadaniowy.
Pod koniec spotkania wpadł do nas mąż jednej z dziewczyn z całym sprzętem i dzięki niemu mamy ładne wspólne zdjęcia;)





I jeszcze prezenty:



10 komentarzy:

  1. Wspaniale spotkać się w tak wyśmienitym gronie!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę była bardzo ciepła, przyjazna atmosfera.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja droga byłam przed godziną 17:))Milo było Cię poznać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, tak, obładowana prezentami... pamiętam;)

      Usuń
  4. Miłe spotkanie, fajnie zobaczyć się w realu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za spotkanie. Było miło Cię poznać, a Twoje paszteciki były wyborne.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj