sobota, 23 września 2017

Sernik lekki jak chmurka




Przyszła. Choć zapowiadana, to jednak nie czekałam na nią specjalnie. Mokra od deszczu, okryta szarym płaszczem chmur. "Jestem, - krzyknęła podmuchem wiatru na powitanie... 
Nie tak wyobrażałam sobie spotkanie z jesienią. Spodziewałam się zobaczyć złotowłosą panią, tańczącą walca z liści klonów na chodnikach, ale przecież jesień niejedno ma oblicze. Na razie pocieszam się myślą o grzybobraniu i z kubkiem herbaty, jesiennej aromatycznej pigwowej herbaty w miodem, snuję plany...
A Wy jakie plany macie na weekend? Kulinarne i nie tylko? Do tych pierwszych dopiszcie na liście do zrobienia ten sernik, bo jest niesamowicie pyszny. Lekki jak chmurka, delikatny i puszysty. 
To jeden z nielicznych przepisów na sernik, kiedy przygotowując masę serową ubijam białka. Sernik w piekarniku rośnie jakieś 2cm, ale podczas studzenia opada do poziomu wyjściowego, zachowując lekką i puszystą strukturę. Bardzo zachęcam do upieczenia;)

Składniki:
500g twarogu półtłustego
250g mascarpone
4 jajka
2/3 szklanki cukru (jeśli wolicie słodsze ciasta, można dać 3/4)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 op. budyniu waniliowego
1 płaska łyżka mąki
ok 150g herbatników na spód (można pominąć)

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.
Twaróg zmielić dwukrotnie albo przetrzeć przez sito.
Oddzielić żółtka od białek. Białka ubić na sztywną pianę, dosypując pod koniec ubijania połowę cukru.
Żółtka utrzeć z pozostałym cukrem. Dodać twaróg i mascarpone, zmiksować. Dodać ekstrakt, budyń i mąkę, zmiksować. W 3 turach dodawać pianę z białek za każdym razem delikatnie mieszając.
Formę* (13x25cm) wyłożyć papierem, na dno ułożyć warstwę herbatników (można upiec sernik bez spodu, od razu wylewając na papier masę serową). Na herbatniki przelać masę serową.
Formę z ciastem wstawić do większej formy, do której wlać gorąca wodę. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 15 minut w temp. 180stC, następnie temperaturę zmniejszyć do 140stC i piec jeszcze 40 minut. Masa serowa na środku powinna być ścięta. Sernik studzić w piekarniku 1h przy uchylonych drzwiczkach, a następnie pozostawić do całkowitego ostudzenia na blacie.
Przed podaniem można posypać cukrem pudrem, polać polewą czekoladową lub sosem owocowym.
Smacznego!

Uwaga: ponieważ sernik jest pieczony w kąpieli wodnej, forma musi być szczelna, najlepiej żeby była wykonana z jednego kawałka metalu. Jeśli używamy tortownicy (22cm), należy ją dobrze owinąć z zewnątrz folią aluminiową, żeby woda nie przesączyła się do ciasta.

 
 

środa, 20 września 2017

Placki cukiniowe z czarnuszką



Tak dobrych placków dawno nie jadłam. Poważnie. Mówią, że najlepszą przyprawą jest głód. Rzecz jednak w tym, że nie byłam jakoś specjalnie głodna, po prostu naszła mnie ochota na placki z cukinii, no to usmażyłam. A może odkryłam właściwy sposób smażenia? A może to czarnuszka, mięta i pietruszka (rym nie był zamierzony:) sprawiły, że poszłam po dokładkę, choć głodna nie byłam. Tak czy siak placki wyszły mniamniuśne. Łapcie przepis!:)

Składniki (na 2 porcje):
300g cukinii
1 duże jajko
1 kopiasta łyżka mąki
sól
pieprz ziołowy
1 łyżeczka czarnuszki
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
gałązka mięty
olej do smażenia

sos jogurtowy:
150ml jogurtu greckiego
1 ząbek czosnku
sól
pieprz świeżo mielony
sok z cytryny do smaku (ok 1 łyżki)
2 łyżki posiekanego koperku 

