wtorek, 28 lutego 2017

Sałatka z kurczakiem i selerem

Dziś ostatki, kończymy powoli karnawałowe szaleństwa, objadanie się słodyczami. Już jutro na stole zagoszczą śledzie w niezwykle pysznej odsłonie (po przepis zapraszam niebawem). Długi był karnawał w tym roku, wyjątkowo długi. I pomyśleć, że jeszcze luty się nie skończył, choć zostało mu zaledwie kilka godzin;) To chyba nadchodząca wiosna i +14 na termometrze natchnęły mnie do przygotowania na wieczór tej smakowitej sałatki. Jest w niej kilka składników, które doskonale komponują się ze sobą - kurczak, seler, kukurydza, suszone śliwki. Seler nawet występuje w dwóch wersjach - czyli korzeniowy marynowany oraz seler naciowy. Nie mieszałam jej z majonezem, tylko zrobiłam lżejszy sos, który podałam w osobnym słoiczku, by każdy mógł polać swoją porcję bezpośrednio na talerzu. Zazwyczaj na imprezach sałatki wszelakie mają wzięcie, ta wcale nie będzie wyjątkiem, nawet zaryzykuję stwierdzenie, że zniknie jako pierwsza.

Składniki:
1 słoik marynowanego selera (340ml)
3 łodygi selera naciowego
300g filetu z kurczaka
1 nieduża czerwona cebula
pół puszki kukurydzy
50g  śliwek kalifornijskich
2 łyżki octu winnego

sos:
3 łyżki jogurtu greckiego
1 łyżeczka miodu
1 łyżka musztardy francuskiej
2 filety anchois
sok z połowy cytryny
szczypta pieprzu
1 ząbek czosnku

przyprawa do mięsa:
łyżeczka wędzonej papryki
łyżeczka ziołowego pieprzu
pół łyżeczki curry
sól
tymianek
pieprz czarny
3 łyżki oliwy

Filet kurczaka pokroić w drobną kostkę, wymieszać z przyprawą, oliwą, odstawić na 30 minut. Następnie obsmażyć na złoty kolor z każdej strony, podlać ćwierć szklanki wody i dusić ok 10 minut, aż woda całkowicie odparuje. Mięso ostudzić.
Seler marynowany i kukurydzę osączyć. Seler naciowy pokroić w cienkie ukośne plastry. Śliwki pokroić w kostkę. Cebulę obrać, pokroić w piórka, zalać octem, odstawić na 10 minut, następnie odcedzić.
Wszystkie składniki sałatki włożyć do miski, wymieszać.
Sos: Fileciki anchois rozetrzeć, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i miód, wymieszać. Dodać jogurt, musztardę, sok z cytryny, wymieszać na jednolity sos. Sosem polać sałatkę.

Smacznego!



niedziela, 26 lutego 2017

Napoleonka na cieście francuskim


Napoleonka czy kremówka? Czym się różnią? Okazuje się, że nie tylko nadzieniem. Otóż w zależności od regionu Polski to samo ciastko może mieć różne nazwy. To co u nas na Lubelszczyźnie zwiemy napoleonką, mieszkańcy innego miasta będą zwać kremówką. U nas bowiem napoleonka to ciastko składające się z dwóch blatów ciasta francuskiego przełożonych masą budyniową (a właściwie budyniem), kremówka natomiast ma warstwę kremu śmietanowego lub śmietanowo-budyniowego, czasem też dodatkową warstwę bitej śmietanki. Różnią się też ciastem - w jednym jest ciasto francuskie, w drugim - ciasto kruche lub półfrancuskie. Nie zamierzam rozstrzygać sporu, czyja racja jest bardziejsza, każdy niech to nazywa tak, jak mu smakuje;) 
Upiekłam więc napoleonki, czyli ciastka z budyniem. I właśnie budyń w tym ciastku jest najsmaczniejszy - aksamitny, słodki, cudownie waniliowy. Na drugi dzień, gdy ciasto zmięknie, napoleonka smakuje mi jeszcze bardziej.
 A jak je nazywają u Was??

Składniki:
1 op. ciasta francuskiego (270g)
4 jajka
800ml mleka
ziarenka z laski wanilii
2/3 szklanki cukru
4 łyżki mąki pszennej
4 łyżki mąki ziemniaczanej
50g masła

Ciasto francuskie przekroić na pół, ułożyć na blasze, każdy blat ponakłuwać gęsto widelcem, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 15-18 minut w temp. 190stC, aż ciasto będzie złote. Ciasto wyjąć, ostudzić.
Ugotować budyń: jajka utrzeć z cukrem, wsypać obie mąki, wlać szklankę mleka i wymieszać, żeby nie było grudek. Pozostałe mleko zagotować z wanilią. Do gotujące się mleka wlać masę jajeczną ciągle mieszając. Gdy masa zgęstnieje, jeszcze chwilę gotować energicznie mieszając, żeby się nie przypaliła. Do budyniu dodać masło, wymieszać żeby się rozpuściło. Gorący budyń wyłożyć równomiernie na jeden blat ciasta, przykryć drugim i odstawić do ostudzenia. Przed podaniem ciasto pokroić nożem z ząbkami w dość dużą kostkę, oprószyć cukrem pudrem.
Smacznego!

piątek, 24 lutego 2017

Koktajl Pomarańczowe marzenie

 
Lekki koktajl ze świeżo wyciskanym sokiem z dwóch rodzajów pomarańczy, któremu lekkości nadają bąbelki wody Perrier.

