niedziela, 31 lipca 2016

Empanadas de carne

Zauważyliście pewnie, że zniknęłam na kilka dni. Mieliśmy gości, więc cały czas wypełniły nam rozmowy, biesiadowanie, zwiedzanie, wycieczki... Dziś siadłam w chwili spokoju, pomyślałam, że jednak wcale mnie ten spokój i cisza nie cieszą. Martuś, Emilka, Natka, Witalik (awiator;) będziemy tęsknić i już czekamy niecierpliwie na kolejne nasze spotkanie!!!!

Przy okazji dziękuję również za wszystkie życzenia dla mojej Mamy, które zostawiliście w komentarzach pod muffinkami:) Jest to niezwykle miłe i wzruszające!

A tymczasem zapraszam w kulinarną podróż do Hiszpanii i Ameryki Łacińskiej. Dziś proponuję empanadas de carne. Empanadas to rodzaj pierożków, w których pyszne soczyste nadzienie wypełnia kruche ciasto. W kuchni hiszpańskiej tradycyjnie przygotowane są z mięsem, oliwkami, jajkami oraz rodzynkami. Uwielbiamy je z dipem jogurtowo-czosnkowym.

Składniki (na ok 20 sztuk):
ciasto:
2 szklanki mąki
3 łyżki śmietany
120g masła
1 jajko
szczypta proszku do pieczenia
szczypta soli
1 łyżka wody

Nadzienie:
400g szynki wieprzowej
1 duża cebula
2 mięsiste pomidory
sól
pieprz
1 łyżeczka czerwonej papryki
1 łyżeczka oregano
2 ząbki czosnku
szczypta kuminu
pęczek natki pietruszki
oliwa do smażenia
2 jajka ugotowane na twardo
3 łyżki oliwek
2 łyżki rodzynków
1 żółtko
1 łyżka suszonego oregano do posypania

Mąkę przesiać z solą i proszkiem, posiekać z masłem, dodać jajko i śmietanę i wodę, wyrobić gładkie, miękkie ciasto. Ciasto owinąć folią, schłodzić w lodówce przez godzinę.
Mięso zmielić. Cebulę pokroić w kostkę. Czosnek posiekać.
Pomidory sparzyć, obrać ze skórki, pokroić w kostkę.
Na patelnię wlać 3 łyżki oliwy, zeszklić cebulę, dodać czosnek i mięso. Smażyć, aż mięso zmieni kolor. Dodać pomidory, dalej smażyć, aż sok z pomidorów odparuje. Mięso posolić i doprawić ziołami, wymieszać z posiekaną natką pietruszki, pokrojonymi oliwkami, jajkami oraz rodzynkami.
Ciasto rozwałkować na grubość 5mm, wycinać kółka o średnicy ok 10cm, nakładać nadzienie, zlepiać brzegi. Pierogi układać na blasze wyłożonej papierem. Przed pieczeniem posmarować żółtkiem, posypać oregano.
Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 20 minut w temp. 180stC, aż ciasto będzie złote.
Smacznego!

wtorek, 26 lipca 2016

Muffinki cytrynowo-jagodowe

 
To już raczej ostatni jagodowy przepis w tym sezonie. Muffinki o lekko cytrynowej nucie i pełne jagód. Pyszne po stokroć;)

Z okazji dzisiejszego święta wszystkim Annom, a szczególnie mojej Mamie życzę mnóstwa powodów do radości oraz opieki ich Świętej Patronki:)

Składniki:
300g mąki
200ml jogurtu greckiego
2 jajka
2/3 szklanki cukru
100ml oleju
skórka otarta z cytryny
sok z połowy cytryny
0,5 łyżeczki sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 szklanka jagód

Jajka roztrzepać z cukrem, jogurtem, olejem, sokiem i skórką z cytryny.
Mąkę (1 łyżkę odłożyć do posypania jagód) przesiać z proszkiem i sodą, wsypać do mokrych składników. Wymieszać łyżką krótko i niezbyt dokładnie.
Jagody oprószyć łyżką mąki, wsypać do ciasta, wymieszać.
Formę na muffinki wyłożyć papilotkami. Do każdej foremki nakładać ciasto do wysokości 2/3.
Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 20-25 minut w temp. 170stC (termoobieg) do suchego patyczka.
Upieczone muffinki studzić na kratce, przed podaniem można oprószyć cukrem pudrem.
Udanych wypieków!