Do przygotowania placków lepiej wybrać młodą cukinię, która nie ma jeszcze w środku twardych pestek.
Cukinie umyć, osuszyć, zetrzeć na tarce o dużych oczkach, odcisnąć z nadmiaru soku.
Do cukinii dodać jajko, mąkę, przyprawy, czarnuszkę, posiekaną natkę i miętę. Wymieszać.
Na patelni rozgrzać niewielka ilość oleju, łyżką wykładać placki. Smażyć na średnik/małym ogniu na rumiano z każdej strony. Smażenie na małym ogniu sprawia, że cukinia jest dobrze wysmażona, a placki nie są surowe w środku.
Po usmażeniu osączyć na papierowym ręczniku.
Składniki sosu wymieszać.
Placki podawać z sosem jogurtowym.
Smacznego!


piątek, 15 września 2017

Pieczony kurczak faszerowany pęczakiem



Pomysł na niedzielny obiad jest następujący- kurczak nadziewany kaszą pęczak to tak naprawdę dwa w jednym, bo i kurczak, i dodatek do mięsa. Jak danie jednogarnkowe;) Tak pieczony kurczak jest bardzo smakowity, z wypieczoną złotą skórką i soczystym mięsem. 
Obawiałam się, jak sobie poradzę z wyluzowaniem kurczaka z kości, ale wyzwanie okazało się nie takie trudne. Ostry nóż, kilka ruchów i gotowe:) Wytrybowałam tylko samą tuszkę, zostawiając kości w udkach, ale skoro to było dość łatwe, to kto wie, czy następnym razem nie pójdę na całość;) 
To co, zaskoczycie rodzinę niedzielnym obiadem?:)

Składniki:
1 kurczak (najlepiej z powolnego chowu) o wadze ok 1,5kg

przyprawy:
1 łyżeczka słodkiej papryki
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka soli
0,5 łyżeczki curry
0,5 łyżeczki pieprzu młotkowanego z kolendrą
2 łyżki majonezu
2 ząbki czosnku
gałązka rozmarynu

nadzienie:
100g kaszy pęczak
1 cebula
1 łyżka masła klarowanego
sól
pieprz

dodatkowo:
2 kwaśne jabłka
2 łyżki masła
łyżka oleju
gruba igła i bawełniana nić kuchenna
 
Kurczaka umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, obciąć lotki, kuper i szyję (zostawić większy kawałek skóry przy szyi). Skórę i pierś na dole naciąć, ostrym nożem wykroić korpus, starając się nie przeciąć skóry.
Czosnek przecisnąć przez praskę, wymieszać z pozostałymi przyprawami i majonezem, tą pastą natrzeć kurczaka. Włożyć do miski i wstawić do lodówki na noc.
Pęczak ugotować na pół twardo w lekko osolonej wodzie, odcedzić, ostudzić. Cebulę zrumienić na maśle, wymieszać z pęczkiem, doprawić do smaku, dodać pół jabłka obranego i pokrojonego w kostkę.
Skórę od szyi kurczaka zaszyć lub zawiązać nitką. Do środka włożyć nadzienie. Po skórę na piersi włożyć cienkie plastry masła. Kurczaka zszyć tak, żeby nadzienie się nie wysypało. Nogi związać nitką. Skrzydła przypiąć wykałaczkami lub obwiązać nitką.
Dno żaroodpornego naczynia posmarować olejem, włożyć kurczaka, po bokach obłożyć go pokrojonymi w ósemki jabłkami. Naczynie przykryć pokrywką lub folią aluminiowa. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 50 minut w temp. 170stC, w trakcie pieczenia polewać kurczaka wytworzonym sosem. Następnie zdjąć pokrywkę i zapiekać jeszcze ok 30 minut, uważając, żeby skórka nie przypaliła się zbyt mocno.
Przed podaniem usunąć nitki.
Podawać z ulubiona surówką.
Smacznego!