Składniki:
80ml soku z czerwonych pomarańczy
80ml soku z pomarańczy
1 kiwi
80ml wody Perrier
50ml białego rumu
lód

W szklance umieścić lód. Kiwi obrać i zmiksować z 40ml wody Perrier, wlać do szklanki.
Sok z pomarańczy i czerwonych pomarańczy kolejno wlać do szklanki, dolać rum i pozostałą wodę.
Udekorować plastrem pomarańczy.
Smacznego!

czwartek, 23 lutego 2017

Pączki malinowe

 

Tęskniłam za paczkami. Ostatni raz jadłam je jakoś wiosną, a więc prawie rok temu! I jak ja tyle wytrzymałam?:) 
Ale już dziś Tłusty Czwartek, a to oznacza, że możemy zajadać się pączkami do woli, kalorii tego dnia się nie liczą:) Tradycyjnie przygotowałam pączki bazując na naszym rodzinnym sprawdzonym przepisie, wprowadziłam jednak do niego trochę zmian, żeby pączki nieco odchudzić, zmniejszając ilość cukru i śmietany. I kolejny raz się udały! Teraz nawet nie wiem, które są lepsze - czy te kresowe, czy może te nazwane najlepszymi, czy tegoroczne. Jeszcze jedną zmianą, którą wprowadziłam, jest sposób nadziewania pączków. Zawsze nadziewałam je przed smażeniem, a tym razem postanowiłam napełnić je malinowym curdem, więc smażenie z kremem w środku nie było możliwe. Nadziewałam pączki po usmażeniu, kiedy prawie wystygły. Zamiast lukru pączki przyprószyłam cukrem pudrem - znowuż, kilka kalorii mniej na sztuce:) 
No i powiem Wam, że cudownie smakują z tym malinowym kremem w środku, a ciasto jest jak zawsze lekuchne i niesamowicie puszyste.

Składniki (na 22 duże pączki):
650g mąki
25g drożdży
60g cukru
2 jajka
4 żółtka
80g śmietany 18%
250ml mleka
ziarenka z laski wanilii
2 łyżki spirytusu
olej do smażenia
malinowy curd do nadziewania (zrobiony wg tego przepisu, zamiast porzeczek użyłam mrożonych malin)

Mleko podgrzać (nie może być gorące). Drożdże pokruszyć z łyżką cukru, zalać pół szklanki mleka, wsypać łyżeczkę mąki, wymieszać i odstawić do wyrastania na ok 15 minut. Zaczyn powinien wyrosnąć na całą szklankę.
Jajka, żółtka, cukier, pozostałe mleko, śmietanę, spirytus i ziarenka wanilii roztrzepać, wsypać przesianą mąkę, wlać wyrośnięty zaczyn i wyrobić miękkie, gładkie ciasto. Ciasto na początku będzie się kleiło, ale z czasem (po ok 15 minutach) zacznie odstawać od miski. Do ciasta wlewać w 3 turach roztopione i przestudzone masło, cały czas wyrabiając. Gdy masło wmiesza się w ciasto, uformować kulę, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrastania. Ciasto powinno zwiększyć objętość co najmniej dwukrotnie.
Z wyrośniętego ciasta odrywać kawałki wielkości jajka, formować okrągłe pączki, układać na wysmarowanej olejem blasze, przykryć i pozostawić do napuszenia na ok 30 minut.
W rondlu z grubym dnem rozgrzać olej do 170stC. Na olej wykładać pączki wyrośniętą stroną, smażyć ok 1,5 minuty na małym ogniu, odwrócić i smażyć jeszcze ok minuty (czas smażenia zależy od wielkości pączków).
Usmażone pączki wyjąć, położyć na papierowym ręczniku, żeby osączyć je z nadmiaru tłuszczu.
Gdy nieco przestygną, nadziać kremem za pomocą szprycy z długą końcówką-rurką.
Oprószyć cukrem pudrem.
Smacznego!


wtorek, 21 lutego 2017

Ciasto na pizzę



Czy wiecie, że są na świecie ludzie, którzy nie lubią pizzy? Ja z pewnością nie należę do ich grona. Choć w kwestii pizzy jestem dość wybredna - ciasto nie może być grube, ser nie powinien się z niej lać, a ilość składników ma być nie przesadna - najlepiej 3-4 lekkie dodatki.
Zanim jednak podzielę się moim sprawdzonym przepisem na ciasto do pizzy, pozwolę sobie przypomnieć kilka faktów historycznych, dotyczących tej popularnej dziś na cały świecie włoskiej potrawy.
Jak wiemy, pizza wywodzi się Włoch. Już w 997 roku słowo 'piza' zostało pierwszy raz zapisane w dokumentach. Placki z ciasta makaronowego z dodatkiem sera, ziół i ryby znane już były w XVII wieku, a pierwsze pizzerie powstały w XVIII wieku w Neapolu. Słynna pizza napoletana w dzisiejszych czasach jest wytwarzana z lokalnych produktów - mąki typu 00, drożdży, oliwy, wyrabia się ją ręcznie, a jako dodatków używa się pomidorów San Marzano i mozzarelli di bufala z Capmanii. W odróżnieniu od cienkiej pizzy rzymskiej ta pizza ma grubsze ciasto - nawet do 2cm - i podniesione zarumienione brzegi. Jedną z jej odmian jest pizza margherita - została tak nazwana na cześć królowej Włoch Margherity Marii Teresy Giovanny di Savoi, dla której to pewien kucharz przygotował 3 różne rodzaje pizzy i właśnie ta z mozzarellą najbardziej posmakowała królowej.
Jak już wspomniałam, moja ulubiona pizza jest cienka, z chrupiącymi brzegami, z kilkoma składnikami (typu anchois, szynka parmeńska, salami, tuńczyk, cebula, oliwki, mozzarella, rukola - nie wszystkie na jednej, oczywiście), skropiona oliwą. I jem ją rękami, co w lokalach gastronomicznych budzi jeszcze czasem zdziwienie:)
A Wy jaką pizzę lubicie? na grubym czy na cienkim cieście? z jakimi dodatkami?