niedziela, 24 lipca 2016

Ciasto śmietanowe z jagodami i kruszonką

 

Jagody chyba już powoli się kończą. Chociaż jest ich jeszcze pełno na krzakach, są nieco zwiędłe, z goryczką w smaku. Łapię więc tę ostatnią chwilę na jagodobranie, żeby się najeść na cały rok:) Zapas dżemów zrobiony (będzie też czym obdarowywać przyjaciół w zimie;), trochę zamroziłam, piekłam ciasta i lepiłam pierogi, jeszcze tylko pampuchy i sernik mam w planach... czy zdążę???
A tymczasem zapraszam na ciasto z jagodami. Przepis na niezawodne jogurtowe ciasto z owocami i kruszonką został minimalnie zmodyfikowany, ale ciasto jest tak samo pyszne:)
Zapraszam!

Składniki:
300g mąki
1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
2 jajka
200ml kwaśnej śmietany 12%
100ml oleju kokosowego (najlepiej nierafinowanego)
2/3 szklanki cukru
1,5 szklanki jagód

kruszonka:
80g masła
80g cukru
2/3 szklanki mąki

Jajka roztrzepać z cukrem, śmietaną, olejem.
Mąkę przesiać z proszkiem i sodą, wsypać do mokrych składników. Wymieszać łyżką krótko i niezbyt dokładnie.
Składniki kruszonki rozetrzeć palcami.
Formę (22x33cm) wyłożyć papierem do pieczenia, wylać ciasto. Na cieście równomiernie wyłożyć jagody, posypać kruszonką.
Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 35-40 minut w temp. 170stC (termoobieg) do suchego patyczka.
Studzić najpierw w formie, a następnie przenieść na kratkę.
Udanych wypieków!


środa, 20 lipca 2016

Ciasto cukiniowo-czekoladowe



Upieczcie to ciasto, zaproście znajomych, niech spróbują... a później niech zgadują, jaki tajemniczy składnik został użyty do jego przygotowania:) 
Ciasto jest wilgotne, mocno czekoladowe, mięciutkie nawet następnego dnia (o ile coś zostanie;) W zależności od nastroju i gustu można dodać do niego chili, mieloną skórkę pomarańczową albo ekstrakt migdałowy. Ja miałam ochotę na chili, ale sypnęłam jej zdecydowanie za mało, pikanterii wcale nie czuć. Tym nie mniej ciasto smakuje przepysznie!

Składniki:
1,5 szklanki startej na dużych oczkach cukinii
1,5 szklanki brązowego cukru
150ml oleju
150ml śmietany 12% lub jogurtu greckiego
3 jajka
1 i 2/3 szklanki mąki
3 kopiaste łyżki kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
dodatkowo wg uznania: mielona skórka pomarańczowa, ekstrakt migdałowy, chili
olej i bułka tarta do formy
polewa czekoladowa

Jajka utrzeć z cukrem, wlać olej, dodać śmietanę lub jogurt.
Mąkę przesiać z kakao, proszkiem i sodą, wsypać do jajek, zmiksować krótko. Dodać odciśniętą lekko cukinię i np. chili, wymieszać.
Formę z kominem (u mnie o średnicy 26cm) wysmarować olejem, posypać bułką tartą. Wylać ciasto, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 40 minut w temp 170stC, do tzw. suchego patyczka.
Upieczone ciasto studzić najpierw przez kilkanaście minut w formie, następnie wyjąć i położyć na kratce.
Po ostudzeniu polać polewą czekoladową, udekorować wg uznania.
Smacznego!



poniedziałek, 18 lipca 2016

Kotlety z kalafiora

 

Poniedziałkowo mi. Za oknem jakby październik, tylko drzewa jeszcze zielone. Na targu widziałam pierwsze śliwki, polskie brzoskwinie i morele, kupiłam jabłka. Mimo to i tak mam ochotę na lody, nawet pogoda mi nie straszna;) Ale może lodową dietę przełożę na jutro. A dziś... dziś będzie ciasto cukiniowo-czekoladowe, kotleciki z kalafiora, wieczorem nastawię zaczyn na dyniowe bułeczki i kto wie czy znów nie ulepię pierogów z jagodami:) 
Kotlety z kalafiora to moje tegoroczne odkrycie. Pysznie smakują z dipem jogurtowo-czosnkowym, z młodymi ziemniaczkami, w burgerach. Spróbujcie;)