 

poniedziałek, 11 września 2017

Sałatka tabbouleh


Chwytam cieple dni, oplatając je pajęczynką babiego lata. Chwytam letnie smaki, by zapisać
w pamięci esencję lata. Chwytam promienie słońca, które jeszcze grzeje, ale świeci już tym blaskiem wczesnej jesieni. Jest pięknie!

Z miską sałatki w ręku idę na balkon. I tak rozglądam się i planuję kolejne zmiany. Tak, jesień też jest dobra na zmiany, pozytywne zmiany. 

Tabbouleh (czy też tabouleh, wymawiamy [tabule] ) to libańska sałatka z bulguru i pomidorów, czerwonej papryki, ogórka i cebuli, doprawiona czosnkiem, miętą, cytryna, pietruszką. 

Składniki:
0,5 szklaki kaszy bulgur*
2 mięsiste pomidory (ok 200g)
1 czerwona papryka
1 mała czerwona cebula
1 mały gruntowy ogórek
ząbek czosnku
pół pęczka natki pietruszki
kilka gałązek mięty
sok z połowy cytryny
sól
pieprz czarny świeżo mielony
3 łyżki oliwy

Kaszę ugotować na sypko w lekko osolonej wodzie, ostudzić.
Pomidor, ogórek, paprykę pokroić w kostkę.
Cebule i czosnek drobno posiekać.
Natkę pietruszki i mięte posiekać.
Oliwę, sok z cytryny, sól i pieprz wymieszać.
Wszystkie składniki sałatki połączyć. Odstawić na 10 minut, żeby smaki się przegryzły. 
Smacznego!

*Zamiast bulguru można użyć kaszy kuskus.



wtorek, 5 września 2017

Domowe masło ze śmietany (krok po kroku)


Co się dzieje z masłem? Czyżby krowy zaczęły dawać mleko mniej tłuste? Albo Europejczycy odstawili margarynę? A może producenci stosują zmowę cenową? Cena za kostkę masła nie spada poniżej 5zł, a ponoć ma być jeszcze drożej. Zawsze można spróbować zrobić masło samemu, wystarczy zaopatrzyć się w śmietankę lub śmietanę min. 30% i poświęcić ok 10 minut. Czy wyjdzie taniej? Koszt 700ml śmietany 30% to 7zł., z tej ilości wyszło mi ok 243g masła oraz 400ml maślanki. Według moich wyliczeń kokosów na tym nie zbijemy, ale zawsze pozostaje satysfakcja, nowe doświadczenie i osełka najsmaczniejszego masła, nie wspominając o maślance;) 
Oczywiście im tłustsza jest śmietana, tym więcej masła z niej uzyskamy.
Próbowałam robić masło zarówno ze śmietanki, jak i śmietany, różnica w smaku samego masła jest minimalna, natomiast smak i konsystencja maślanki zdecydowanie jest lepsza, gdy używam kwaśnej śmietany. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, jak babcia ubijała masło w specjalnej maselnicy, miarowo uderzając bijakiem. Wydawało się, że trwa to całe wieki, zanim pojawiały się pierwsze grudki, a po chwili mogłam posmarować kromkę chleba takim świeżym masełkiem. Później ubijaliśmy masło w słoiku, a teraz poszłam na łatwiznę i wykorzystuję do tego mikser. Jest zdecydowanie szybciej, a swoja drogą nie wyobrażam ubijania niecałego litra śmietany w maselnicy. 


Zobaczcie, jak zrobiłam domowe masło krok po kroku.

1. Śmietanę przelewam do dużej miski (można dodać małą szczyptę soli). Miska powinna być trzykrotnie większa, niż objętość śmietany, i najlepiej żeby była wysoka, gdyż śmietana podczas ubijania będzie chlapać.

2. Mikserem na najwyższych obrotach ubijam śmietanę. Na początku śmietana urośnie, tak jak przy ubijaniu kremówki na krem do tortów.