Jeśli szukacie dobrego przepisu na ciasto do pizzy - dobrze trafiliście:) To ciasto jest niezawodne - miękkie, elastyczne, daje rozciągać rękami, a po upieczeniu jest chrupiące z wierzchu i puszyste w środku. W dodatku szybko wyrasta. Każdy sobie z nim poradzi:)
Dla bardziej cierpliwych polecam ciasto dojrzewające (jak w przepisie na pizzę z żurawiną), które potrzebuje minimum doby, ale też pizza na nim smakuje inaczej.

Do przygotowania ciasta na pizzę lepiej użyć mąki typu 00. Jest to mąka o wysokiej zawartości białka, bardzo drobno mielona. Oczywiście do klasycznego ciasta można użyć innej mąki pszennej, np. tortowej typ 450, 500 lub nawet typ 650. Intuicja mi podpowiada, że w pizzeriach kucharze raczej nie bawią się w robienie zaczynu z drożdży, tylko wsypują wszystko razem do miski. Ja jednak wolę ciasto na zaczynie, wydaje mi się, że wtedy lepiej rośnie.
No to do dzieła!:)

Składniki (na 2 duże pizze):
400g mąki typ 00 (lub innej mąki pszennej)
250ml wody mineralnej
20g drożdży świeżych
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
4 łyżki oliwy 

Wodę trochę podgrzać. Drożdże pokruszyć, wymieszać z cukrem, łyżeczką mąki i pół szklanki wody, odstawić w ciepłe miejsce, aż zaczyn ruszy i wypełni prawie całą szklankę.
Mąkę przesiać z solą do miski, wlać wodę, zaczyn i wyrobić miękkie gładkie ciasto. Wyrabianie zazwyczaj trwa ok 10 minut, a ciasto przestaje być klejące. Wlać oliwę, znów wyrabiać kilka minut, aż cała wchłonie się w ciasto. Z ciasta uformować kulę, posmarować oliwą (zapobiegnie to wysychaniu ciasta z wierzchu), przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrastania na ok 1-1,5h (powinno co najmniej podwoić objętość).
Po tym czasie ciasto podzielić 2-3 kawałki (w zależności od ilości pieczonych pizz), każdy rozciągnąć na wielkość blaszki, zostawiając grubość ciasta wg własnego gustu. Podczas formowania placka lepiej nie używać wałka, pozwoli to zachować puszystość ciasta. Na ciasto wyłożyć składniki: sos, ser oraz inne dodatki, wstawić do nagrzanego do 250-280stC piekarnika, piec ok 7-10 minut (w zależności od grubości ciasta).
Pizzę można również upiec na kamieniu, który należy rozgrzewać w piekarniku przez ok godzinę.
Smacznego!


niedziela, 19 lutego 2017

Deser a'la szarlotka z kremem

 

 Prażone jabłuszka oprószone cynamonem, pokruszone ciasteczka i pyszny budyniowy krem ze śmietanką - kompozycja doskonała! To jeden z deserów, które wywołują efekt Wow! a przy tym nie wymagają dużego nakładu pracy (pod warunkiem, że budyń ugotujemy dzień wcześniej). 

Składniki (na 4 porcje):
4 jabłka (antonówka, szara reneta)
2 łyżki cukru
łyżeczka cynamonu
8 ciastek pełnoziarnistych typu digestive
200ml śmietanki 30%
2 łyżki płatków migdałowych
sos czekoladowy

budyń:
1,5 szklanki mleka
1 żółtko
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
2 płaskie łyżki cukru waniliowego

Ugotować budyń: żółtko rozetrzeć z cukrem, wsypać obie mąki, wlać pół szklanki mleka, wymieszać. Pozostałą szklankę mleka zagotować, wlać miksturę jajeczną. Budyń gotować, ciągle mieszając, aż stanie się gęsty. Zdjąć z ognia, przykryć folią spożywczą, żeby nie zrobił się kożuch (folia powinna dotykać powierzchni budyniu), odstawić do ostudzenia.
Jabłka obrać, pokroić w ósemki, włożyć do garnka, posypać cukrem i dusić aż będą miękkie, ale nie rozpadną się całkowicie. Jabłka oprószyć cynamonem, ostudzić. 
Śmietankę mocno schłodzić, ubić na sztywno, ciągle miksując dodawać po łyżce zimnego budyniu.
Ciasteczka pokruszyć.
Płatki migdałowe zrumienić na suchej patelni.
Przygotować 4 pucharki lub szerokie szklanki. Na dno każdej wyłożyć jabłka, posypać ciasteczkami, wyłożyć krem. Czynność powtórzyć, żeby w każdym pucharku było po 2 warstwy każdego rodzaju składników.
Z wierzchu desery udekorować polewą czekoladową, posypać płatkami migdałowymi. Wstawić do lodówki na 2 godziny.
Smacznego!