Składniki:
1 nieduży kalafior
2 cebule
3 łyżki kaszy manny
3 łyżki bułki tartej
2 małe jajka
100g żółtego sera (dałam ser Morski MSM Mońki)
natka pietruszki
2 ząbki czosnku
sól
pieprz
łyżeczka suszonych pomidorów
szczypta kuminu
majeranek
curry
olej do smażenia
bułka tarta + sezam do obtoczenia

Kalafior podzielić na różyczki, ugotować w lekko osolonej wodzie, odcedzić, rozgnieść widelcem.
Cebulę pokroić w kostkę, zrumienić na oleju, ostudzić.
Ser zetrzeć. Natkę pietruszki posiekać. Czosnek posiekać.
Do kalafiora dodać cebulę, jajka, ser, mannę i bułkę, wymieszać, doprawić do smaku.
Z masy formować kotleciki, obtoczyć w bułce wymieszanej z sezamem, smażyć na rumiano z obu stron na oleju.
Smacznego!


sobota, 16 lipca 2016

Tarta z jagodami


Pozostając w jagodowym klimacie zapraszam Was na tartę. Jest jagodowa do niemożliwości, kusi już samym kolorem i wyglądem;) Kruche ciasto z dodatkiem mąki pełnoziarnistej i jogurtowo-jagodowe nadzienie, które wprost rozpływa się w ustach... Zmykam do lasu i jagodowego weekendu życzę:) 

Składniki:
ciasto:
100g masła
1 szklanka mąki (dałam pół na pół z pełnoziarnistą)
1 łyżka cukru pudru
1 żółtko
1 łyżka kwaśniej śmietany

nadzienie:
300ml jogurtu greckiego
1 duże jajo
3 łyżki cukru
2 płaskie łyżki budyniu waniliowego
1 szklanka jagód

Mąkę przesiać z cukrem pudrem, masło posiekać z mąką, dodać żółtko, śmietanę i szybko zagnieść ciasto, owinąć folią i włożyć od lodówki na godzinę.
Ciasto rozwałkować, wyłożyć nim dno i boki foremki na tartę (25cm)*, nakłuć widelcem. Na ciasto położyć papier do pieczenia i wysypać kulki ceramiczne lub fasolę. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 10 minut w temp. 190stC, zdjąć papier z kulkami i piec jeszcze ok 12 minut w temp. 180stC.
Jogurt wymieszać z cukrem, jajkiem i budyniem, wylać na podpieczony spód tarty, wyłożyć jagody. Tartę piec ok. 25 minut w temp. 170stC, (aż masa jogurtowa się zetnie).
Smacznego!

*z pozostałego ciasta wykroiłam kwiatki, upiekłam je i udekorowałam tartę po wyjęciu z piekarnika.



czwartek, 14 lipca 2016

Jagodowy koktajl


Różnie można by go nazwać - blueberry milkshake, blueberry smoothie, koktajl jagodowy. Jedno pozostaje niezmienne - jest pyszny, a przez dodatek płatków owsianych jest jeszcze bardziej zdrowy. 
Miksujemy na drugie śniadanie???;) 

Składniki:
150ml mleka
0,5 szklanki jagód
2 łyżki płatków owsianych
opcjonalnie - miód do smaku

Niewielką ilość mleka i płatki zmiksować, wlać pozostałe mleko i wsypać jagody, zmiksować razem. Można dosłodzić miodem.
Wlać do szklanki i podawać od razu:)