3. Nie przestaję ubijać i po kilku minutach bita śmietana "siada", zaczyna się warzyć, jej konsystencja przypomina kaszkę mannę.

4. Ubijam dalej, zaczynają się oddzielać grudki tłuszczu i maślanka.

5. Zmniejszam obroty miksera i jeszcze chwilę ubijam, aż grudki masła zaczną się zbijać w większe kawałki. Ubijanie w sumie zajęło mi 8 minut.

6. Mikser odkładam. Masło przelewam przez sito lub gazę.

7. Teraz trzeba wypłukać z masła resztki maślanki (dzięki temu masło będzie miało zwartą strukturę i nie zjełczeje zbyt szybko). Do miski nalewam ok 1,5 litra bardzo zimnej wody. Wkładam masło, łyżką lub palcami ugniatam, żeby pozbyć się maślanki.
Zmieniam wodę i masło płuczę jeszcze raz.

8. Wyjmuję masło z wody, formuję osełkę, owijam papierem pergaminowym i wkładam do lodówki.


Teraz tylko pozostaje upiec chlebek i rozkoszować się smakiem;)



wtorek, 22 sierpnia 2017

Uczta grillowa piwem popijana, czyli warsztaty z Sokołowem



Droga do Siedlec była wyjątkowo długa. Może dlatego, że autobus wlókł się przez małe wioski, a może też ja już nie mogłam się doczekać kolejnego spotkania i warsztatów w Akademii Smaku Sokołów. A muszę powiedzieć, że warto było czekać. Zresztą, gdy dokończycie czytanie tej relacji, przekonacie się sami:)
Chwilę po 11-tej przyjechałam do Siedlec. Cel mojej podróży – Browar restauracyjny Brofaktura – znajduje się w centrum miasta, niedaleko dworca autobusowego. Nie musiałam więc długo szukać i od razu udałam się do restauracji. Po kilkunastu minutach przyjechała grupa blogerów i mogliśmy zacząć pierwszą część naszego spotkania. Przedstawiciele Brofaktury opowiedzieli nam o historii tego miejsca, natomiast w tajniki sztuki piwowarskiej wprowadził nas główny piwowar Bartłomiej Imieliński. Z czego warzy się piwo?? No tak, odpowiedź wydaje się być bardzo prosta – z wody, słodu i chmielu. Ale to wiedza, umiejętności i często intuicja browarnika pozwalają uwarzyć piwo o określonym smaku i charakterze. 

Sama teoria jednak to są mało, żeby zobaczyć i poczuć różnicę. Dlatego po krótkim kursie teoretycznym zostaliśmy zaproszeni do sali, gdzie przy stołach rozpoczęła się degustacja. Mnie osobiście bardzo posmakowało piwo Roskoszne (tak, tak, pisane przez s, gdyż jego nazwa pochodzi od jednej z dzielnic miasta). Lekkie, jasne pszeniczne piwo, o delikatnym bananowym posmaku. Porter z prażonym jaśminem też był bardzo zacny – kawowo-czekoladowe nuty i przyjemna słodycz to lubię. Spróbowałam również piwa z mniszkiem o uroczej nazwie This is Mlecyk, a także jasne Kupieckie. 

Degustacji towarzyszył obiad z czterech dań. Na przystawkę sałatka z arbuzem, serem oraz musem porzeczkowym, następnie podano krem z cukinii, sandacza z kluseczkami i brokułami, a na deser racuszki z waniliowym kremem. Już byłam najedzona po uszy, a przecież czekało nas jeszcze grillowanie z Sokołowem w Akademii Smaku w Woli Suchożebrskiej. 