sobota, 18 lutego 2017

Pierogi z kapustą i pieczarkami



Dawno już po Świętach, ale są takie smaki, za którymi się tęskni. Przez cały rok wyczekuję Wigilii, by skosztować pierogów z kapustą i grzybami. A co mam zrobić, gdy apetyt na pierogi jest silniejszy ode mnie? Oczywiście inną, uboższą wersję pierogów - czyli z kapustą i pieczarkami. Nie oszukujmy się, nie smakują tak jak te wigilijne, ale przecież nie oznacza to, że są gorsze. Po prostu smakują inaczej:) Pokochaliśmy je od pierwszego kęsa!
Jeśli macie swoją kiszoną kapustę - świetnie, ale jeśli kupujecie - zwróćcie uwagę, cy jest kiszona czy może kwaszona (z dodatkiem octu). Tej ostatniej nie polecam.
Robienie pierogów to jednak zajęcie czasochłonne. Ale można poukładać sobie czynności tak, żeby jak najlepiej wykorzystać każdą minutę w kuchni. Ja zaczynam od opłukania i obsmażenia kapusty.  Póki kapusta się dusi, przygotowuję resztę składników nadzienia: obieram i kroję cebulę i pieczarki, a następnie je przesmażam. Kapusta wciąż się dusi (moja potrzebowała trochę ponad godziny). Ja w tym czasie zagniatam ciasto i odstawiam go, by odpoczęło. O, chyba i kapusta już gotowa, mieszam więc i doprawiam nadzienie, studzę. Gdy już mam gotowe ciasto i nadzienie, pozostaje "tylko" ulepienie pierogów. Bawię się trochę, robiąc na niektórych z nich falbankę, by później usłyszeć: "A te z falbanką to z czym są?":)

Składniki (na 40 sztuk):
500g kiszonej kapusty
300g pieczarek
1 duża cebula
majeranek
pieprz
1 liść laurowy
3 łyżki oleju

ciasto:
3 szklanki mąki
1 szklanka gorącej wody
szczypta soli

Kapustę opłukać, odcisnąć, pokroić. W głębokiej patelni rozgrzać łyżkę oleju, wrzucić kapustę i liść laurowy, krótko obsmażyć, podlać wodą i dusić pod przykryciem na małym ogniu, aż kapusta będzie miękka (ok godziny). Od czasu do czasu kapustę przemieszać i dolać wody, żeby się nie przypaliła. Gdy kapusta będzie miękka, zwiększyć ogień, żeby woda odparowała.
Cebulę i pieczarki obrać, osobno pokroić w kostkę. Na pozostałym oleju zrumienić cebulę, przełożyć ją na talerz. Na tej samej patelni obsmażyć pieczarki, żeby woda z nich odparowała.
Do kapusty dodać cebulę, pieczarki, doprawić do smaku (liść laurowy wyjąć), odstawić do ostudzenia.
Przygotować ciasto: mąkę przesiać z solą, zrobić wgłębienie, wlać wodę, zagnieść ciasto. Ciasto przykryć ściereczką i zostawić by odpoczęło na 30 minut.
Ciasto cienko rozwałkować, szklanką lub wykrawaczką wycinać kółka, nakładać nadzienie, zlepiać brzegi.
W dużym garnku zagotować wodę, wrzucać pierogi, gotować ok 1 minuty od wypłynięcia (czas gotowania zależy od grubości ciasta).
Ugotowane pierogi wyjąć łyżką cedzakową na talerz.
Przed podaniem można je również obsmażyć na rumiano.
Smacznego!

 

czwartek, 16 lutego 2017

Kotlety mielone mojej babci (zapiekane)



Kotlety mielone mojej babci to już legenda. Każdy z bliższej lub dalszej rodziny kiedyś miał okazję je próbować, a gdy już spróbował, na zawsze zapamiętał ten smak. Nawet ostatnio podczas przypadkowego spotkania na mieście pewien mój daleki krewny wspominał te kotlety, zachwycając się ich smakiem. Dla nas, wnuków, to również najlepsze kotlety pod słońcem. I nie jest to tylko sentyment dzieciństwa, ale rzeczywiście w pełni zasłużony zachwyt. Babcia zawsze robiła je bardzo duże, ale nikt nigdy nie marudził, że tyle nie zje, bowiem po pierwszym kęsie już się chciało wołać o dokładkę:) Czym więc zasłużyły sobie na taką sławę? Otóż ich sekret to odpowiednie proporcje mięsa, kaszy manny oraz duszenie, a raczej zapiekanie kotletów w piekarniku, dzięki czemu były puchate i soczyste w środku. Pamiętam gdy podczas jakiejś imprezy babci powierzono usmażenie kotletów. Wszystko szło zgodnie z planem, aż do momentu, gdy pewna pani do patelni z kotletami chlupnęła wody, żeby szybciej się udusiły. Babcia omal zawału nie dostała - to całkowicie mijało się z jej sposobem i zdecydowanie zmieniało smak gotowych kotletów. 
Kolejny dowód ich wyjątkowości? Moja bratanica nigdy nie lubiła mielonych i nigdy ich nie jadła. Pewnego dnia smażenie kotletów przejął brat. Czy muszę dodawać, że skorzystał ze sposobu babci;) Kotlety pachniały na cały dom, a gdy wreszcie gorące postawiono na stole, Władka spróbowała i... poprosiła o dokładkę, pytając jaki tajemniczy składnik sprawił, że są tak pyszne. 
Dobra, wystarczy już chyba tych opowieści, pora na podzielenie się przepisem:)
Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała kilku dodatkowych przypraw, ale zapewniam, że smak kotletów na tym tylko zyskał.