środa, 13 lipca 2016

Najlepsze ciasto drożdżowe z porzeczkami


Zbieranie porzeczek w dzieciństwie było dla nas prawdziwą zmorą. No bo jak tu zbierać, gdy koleżanki czekają, by poskakać w gumę albo bawić się w chowanego w polu kukurydzy. A duże wiadro wydawało się nie mieć dna. Mieliśmy sporo krzaków porzeczek każdego rodzaju: czarnych, czerwonych, białych. Czerwone nie specjalnie lubiłam, zresztą teraz też nie jem ich na surowo. Ale kompot lub galaretka z nich to już inna sprawa;) Natomiast czarne zajadałam całymi garściami, więc wcale się nie dziwię, że napełnienie wiadra trwało całą wieczność.
Z tamtych czasów pamiętam pyszne ciasta z porzeczkami, które piekła ciocia. Ten zapach niósł się po całej okolicy, a my co chwila wbiegaliśmy do kuchni po kolejny jeszcze ciepły kawałek. I kto by się przejmował brudnymi rękami, naprędce wycieranymi w spódnicę, albo wytarciem ust rękawem po zjedzeniu ostatniego okruszka z dłoni;) Najważniejsze, że smakowało. I to jak!
I jeszcze pamiętam mój dziecięcy zachwyt nad galaretką, którą się stawał sok wymieszany z cukrem i wlany do słoików. Dziś wiem, że to sprawka pektyn, a nie żadne czary-mary:)
Taka porzeczkowa nostalgia mnie dziś znów dopadła, gdy zbierałam porzeczki na ciasto. Wiadro? Nie, zaledwie pół kilo - krzaczki muszą podrosnąć. Ale w zupełności wystarczyło, by upiec pyszne drożdżowe ciasto z porzeczkami i kruszonką. Zastanawiałam się nad formą, w której miałam je upiec. Wydawało się, że zwykła blaszka (taka 22x33) będzie za duża i ciasto wyjdzie za niskie. Włożyłam więc je do formy z kominem. I wiecie co? - urosło niesamowicie! A jakie puchate, mięciutkie! I ta maślana kruszonka, przełamana kwaśnym smakiem porzeczek. Po prostu pycha! Upieczcie je koniecznie swoim bliskim. Takie ciasta pozostawiają najlepsze wspomnienia;) 

Składniki:
180ml mleka
1 jajko
3 żółtka
ziarenka z laski wanilii
100g cukru
15g drożdży
2 i 1/3 szklanki mąki luksusowej typ 550
50g masła
1 łyżka oleju
0,5kg porzeczek (czarne, czerwone)
kruszonka:
50g masła
100g mąki
50g cukru

Mleko podgrzać, wymieszać z drożdżami, łyżeczką cukru i mąki, odstawić do wyrośnięcia.
Jajko i żółtka roztrzepać z cukrem, dodać wanilię, wyrośnięte drożdże, przesianą mąkę i zagnieść miękkie, gładkie ciasto. Ciasto wyrabiać ok 10 minut, aż zacznie odstawać od rąk i miski, w trakcie wyrabiania dodać rozpuszczone masło. Ciasto powinno być miękkie, delikatnie klejące. Jeśli ciasto po wyrobieniu jednak będzie mocno się kleiło do rąk, można dosypać trochę mąki.
Z ciasta uformować kulę, posmarować olejem, włożyć do miski, miskę przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (u mnie zajęło to lekko ponad godzinę).
Wyrośnięte ciasto wyłożyć na stolnicę, rozwałkować na wielkość formy (22x33cm) albo uformować wałek i wyłożyć nim formę w kominem o średnicy 26cm. Przykryć i pozostawić do napuszenia na ok 40 minut.
W międzyczasie umyć i osuszyć porzeczki. Składniki kruszonki rozetrzeć.
Na wyrośnięte ciasto wyłożyć porzeczki, posypać kruszonką.
Piekarnik rozgrzać do 170stC (termoobieg), wstawić ciasto, piec ok 30 minut. Podczas pieczenia można kilkakrotnie spryskać piekarnik wodą, żeby ciasto miało cienką skórkę.
Upieczone ciasto przykryć ściereczką i pozostawić do ostygnięcia.
Smacznego!