Na miejscu jak zawsze wszystko dopięte na ostatni guzik: leżaki, koce, nakryte stoły, rozpalony grill i przygotowane produkty, m.in. sezonowana wołowina, świeże warzywa. Nawet pogoda była jak na zamówienie – słoneczko przyjemnie grzało, a temperatura była idealna do uczty pod gołym niebem. Chwila odpoczynku po obiedzie i bierzemy się do roboty. Pod okiem szefa kuchni Akademii Smaku Dominika Moskalenki przygotowaliśmy kilka rodzajów wołowiny z grilla. Były obłędnie pyszne steki z rostbefu i antrykotu, cudownie soczysta polędwiczka, podana z ziemniakami i sosem kurkowym oraz sałatką. Jednak sezonowana wołowina to jest smak! Były też wyśmienite burgery i szaszłyki marynowane w maśle orzechowym. Wszystko oczywiście popijane piwem:) 
W międzyczasie Rafał opowiadał i częstował nas piwami w różnych krajów, m.in. belgijskim wiśniowym Kriekem i malinowym Lindemans. 


 

Jak zawsze, chciałoby się zostać dłużej, leniwie położyć na kocyku, słuchając szczebiotu ptaków w drzewach, ale wszystko co dobre szybko się kończy. Do domu wróciłam po 22-ej, pełna wrażeń i satysfakcji z dobrze spędzonego dnia. Dziękuję Organizatorom za zaproszenie i już z niecierpliwością czekam na kolejne nasze spotkanie z Sokołowem i magazynem Kukbuk:)




sobota, 19 sierpnia 2017

Bruschetta z pomidorami



Gnocchi już były i mam nadzieję, że pamiętacie jak poprawnie zamówić to danie we włoskiej restauracji?:) A dziś w menu kolejne włoskie słowo: bruschetta. Jedni mówią "bruszetta", inni wymawiają "bruszczetta". Ba, nawet kelnerzy w restauracjach nie zawsze wiedzą, jak nazwać to, co podają. Ale najwyższa pora, by nauczyć się prawidłowej wymowy tej nazwy. 'Brusketta' - tak jest o wiele lepiej:) 
Co więc kryje się za tą nazwą? Otóż bruschetta jest to grzanka skropiona oliwą i podana z pomidorami. Nic bardziej prostszego, prawda? Do przygotowania bruschetty lepiej użyć jasnego pieczywa typu ciabatta lub bagietka w stylu rustykalnym (nie kupujcie bagietki z "waty", są zbyt miękkie). Świeże słodkie pomidory, esencjonalna oliwa i aromatyczne listki bazylii dopełniają całość i już w niecałe 10 minut mogę rozkoszować się smakiem wakacji we Włoszech. 


Składniki (na 2 porcje): 
1 ciabatta ok 20cm
2 duże mięsiste pomidory
1 mała czerwona cebula
ząbek czosnku
oliwa
sól morska
pieprz czarny świeżo mielony
garść listków bazylii
łyżka startego parmezanu

Ciabattę pokroić w kromki o grubości 1,5cm. Kromki pieczywa ułożyć na grillowej patelni i zrumienić z obu stron. Zamiast na patelni można je również podpiec w piekarniku (ok 5 minut  w temp. 220stC). Grzanki skropić oliwą.
Pomidory sparzyć, zdjąć skórkę, przekroić, usunąć nasiona, pokroić w kostkę.
Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę. Czosnek obrać i drobno posiekać. Bazylię posiekać. Pomidory, czosnek, cebulę i bazylię wymieszać, doprawić do smaku.
Na grzanki wyłożyć pomidory, posypać serem. Dodatkowo można polać odrobiną oliwy.
Podawać od razu.
Smacznego!

#MyVictorinox

Zachowaj smak wakacji z Victorinox!



piątek, 18 sierpnia 2017

Sos słodko-kwaśny z cukinią do słoików



Domowa spiżarka może jeszcze nie pęka w szwach, ale powiększa się z każdym dniem. Na półce obok krążków cukinii oraz różnego rodzaju ogórków właśnie ustawiłam kilka słoików słodko-kwaśnego sosu z cukinii. Będzie do makaronu czy ryżu, a na zimno może być świetnym dodatkiem do kanapek.