Składniki:
500g mięsa wieprzowego (łopatka, karkówka)
400g mięsa wołowego (łopatka, karkówka)
1 duża cebula
2 jajka
0,5 szklanki kaszy manny
ok 0,5 szklanki mleka
sól
pieprz
szczypta majeranku
szczypta curry
szczypta słodkiej papryki
3 suszone pomidory
mąką do obtoczenia kotletów
olej do smażenia

Cebulę obrać. Mięso umyć, osuszyć, pokroić na kawałki, zmielić razem z pomidorami i cebulą. Do mięsa dodać jajka, kaszę mannę, przyprawy, wymieszać. Wlać mleko i wyrobić ręką.
Z masy mięsnej nabierać łyżką kawałki, obtaczać z mące i formować kotlety.
Nagrzać piekarnik do 170stC (dolna grzałka).
W głębokiej patelni (najlepiej żeliwnej) rozgrzać olej (ok 0,5 cm), wyłożyć kotlety, smażyć z obu stron na brązowy kolor. Po usmażeniu kotlety wyłożyć do żaroodpornego naczynia, przykryć, wstawić do piekarnika i piec ok 25 minut.
Podawać wg uznania - z ziemniakami, kaszą, surówką.
Smacznego!


środa, 15 lutego 2017

Rogaliki z waniliowym serkiem

 

Zapach drożdżowego ciasta jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych zapachów. Zawsze, gdy przechodzę obok piekarni, skąd dolatuje zapach drożdżówek, od razu czuję się głodna, a oczami wyobraźni widzę te jeszcze ciepłe bułeczki... Jeśli tak jak ja macie najlepsze skojarzenia z drożdżówkami, to z pewnością pokochacie te rogaliki.
Mięciutkie ciasto z serowym nadzieniem w sam raz do szklanki mleka albo na drugie śniadanie. Zapakować?:)

Składniki (na 24 sztuki):
ciasto:
3 szklanki mąki
1 szklanka mleka
0,5 szklanki cukru
20g drożdży
1 jajko 
2 żółtka
70g masła
1 łyżeczka esencji waniliowej
1 łyżka oleju

nadzienie:
300g twarogu śmietankowego
1 białko
3 łyżki cukru
1 łyżka budyniu waniliowego
ziarenka z połowy laski wanilii

do posmarowania: 1 białko
do posypania: cukier perlisty

Drożdże rozetrzeć z łyżka cukru, wymieszać z pół szklanki ciepłego mleka i łyżeczką mąki, odstawić do wyrośnięcia.
Jajko i żółtko rozmieszać z resztą cukru, wlać pozostałe mleko, wsypać przesianą mąkę, wlać wyrośnięte drożdże, wyrobić ciasto. Ciągle wyrabiając dodać roztopione i przestudzone masło. Ciasto dobrze wyrobione powinno odstawać od ręki.
Z ciasta uformować kulę, włożyć od miski, posmarować olejem, przykryć folią i wstawić do lodówki na kilka godzin albo na noc do wyrośnięcia.
Przygotować nadzienie: twaróg rozetrzeć z cukrem i białkiem, wymieszać z ziarenkami wanilii oraz budyniem.
Ciasto wyjąć z lodówki, pozostawić do ocieplenia na 2 godziny. Ciasto wyłożyć na stolnicę, podzielić na 3 części. Każdą część rozwałkować na kształt koła o grubości 1cm, pokroić na 8 kawałków. Na każdy wyłożyć łyżkę masy serowej, zwinąć, uformować rogaliki.
Rogaliki układać w sporej odległości od siebie na blaszce wyłożonej papierem, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Przed pieczeniem posmarować rozmąconym białkiem, posypać cukrem. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok. 15 minut w temp 170st.C. Upieczone rogale ostudzić na kratce przykryte ściereczką.
Smacznego!




wtorek, 14 lutego 2017

Conchiglioni (muszle) nadziewane ricottą i łososiem

 
Myśleliście już o czymś wyjątkowym na dzisiejszą kolację? Makaron o dużych kształtach ładnie się prezentuje na talerzu. Lumaconi, cannelloni, conchiglioni... Już same nazwy tych makaronów brzmią tak smakowicie:) Zastanawiając się na wyborem kształtu makaronu od razu miałam w głowie pomysł na nadzienie. Łosoś i ricotta z zielonym groszkiem - proste, ale przy tym niezwykle smaczne połączenie bardziej pasowało mi do conchiglioni, więc wybór padł na te duże muszle.