Porzeczkowe przepisy ukazały się (bądź jeszcze ukażą) dziś na blogach innych lubelskich blogerek, z którymi organizujemy akcję Lubelski kociołek. Razem ze mną porzeczkowe pyszności przygotowują:  Marta, Gosia, Agnieszka, Edyta,  Dorota, Anna, Marlena.
Zerknijcie do nich, będzie pysznie;)




 

wtorek, 12 lipca 2016

Bób z boczkiem i jajkiem


Bób. Jedni go lubią, inni niekoniecznie za nim przepadają. Jestem z gronie tych pierwszych i nie wyobrażam sobie lipca bez bobu. Najlepszy jest młody, gotowany kilka minut i którego nie musimy obierać ze skórek. Ze wsi w sobotę wróciłam więc z całą siatką bobu. Wyłuskałam go i od razu ugotowałam. I wtedy przypomniałam sobie, że u Ewy widziałam pomysł na bób z cebulą i pietruszką. Zapowiadał się bardzo smakowicie, więc dorzuciłam jeszcze boczku i chorizo. Taki bób z cebulką, boczkiem i pietruszką smakuje wprost genialnie. A do tego jajko i chorizo - rozkoszny obiad! 

Składniki:
500g bobu
100g boczku
50g chorizo
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
pęczek natki pietruszki
2 łyżki masła klarowanego
sól
pieprz
4 jajka

Bób ugotować w lekko osolonej wodzie, odcedzić. Na maśle zrumienić pokrojoną w kostkę cebulę, posiekany czosnek i boczek. Dodać bób.
Osobno podsmażyć plastry chorizo, żeby wytopić z nich tłuszcz, dodać do bobu.
Pietruszkę posiekać, wymieszać z bobem, doprawić do smaku.
Jajka usmażyć lub ugotować w koszulkach.
Na talerz wyłożyć porcję bobu oraz jajko. Podawać z grzankami lub bagietką.
Smacznego!


poniedziałek, 11 lipca 2016

Zakwas na chleb - krok po kroku

Od dawna przymierzałam się do tego posta. Już w zeszłym roku Ewa prosiła o instrukcję robienia domowego zakwasu chlebowego od podstaw. Tak się złożyło, że mój staruszek padł (zbyt długo stał w lodówce bez dokarmiania), więc musiałam wyhodować nowy zakwas albo przygarnąć od kogoś, kto chciałby się nim podzielić. Powiem Wam, że te pawie dwa miesiące bez domowego chleba były ciężkie;) Bardzo tęskniliśmy za tym smakiem i zapachem, wypełniającym kuchnię... W końcu pogoda dopisała, a ja mogłam wziąć się do roboty. Dlaczego piszę o pogodzie? Ponieważ w maju było dość chłodno, kaloryfery już nie grzały, a wiadomo, że zakwas lubi ciepło. I tak oto po kilku dniach mieszania, dokarmiania i czekania znów go mam! Pierwszy chleb na nim już upieczony, mimo moich obaw i braku drożdży wyrósł fenomenalnie.
Wczoraj podczas Pikniku Smakosza chleb cieszył się powodzeniem i podbił niejedno podniebienie;) Wiele osób pytało, czy na blogu znajdą przepis na ten chleb. A jakże! chlebów na zakwasie mam już dość pokaźną kolekcję:) Jest w czym wybierać. Jeśli więc i Wy chcecie piec swój własny chleb na naturalnym zakwasie, ten post będzie dobrym początkiem.

Do nastawienia zakwasu żytniego potrzebna jest jedynie mąką żytnia pełnoziarnista oraz woda. Przyda się też czysty wyparzony słoik litrowy, kawałek bawełnianej serwety oraz sznurek lub gumka-recepturka.
Oczywiście można wyhodować zakwas pszenny, w tym celu musimy jedynie zmienić rodzaj mąki na pszenną pełnoziarnistą. Reszta kroków przygotowania pozostaje bez zmian.

Dzień 1:
w słoiku mieszamy 100ml przegotowanej, lekko ciepłej wody i 100g mąki. Słoik przykrywamy serwetą i odstawiamy w ciepłe miejsce na 24h. U mnie stał na nasłonecznionym parapecie.



Dzień 2:
zakwas zmienił strukturę, troszkę podrósł w słoiku, ma bąbelki oraz lekko kwaśny zapach. Połowę zakwasu wyrzucamy, a do reszty dodajemy 100g mąki oraz 100ml wody. Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce na kolejne 24h.