Składniki (na 6-7 słoików 400ml):
2 kg cukinii (najlepiej młodej, cienkiej)
0,5 kg czerwonej papryki
0,5 kg cebuli
1 łyżka soli

zalewa:
0,5 szklanki octu
0,5 szklanki cukru
1/3 szklanki wody

sos pomidorowy:
3 ząbki czosnku
200ml koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka słodkiej papryki
0,5 łyżeczki wędzonej papryki (może być ostra, jeśli lubicie pikantne smaki)
0,5 łyżeczki curry
kilka gałązek tymianku
garść liści bazylii

Cukinie umyć, pokroić w ćwiartki, a następnie w 1cm kawałki.
Paprykę umyć, usunąć gniazda nasienne, pokroić w krótkie paski.
Cebulę obrać, pokroić w większą kostkę.
Warzywa wyłożyć do miski, wymieszać z solą, odstawić na 5-7 godzin.
Po tym czasie odcedzić i przełożyć do garnka.
Wodę, ocet i cukier zagotować, zalać warzywa, gotować 20 minut, od czasu do czasu mieszając.
Czosnek obrać, przecisnąć przez praskę, wymieszać z koncentratem pomidorowym i ziołami i przyprawami. Pomidorowy sos dodać do warzyw, wymieszać i gotować jeszcze 5-7 minut, często mieszając, żeby się nie przypaliło.
Gorące warzywa nakładać do słoików, zakręcać, odwrócić do góry dnem i pozostawić do wystudzenia.
Sos przechowywać w chłodnym miejscu (np. w piwnicy).
Smacznego!


#MyVictorinox



Zachowaj smak wakacji z Victorinox!




czwartek, 17 sierpnia 2017

Panzanella - włoska sałatka z chleba i pomidorów



Pomidory! W rożnych rozmiarach i kolorach, w różnych daniach i kombinacjach smakowych. Uwielbiamy je! Kroję świeży domowy chleb, smaruję masłem własnej roboty, a na to pokrojony w plastry mięsisty pomidor oprószony solą... mmmmm... Tak samo mruczałam z zadowolenia jedząc panzanellę - włoską sałatkę na bazie chleba i pomidorów. Co ciekawe, zanim pomidory zostały sprowadzone do Europy, głównymi składnikami toskańskiej panzanelli były cebula i czerstwy chleb namoczony w occie i skropiony oliwą. Wyobrażam sobie ten pierwowzór sałatki i jestem pewna, że aż takich peanów na jej cześć raczej bym nie wygłaszała. Co innego dzisiejsza wersja z pomidorami i kaparami  albo jak u Jamiego Olivera dodatkowo z anchois i pieczoną papryką. To dopiero smak! Sałatka jest niesamowicie lekka, czyli w sam raz na obiad lub kolację o tej porze roku. Przyrządzając sałatkę wykorzystajcie kromki czerstwego pszennego pieczywa typu włoskiego: np. ciabattę, rustykalne bagietki. Polecam dodatkowo podpiec je w piekarniku lub tosterze, żeby pod wpływem soku nie nasiąkły zbyt szybko i nie stały się papkowate.
Moja panzanella to pomidory i chleb, czerwona cebula i kaparowe jabłuszka, garść bazylii, szczypta soli, oliwa oraz ocet winny. Prawdziwy smak włoskich wakacji. Kto wie, czy jutro znów jej nie popełnię;)

Składniki (na 3-4 porcje):
200g ciabatty lub innego pieczywa + łyżka oliwy
700g pomidorów (różne odmiany i kolory)
1 średniej wielkości czerwona cebula
1 łyżka kaparów lub kaparowych jabłuszek
1 ząbek czosnku
2 łyżki białego octu winnego
5 łyżek oliwy
sól morska
pieprz czarny świeżo mielony
garść liści bazylii
opcjonalnie: 2 łyżki tartego parmezanu