Składniki (na 4-5 porcji):
250g sera ricotta
100g fety
120g łososia wędzonego na gorąco
100g zielonego groszku (może być mrożony)
kawałek pora (ok 5cm)
szczypta tymianku
pół łyżeczki startej skórki cytryny
pieprz
30szt. conchiglioni (makaron w kształcie dużych muszli)
oliwa
2 łyżki tartego parmezanu

Makaron ugotować al dente w lekko osolonej wodzie, odcedzić, przelać zimną wodą.
Por pokroić w półplasterki, zeszklić na niedużej ilości oliwy, ostudzić.
Groszek ugotować w lekko osolonej wodzie, odcedzić.
Fetę pokruszyć, wymieszać z ricottą. Łososia podzielić widelcem na mniejsze kawałki, dodać do serka razem z porem i groszkiem. Doprawić do smaku tymiankiem, pieprzem, skórką cytryny, wymieszać delikatnie.
Piekarnik nagrzać do 180stC.
Muszle nadziać masą serowo-łososiową, poukładać w wysmarowanym oliwą naczyniu żaroodpornym, posypać parmezanem. Wstawić do nagrzanego piekarnika, zapiekać ok 12 minut.
Smacznego!



poniedziałek, 13 lutego 2017

Domowa tortilla

 

Niedawno zachęcałam Was do upieczenia carnitas. A dziś zachęcam do zrobienia domowych tortilli, w które to można owe mięsko wraz z innymi dodatkami zawinąć. Kolejny raz zagniotłam ciasto korzystając z mojego sprawdzonego przepisu i się nie zawiodłam. Jedynie olej zamieniłam na smalec, ale ciasto wyszło tak samo elastyczne i miękkie. A jeśli dorzucicie do ciasta szczyptę papryki, tortille zyskają dodatkowy smak i kolor (następnym razem tak zrobię:)

Składniki:
2 szklanki mąki (dałam typ 650)
0,5 łyżeczki soli
3 łyżeczki smalcu lub oleju
160ml gorącej wody

Do wody wsypać sól, włożyć smalec lub wlać olej, wymieszać. Mąkę przesiać. Wodę wlać do mąki i wyrobić gładkie miękkie ciasto (ciasto po wyrobieniu przypomina plastelinę). Z ciasta uformować kulę, przykryć folią i odstawić na ok godzinę, by odpoczęło.
Następnie ciasto podzielić na 8 kawałków. Każdy uformować w kulkę, odłożyć na 15 minut, a potem rozwałkować bardzo cienko na okrągły placek o średnicy ok 25-26cm.
Patelnię mocno rozgrzać, kłaść tortille, smażyć kilkanaście sekund, aż na powierzchni pojawią się pęcherzyki, a od spodu na ciasto będzie miało brązowe plamki, następnie odwrócić, smażyć jeszcze kilkanaście sekund.
Usmażone placki układać na talerzu, a każdy przykryć ściereczką spryskaną wodą. Zapobiega to wysuszeniu placków.
Tortille można przechowywać w lodówce owinięte wilgotną ściereczką i folią.
Smacznego!






niedziela, 12 lutego 2017

Ciasto jogurtowo-żytnie z jabłkami

Za nami aktywna sobota, pełna odkryć i dobrych emocji. Sobota z ciastem i kubkiem gorącej herbaty. To ciasto też było pewnym odkryciem, bowiem upiekłam go z dodatkiem mąki żytniej. Dorota, gdy zobaczyła moje ciasto jogurtowe z pomarańczami, poleciła wypróbować jej przepis na podobne ciasto w wersji fit. Nie odkładając kulinarnych eksperymentów na później upiekłam jogurtowo-żytnie ciasto. Dla przełamania smaku dodałam jabłka i porzeczki. Pyszne! A ponieważ jest jakby trochę fit, to bez wyrzutów sumienia pozwoliłam sobie na dodatkowy kawałek (albo i dwa:)

Składniki:
150ml gęstego jogurtu naturalnego
2 jajka
100g brązowego cukru
100ml oleju rzepakowego
150g mąki pszennej
70g mąki żytniej pełnoziarnistej
1 kopiasta łyżeczka proszku
1 płaska łyżeczka sody
skórka otarta z cytryny lub pomarańczy
sok z połowy cytryny
1 duże jabłko
garść porzeczek (dałam mrożone)
cukier puder do oprószenia ciasta


Jajka roztrzepać z cukrem i skórką cytrynową (lub pomarańczową), dodać jogurt i olej, wymieszać.
Obie mąki przesiać z proszkiem i sodą, wsypać do mikstury jajecznej, wymieszać do połączenia (niewielkie grudki mogą pozostać).
Jabłko obrać i pokroić w mniejsze kawałki.
Formę (25x13cm) wyłożyć papierem, wylać połowę ciasta, na ciasto wyłożyć połowę kawałków jabłka i cześć porzeczek. Z wierzchu wyłożyć pozostałe ciasto, wyrównać, na cieście poukładać kawałki jabłka i porzeczki.
Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 35-40 minut w temp. 170stC (do suchego patyczka).
Po upieczeniu ciasto wyjąć z foremki, studzić na kratce.
Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.
Słonecznej niedzieli!