Dzień 3:
zakwas już pachnie dość intensywnie, ma dużo bąbelków i bardzo wyrósł. Połowę znów wyrzucamy, a resztę dokarmiamy jak poprzednio (100g mąki + 100ml wody). Odstawiamy na kolejne 24h w ciepłe miejsce.


Dzień 4 i 5:
Zakwas rośnie bardzo mocno, zapach ma kwaśny, intensywny. Dokarmiamy jak poprzednio i już 5 dnia możemy nawet piec chleb. Jeśli wydaje się, że zakwas jednak jest za słaby, bo np. mało wyrastał i miał mało bąbelków, do ciasta chlebowego można asekuracyjnie dodać odrobinę drożdży (kulka wielkości groszku wystarczy).



Pamiętajcie, by gotowy zakwas przechowywać w lodówce i dokarmiać raz w tygodniu. Przed "karmieniem" wyjmujemy go z lodówki i zostawiamy na godzinę, żeby się ocieplił. Dokarmiamy mąką i wodą, odstawiamy w ciepłe miejsce na ok 12h, a następnie część wykorzystujemy do ciasta chlebowego, a resztę przechowujemy w lodówce.

Ja swój zakwas po ostatnim dokarmieniu i wyrastaniu schowałam do lodówki na 3 dni, gdyż nie miałam czasu na pieczenie. Dzień przed pieczeniem wyjęłam z lodówki, dokarmiłam (już bez wyrzucania połowy) i następnego dnia piekłam. Zakwas był silny, próbował nawet uciec ze słoika, więc nie musiałam posiłkować się drożdżami.

Wiecie, jak się cieszę, że znów mam swój chleb!

czwartek, 7 lipca 2016

Chili con carne

 

Chłodno dziś. Nawet nie przypuszczałam, że tak szybko zatęsknię za upałami:) Ale chłodniejsza pogoda ma też swoje dobre strony, w aspekcie kulinarnym również. Można bowiem przygotować coś pożywniejszego, rozgrzewającego, coś, co zaspokoi wilczy apetyt mięsożerców. 
Chilli con carne - jednogarnkowa potrawa rodem z kuchni meksykańskiej albo - jak podają różne źródła - amerykańskiej, a dokładniej z pogranicza teksańsko-meksykańskiego (stąd określenie kuchnia Tex-Mex). Głównymi składnikami dania są różnego rodzaju papryka oraz mielone lub siekane mięso wołowe, pomidory, kukurydza, fasola oraz przyprawy (kumin, papryka, oregano). 
Moje chili con carne zrobiłam z wołowiny pokrojonej w kostkę i podałam z bagietką, ale żeby było całkiem po meksykańsku, można podać je z nachos albo tortillą. Odrywa się wtedy kawałki placka, nabierając nimi sos. Myślę, że taki sposób jedzenia sprawi, że danie będzie smakowało jeszcze lepiej;)

Składniki:
500g mięsa wołowego
1 duża cebula
1 puszka pomidorów krojonych (w sezonie 2-3 mięsiste pomidory obrane ze skórki)
1 marchew (opcjonalnie)
1 papryczka chili 
1 czerwona papryka 
1 puszka czerwonej fasoli
3 łyżki kukurydzy z puszki
2 ząbki czosnku
po łyżeczce kuminu, oregano, czerwonej papryki (może być wędzona),
szczypta cayenne
oliwa do smażenia

Mięso pokroić w niedużą kostkę. 
Cebulę i paprykę również pokroić w kostkę. Marchew (jeśli dodajemy) pokroić w talarki. Czosnek i chili posiekać.
Mięso obsmażyć na rozgrzanej oliwie, przełożyć do szybkowara.
Na tej samej patelni zrumienić cebulę i czosnek, wlać pomidory, dodać paprykę i marchew, zagotować. Wszystko przełożyć do szybkowara, podlać ok pół szklanki wody lub bulionu, zamknąć pokrywkę i dusić ok 20 minut (od momentu utworzenia odpowiedniego ciśnienia i zablokowania pokrywki). 
Po ugotowaniu poczekać aż para zejdzie i można będzie otworzyć szybkowar. Do mięsa dodać fasolę, kukurydzę, posolić i doprawić do smaku. Gotować kilka minut razem, żeby smaki się przegryzły. Przed podaniem można posypać posiekaną pietruszką lub kolendrą.
Chili con carne podawać z ryżem, tortillą. 
Smacznego!