Ciabattę pokroić w kromki, ułożyć na blasze, skropić oliwą. Wstawić do nagrzanego piekarnika i podpiekać ok 10-15 minut w temp. 170stC. Kromki muszą się ładnie zrumienić, ale nie przypalić. Czosnek obrać. Po upieczeniu każdą kromkę natrzeć czosnkiem i połamać na mniejsze kawałki (takie na jeden kęs).
Pomidory umyć, osuszyć, pokroić na kawałki. Pomidorki cherry wystarczy przekroić na pół.
Cebulę obrać i pokroić w piórka lub półksiężyce.
Kapary osączyć, a kaparowe jabłuszka pokroić.
Listki bazylii porwać na mniejsze kawałki.
Chleb, pomidory, kapary, bazylię i cebulę wyłożyć do miski.
Ocet winny, oliwę, świeżo mielony pieprz i szczyptę soli wymieszać, polać sałatkę. Dodatkowo sałatkę można posypać parmezanem.
Podawać od razu.
Smacznego!


#MyVictorinox 


Zachowaj smak wakacji z Victorinox!



środa, 16 sierpnia 2017

Ogórki kanapkowe do słoików

 

Świeże warzywa można kupić w marketach przez cały rok. Jednak żadne pomidory czy ogórki w grudniu nie będą smakowały tak, jak te prosto z grządki. Dlatego teraz zamykam w słoikach smaki lata:) I choć aromat świeżego ogórka jest nie do pomylenia, to kilka słoików kanapkowych ogóreczków obowiązkowo musiałam zrobić. Jak sama nazwa wskazuje - idealnie się nadają do kanapek i wszelakich burgerów. Te charakterystyczne plastry są słodko-kwaśne, z lekkim posmakiem curry i o pięknym żółtym kolorze. Ot, takie specjalne kanapkowe:)
Do ich przygotowania lepiej wybierać ogórki młode, z jak najmniejszymi ziarenkami oraz jednakowej długości (najlepiej żeby były trochę niższe, niż słoiki).

Składniki (na 7 słoików 400ml):
2 kg ogórków

zalewa:
2 szklanki wody
1,5 szklanki cukru
1 i 1/3 szklanki octu
1 płaska łyżka soli
1 łyżeczka kurkumy
0,5 łyżeczki curry
1 posiekany ząbek czosnku

dodatkowo na każdy słoik:
0,5 łyżeczki gorczycy
2 ziarenka ziela angielskiego
1 nieduży listek laurowy
opcjonalnie: ostra papryczka

Ogórki umyć, odkroić piętki, ostrym nożem pokroić w podłużne plastry o grubości ok 3mm. Na dno każdego słoika wsypać gorczycę, ziele angielskie, liść laurowy (oraz ostra papryczkę, jeśli wolicie pikantne smaki), pionowo włożyć plastry ogórków.
Składniki zalewy zagotować, zalać ogórki, słoiki zakręcić.
Dno garnka wyłożyć bawełnianą ścierka, w garnku ustawić słoiki. Zalać gorącą woda do wysokości 3/4 słoika, podgrzewać, aż woda się zagotuje. Od tego momentu pasteryzować przez 7 minut*, następnie słoiki wyciągnąć, ustawić na desce, przykryć ręcznikiem i pozostawić do ostudzenia.
Przechowywać w chłodnym miejscu.
Smacznego!

*większe słoiki np. 700ml pasteryzować 10 minut. 