piątek, 10 lutego 2017

Smoothie bowl z truskawkami i bananem


Smoothie bowl czyli miska pełna dobra:) Tak naprawdę jej zawartość zależy wyłącznie od naszej wyobraźni i tego, co mamy pod ręką. Ulubione owoce, bakalie, płatki, jogurt lub mleko - możemy je mieszać dowolnie, by za każdym razem uzyskać nową kombinację smaków. To świetna propozycja na śniadanie pełne witamin.
Moja smoothie bowl to koktajl z truskawek, banana i jogurtu z dodatkiem płatków owsianych. Na wierzchu ułożyłam maliny i jagody, plastry banana, płatki migdałów oraz siemię lniane. Mam jeszcze zapas mrożonych owoców, dlatego teraz częściej będę przygotowywać sobie podobne śniadanka z niecierpliwością czekając na świeże truskawki;)

Składniki:
150ml jogurtu
2 łyżki płatków owsianych
kilka truskawek
banan
maliny
jagody
1 łyżka płatków migdałowych
1 łyżka siemienia lnianego

Jogurt, truskawki, pół banana i płatki zmiksowałam, przelałam do miseczki. Siemię lniane zmieliłam. Na koktajlu ułożyłam pokrojoną pozostałą połówkę banana, kilka malin, jagody, płatki migdałowe oraz mielone siemię lniane.
Smacznego!

czwartek, 9 lutego 2017

Najlepsza grochówka



Grochówka chyba nie tylko mnie kojarzy się z wojskową kuchnią polową. Ostatnio widziałam sprzedawaną gdzieś na przydrożnym parkingu w lesie, a latem nawet zdarzyło się mi próbować takiej wojskowej grochówki podczas spływu kajakowego. Dobra była, ale... Cóż, była nieco rzadka i raczej uboga, a wędzone żeberka w niej zostały zastąpione kiełbasą. Teraz tak marudzę, gdyż taka domowa jest sto razy lepsza. Na świeżym powietrzu jednak wszystko smakuje nieco inaczej i wtedy tamta grochówka została pochłonięta z wielkim apetytem. 
Uwierzycie, że grochówka chodziła za mną od lata? Tylko jakoś nie mogłam się za nią zabrać - raz że latem wzięcie mają lżejsze zupy, dwa że ugotowanie grochówki wymaga czasu. 
Był czwartek, za oknem mróz, a ja siedziałam w domu. Idealny zbieg okoliczności, by marzenia o grochówce urzeczywistnić:) 
O tak! To była najlepsza grochówka, jaką zdarzyło mi się kiedykolwiek jeść. Serio! Co więcej - moim gościom też smakowała i zgodnie stwierdziły, że jest lepsza, niż w u nich domu... 
Chyba nie muszę Was dłużej zachęcać;)

Składniki:
400g wędzonych żeberek
300g łuskanego grochu (połówki)
4 ziemniaki
2 marchewki
kawałek selera (ok 100g)
1 pietruszka
100g zielonego groszku (może być mrożony)
3 liście laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
1 łyżka majeranku
duży ząbek czosnku
sól
świeżo mielony pieprz
1 cebula
1 łyżka smalcu gęsiego

Groch opłukać pod bieżącą wodą, zalać zimną wodą i odstawić na min. godzinę. Żeberka pokroić w mniejsze kawałki, włożyć od garnka, dodać pokrojoną pietruszkę, liście laurowe i ziele, wsypać groch, zalać wodą (ok 2,5 litry), zagotować, odszumować w razie potrzeby, przykryć i gotować na małym ogniu ok godziny. Groch powinien być miękki i będzie się rozpadać.
Marchew obrać, pokroić w półtalarki. Seler obrać i pokroić w słupki. Wrzucić do garnka, gotować 10 minut.
Do garnka wrzucić obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki oraz zielony groszek. Gotować 10 minut, aż warzywa będą miękkie.
Cebule pokroić w kostkę, zrumienić na smalcu, dodać od zupy.
Czosnek przecisnąć przez praskę, dodać łyżeczkę soli i majeranek, rozetrzeć i dodać do zupy. Zupę doprawić do smaku solą i pieprzem.
Żeberka wyjąć z zupy, mięso obkroić i wrzucić z powrotem do garnka.
Grochówkę najlepiej smakuje z ciemnym chlebem.
Smacznego!


środa, 8 lutego 2017

Gorąca czekolada z chili

 

Gorąca czekolada z chili dziś rozgrzeje moje zmarznięte paluszki, wprawiając w dobry nastrój na przekór mrozom i zimnu. Wolę nie myśleć, ile taki kubek czekolady ma kalorii, a mimo to zrezygnowałam z czapy bitej śmietany. Pełny kubek = pełnia szczęścia;)

Składniki:
1 szklanka mleka
30g gorzkiej czekolady
1 płaska łyżka kakao
1 łyżeczka cukru
szczypta płatków chili
szczypta kardamonu
szczypta cynamonu

Kakao wymieszać z cukrem i przyprawami. Czekoladę posiekać. Mleko zagotować, do mleka wsypać czekoladę i kakao, mieszać rózgą, aż czekolada się rozpuści i uzyskamy jednolity gładki płyn.
Czekoladę przelać do kubka, udekorować chili.
Ciepłego dnia!