środa, 6 lipca 2016

Naleśniki z twarożkiem i jagodami


Fioletowe ręce, fioletowy język:) Jagodowe zbiory trwają w najlepsze, a tu dawno nie było przepisu jagodowego:) Po powrocie z lasu szybko usmażyłam naleśniki, które nadziałam twarogiem i jagodami. Mmmmniam! 
Ciasto naleśnikowe zrobiłam z dodatkiem śmietanki, wyszły jeszcze bardziej delikatne, ale wciąż  cienkie jak serwetki:) Czasem mam ochotę na naleśniki takie grubsze, miękkie, ale nie wychodzą mi. Nie jest to tylko kwestia wlewania na patelnię większej ilości ciasta. Chodzi mi o samą strukturę ciasta. Ktoś z Was może coś doradzi???

Składniki (na ok 12 sztuk):
100ml mleka
100ml śmietanki kremówki
150ml wody gazowanej
2 jaja
1 op. cukru waniliowego
1 szklanka mąki
1 łyżka oleju

nadzienie:
300g twarogu półtłustego
2 łyżki śmietany 18%
2 łyżki cukru waniliowego
świeże jagody

jagody w syropie:
1 szklanka jagód
2 łyżki cukru

Wszystkie składniki wymieszać lub zmiksować (robię to w blenderze kielichowym na najniższej prędkości), zostawić na godzinę.
Przed smażeniem zamieszać łyżką jeszcze raz.
Przed pierwszym naleśnikiem patelnię posmarować olejem, nalać ciasto, rozprowadzić po całej powierzchni patelni, smażyć ok 30-40 sekund, odwrócić, smażyć ok 20 sekund. Wykładać na talerz.
Twaróg rozetrzeć ze śmietaną i cukrem.
Jagody wsypać do rondelka, wymieszać z cukrem, podgrzewać na małym ogniu, aż puszą sok, a cukier się rozpuści. Pozostawić do przestudzenia.
Naleśniki nadziewać twarożkiem, posypać świeżymi jagodami, składać w trójkąty. Podawać polane jagodami w syropie. 
Smacznego!



wtorek, 5 lipca 2016

Bananowo-czekoladowe muffinki


Miłośnicy bananów i czekolady będą zachwyceni! Babeczki są mięciutkie, puszyste, a ich dekoracja może się zmieniać w zależności od inwencji twórczej małych pomocników. Dorośli łasuchy też chętnie sięgną po kolejną taką babeczkę:)

Składniki (na 18 sztuk):
3 bardzo dojrzałe banany
200ml jogurtu naturalnego
1 duże jajko
100ml oleju
2/3 szklanki cukru
1,5 szklanki mąki
2 czubate łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej

krem:
500ml śmietanki 30%
3 łyżki kremu czekoladowo-orzechowego (typu nutella)

do dekoracji:
banan
posypka czekoladowa lub starta czekolada

Banany rozgnieść widelcem, wymieszać z jogurtem, jajkiem, cukrem i olejem.
Mąkę przesiać z proszkiem i sodą, wymieszać z kakao, wsypać do mokrych składników.
Ciasto wymieszać łyżką lub rózgą niezbyt dokładnie, pozostawienie grudek nawet jest wskazane:)
Formę na muffinki wyłożyć papilotkami, napełnić ciastem na wysokość 2/3.
Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 20-25 minut w temp. 170stC do suchego patyczka.
Upieczone muffinki wyjąć z formy, ostudzić na kratce.
Śmietankę mocno schłodzić, ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodać nutellę i krótko zmiksować.
Krem przełożyć do rękawa z końcówką w kształcie gwiazdki. Muffinki udekorować kremem, plasterkami banana i posypką czekoladową.
Smacznego! 




poniedziałek, 4 lipca 2016

Ogórki małosolne po rosyjsku (na sucho)

 