sobota, 12 sierpnia 2017

Wuzetka - ciasto WZ



Dziś zapraszam na kolejny przepis z tradycjami. Opowiem Wam historię słodkiego symbolu Warszawy, czyli Wuzetki.
Gdyby zapytać Polaków o tradycyjne polskie ciasta, wśród serników i szarlotek na pewno wymieniliby wuzetkę. Wszyscy z pewnością pamiętają scenę z filmu Barei, w której kelnerka bez pytania zapisuje na kartce zamówienia zestaw obowiązkowy – kawa i wuzetka. To czarno-białe ciastko o eleganckim wyglądzie lubi towarzystwo kawy. Istniał nawet pewien rytuał jedzenia wuzetki. Początkowo bowiem ciastko składało się z biszkoptowego blatu, lekkiego obłoku bitej śmietanki oraz cienkiej chrupiącej płytki czekolady. Jedni wbijali widelczyk w czekoladową skorupę, żeby bez ryzyka zgniatania dostać się do śmietankowego puchu. Inni zdejmowali czekoladowy daszek, odkładali go na brzeg talerzyka, zjadali ciastko, a następnie chwytając dwoma paluszkami chrupiącą czekoladę, delektowali się jej smakiem.
Jak się okazuje, torcik WZ ma swoją historię. Ciastko zostało wymyślone w 1949 roku, kiedy to Cech Rzemiosł Spożywczych ogłosił konkurs na deser, który stałby się symbolem Warszawy. Skąd jednak się wzięła jego tak dziwnie brzmiąca nazwa? Nie ma wątpliwości, że WZ to skrót. Co oznacza i jak go rozszyfrować – nad tym pytaniem głowią się zarówno badacze historii stolicy, jak i znani cukiernicy. Niektórzy uważają, iż jest ona skrótem nazwy Trasy Wschód-Zachód (W-Z), której budowa została ukończona w roku 1949 i na cześć której ciastko powstało, a wuzetka miała być serwowana w kawiarni przy trasie. Inna teoria nawiązuje do skrótu WZC – wypiek z czekoladą, albo WZK – wypiek z kremem.
Nie małoważną rolę w popularyzacji wuzetki odegrały Warszawskie Zakłady Cukiernicze (WZC), które jako jedyne w latach 50-ch zajmowały się produkcją i sprzedażą w swoich kawiarniach tego torcika. Być może więc nazwa ciastka pochodzi od skrótu nazwy zakładów.
Dziś wuzetkę można kupić niemal w każdej kawiarni, a cukiernicy wymyślają co raz to inne jej wersje: z serowym kremem, z dżemem, z galaretką nawet. Najczęściej jednak spotkać ją możemy w klasycznym wydaniu – czyli czekoladowy biszkopt, posmarowany warstwą marmolady i przełożony bitą śmietaną, z wierzchu polany czekoladą i ozdobiony kleksem bitej śmietanki.



Składniki:
ciasto:
4 jaja
1/2 szklanki mąki
3 łyżki kakao
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
2/3 szklanki cukru
2 łyżki oleju rzepakowego

krem:
400ml śmietanki 30%
1 łyżka cukru pudru
sok z połowy cytryny
200ml dżemu porzeczkowego
Polewa czekoladowa:
100g czekolady deserowej
50ml śmietanki
czekoladowe groszki do dekoracji

Ciasto: Białka oddzielić od żółtek, ubijać na mikserem do uzyskania sztywnej piany, ciągle ubijając wsypać cukier, następnie dodawać po jednym żółtku. Mąkę przesiać z kakao i proszkiem, wsypać do piany, delikatnie wymieszać łyżką. Dodać olej, ponownie wymieszać. Ciasto przelać do formy (12x25cm, dno wyłożone papierem), wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 25-30 minut do suchego patyczka. Upieczony biszkopt wyjąc z piekarnika, pozostawić do wystygnięcia. Gdy ciasto wystygnie, ostrym nożem przeciągnąć przy boku formy, żeby odkroić ciasto od boków. Biszkopt przekroić na dwa blaty.
Śmietankę dobrze schłodzić, ubić na sztywną pianę, pod koniec dodać cukier puder i sok z cytryny.
Polewa: śmietankę i posiekaną czekoladę umieścić w rondelku, podgrzewać do rozpuszczenia czekolady.
Jeden blat ciasta posmarować dżemem, wyłożyć krem (kilka łyżek zostawić do dekoracji), przykryć drugim blatem. Z wierzchu ciasto polać ciepłą polewą, wstawić do lodówki na kilka godzin. Resztę kremu przełożyć do rękawa z końcówką-gwiazdką. Ciasto podzielić na 8 kwadratowych kawałków, każdy udekorować różyczką kremu i czekoladowym groszkiem.
Smacznego!






Drukuj