Korciło mnie już od kilku miesięcy, by wypróbować ten sposób robienia ogórków małosolnych. Zobaczyłam go w zeszłym roku na jakimś rosyjskim portalu, później "małosolne na sucho" opanowały też polskie blogi kulinarne:) Ależ miałam na nie apetyt! Czekałam tylko na ogóreczki z ogródka. Wiadomo, swoje są najlepsze - jędrne, chrupiące, słodziutkie i takie aromatyczne. 
Solenie ogórków tym sposobem jest prostsze, niż mogłoby się wydawać. Oprócz ogórków, przypraw i soli, potrzebny jest mocny foliowy worek, np. taki na mrożonki o pojemności ok 4 litrów.
Po dobie leżakowania już można chrupać pyszne ogóreczki małosolne. Smakują zupełnie jak te robione tradycyjnie w zalewie, ale zachowują piękny zielony kolor i są bardzo aromatyczne. 
Lubicie małosolne? Koniecznie zróbcie!

Składniki:
1 kg ogórków
2 baldachy kopru
kawałek korzenia chrzanu (ok 5cm)
liść chrzanu
2-3 liście czarnej porzeczki
4-5 ząbków czosnku
1 łyżeczka ziaren gorczycy
1 płaska łyżka soli
worek foliowy na mrożonki o pojemności ok 4l

Ogórki umyć, zalać zimną wodą i pozostawić na ok. godzinę. Następnie wyjąć z wody, osuszyć papierową serwetą, obciąć piętki.
Chrzan i czosnek obrać, chrzan pokroić w słupki, czosnek w plasterki. Przyprawy i sól wymieszać. Koper przekroić na kilka kawałków.
Ogórki włożyć do worka, dodać liście i koper, zasypać mieszanką przypraw, potrząsnąć, żeby przyprawy się rozsypały po ogórkach.
Worek ścisnąć, żeby wyszło powietrze, związać lub nałożyć klips. Włożyć do lodówki na 4 godziny, następnie wyjąć i pozostawić w temperaturze pokojowej na 20 godzin. Po tym czasie ogórki są gotowe do jedzenia. Można przełożyć je do słoika i przechowywać w lodówce.
Smacznego!

piątek, 1 lipca 2016

Jagodowa kawa mrożona


Odwieczny dylemat kobiety stojącej przed szafą: co na siebie włożyć? To pytanie w niczym nie ustępuje hamletowskiemu "być albo nie być"... W końcu wyszłam w niezwykle prostej letniej sukience w pięknym jagodowym kolorze i w drobne kwiatki. Bez przesady, przecież nie idę na wybieg, tylko na zakupy:) Duża zakupowa torba na ramieniu, sandały na nogach, okulary przeciwsłoneczne na nosie. Kilka bloków dalej z naprzeciwka idzie starsza pani i przygląda mi się. Mijam ją, a ona do mnie: "Jaka śliczna sukienka! I jak pani ładnie w niej wygląda!" Kilka miłych słów od nieznajomej osoby sprawiły, że rozpromieniona leciałam dalej, ciesząc się pięknem dnia i mając w sobie mnóstwo pozytywnej energii;)
I z tej całej radości po powrocie do domu popełniłam na ochłodę taką oto kawę mrożoną. Oczywiście z jagodami, które po ostatniej wyprawie do lasu rządzą w kuchni. Lody, mleko, śmietanka i jagody - ta kawa z powodzeniem zastąpi deser w upalną pogodę. Pycha!

Składniki (na 2 porcje):
1 szklanka jagód
2 łyżki cukru
4 gałki lodów (najlepiej waniliowych lub śmietankowych)
300ml mleka
3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
100ml śmietanki 30%
opcjonalnie: kostki lodu

Jagody umyć, 2 łyżki odłożyć do dekoracji, a resztę rozgnieść z cukrem i wymieszać, zagotować w rondelku, żeby cukier się rozpuścił, a jagody puściły sok, ostudzić. Dwie łyżki jagodowego pure odłożyć.
Kawę rozpuścić w mleku.
Śmietankę ubić na miękką pianę, wymieszać z odłożonym wcześniej pure.
Na dno wysokich szklanek wyłożyć jagodowe pure, po 2 gałki lodów, wlać kawę, wrzucić lód (opcjonalnie), na wierzch wyłożyć bitą śmietankę i udekorować całymi jagodami, listkami mięty.
Podawać od razu.
Pozytywnego dnia!


Drukuj