wtorek, 7 lutego 2017

Carnitas czyli wieprzowina po meksykańsku

 
Carnitas dosłownie przetłumaczyć można jako małe kawałki mięsa. Jest to rodzaj pulled pork czyli szarpanej wieprzowiny przygotowanej na sposób meksykański. Stanowi świetny dodatek do wszelakich tortilli, burrito, tacos.
Do przygotowania carnitas lepiej użyć mięsa nieco tłustszego, żeby podczas długiego pieczenia zachowało swoją soczystość i miękkość. Łopatka, szynka albo karkówka będą w sam raz. Warto się też uzbroić w cierpliwość, oczekując na obiad, gdyż podczas pieczenia carnitas unosi się taki aromat, że burczenie w brzuchu usłyszą nawet sąsiedzi:)
Póki mięso się piekło, usmażyłam tortille i przygotowałam salsę. Więc okrzyki "Ale Meksyk!" podczas obiadu były całkiem uzasadnione;)

Składniki:
1kg wieprzowiny (łopatka, szynka, karkówka)
1 cała pomarańcza

marynata:
2 ząbki czosnku
pół łyżeczki kuminu
1 kopiasta łyżeczka wędzonej słodkiej papryki
szczypta ostrej papryki
1 łyżeczka oregano
1 łyżeczka tymianku
pół łyżeczki kolendry
1 łyżeczka soli
świeżo mielony pieprz
2 łyżki oliwy
1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka miodu
sok z 1 pomarańczy

Mięso umyć i osuszyć. Jeśli kawałek jest gruby, należy go przekroić, żeby otrzymać płaskie kawałki o grubości ok 4cm.
Czosnek obrać, przecisnąć przez praskę. Przyprawy utłuc w moździerzu. Wszystkie składniki marynaty wymieszać i zalać nią mięso. Przykryć folią spożywczą i odstawić do lodówki na kilkanaście godzin.
Piekarnik rozgrzać do 180st. Pomarańczę wyszorować. Mięso przełożyć do żaroodpornego naczynia, polać marynatą, na mięso położyć pokrojoną w plastry pomarańczę, przykryć i piec 30 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 140stC i piec jeszcze 2,5h. Podczas pieczenia mięso polewać od czasu do czasu wytworzonym sosem.
Po upieczeniu, gdy mięso będzie bardzo miękkie, porwać je na włókna za pomocą widelców i wymieszać z powstałym podczas pieczenia sosem.
Smacznego!


sobota, 4 lutego 2017

Aksamitny sernik z czekoladą i kilka wskazówek jak upiec idealny sernik


Ponoć serniki tak mają, że się udają albo nie. Jest w tym sporo prawdy, ale dobry sernik to też zasługa składników i przestrzegania pewnych zasad podczas pieczenia.
  • Najważniejszym składnikiem dobrego sernika jest ser albo twaróg. Najlepszy (wg mnie) jest twaróg śmietankowy albo tłusty, który należy zmielić co najmniej dwukrotnie albo przetrzeć przez sito. Można również kupić mielony ser w wiaderku, jednak warto wtedy zwrócić szczególną uwagę na skład, żeby nie zawierał polepszaczy i zagęstników (skrobi, mączki, gumy, żelatyny itp.). Kupuję czasem twaróg w wiaderku, ale zawsze jest to ser którejś z zaufanych firm (Piątnica, Wieluń, Hej).
  • Wszystkie składniki masy serowej muszą mieć temperaturę pokojową, dlatego ser, jajka, masło, śmietankę wyjmujemy z lodówki 2 godziny przed pieczeniem.
  • Serniki podczas pieczenia lubią rosnąć, pękać, natomiast po upieczeniu bardzo często opadają. Żeby temu zapobiec, nie należy zbyt długo ubijać składników, wystarczy je zmiksować do połączenia. W niektórych przepisach (szczególnie na serniki lekkie jak chmurka) niezbędne jest ubicie białek. W takim przypadku oczywiście należy trzymać się przepisu. Natomiast w sernikach tradycyjnych jajka lepiej dodać w całości, miksując je krótko z pozostałymi składnikami. 
  • Pieczenie sernika: formę wstawiamy do nagrzanego piekarnika, podpiekamy sernik przez ok 10 minut, a następnie zmniejszamy temperaturę i pieczemy, aż masa na środku będzie ścięta (zazwyczaj ok 50 minut w zależności od wielkości formy). Każdy piekarnik piecze nieco inaczej, u mnie np. wygląda to tak: nagrzewam do 180st, wstawiam sernik (tortownica 24cm), piekę 10 min, zmniejszam temperaturę do 130stC i piekę jeszcze ok 45 minut. 
  • Niektóre przepisy wymagają, by sernik piec w kąpieli wodnej. W tym przypadku tortownicę należy szczelnie owinąć folią z zewnątrz i wstawić do większej blaszki, do której wlewamy gorącą wodę. Jeśli pieczemy taki sernik w prostokątnej formie, które są zazwyczaj wykonane z jednego kawałka metalu, nie trzeba jej wtedy owijać folią, wystarczy po prostu wstawić do większej blaszki z wodą.
  • Serniki, których przepis nie wymaga pieczenia w kąpieli wodnej, lepiej jest piec w piekarniku z parą. Wstawiamy wtedy na dno piekarnika jakieś naczynie z gorącą wodą (ja w tym celu wykorzystuję np. metalową puszkę po brzoskwiniach). 
  • Po upieczeniu nie należy od razu wyjmować sernik z piekarnika. Uchylamy lekko drzwi piekarnika i zostawiamy sernik jeszcze na godzinę. Następnie wyjmujemy go w piekarnika i pozostawiamy do całkowitego ostudzenia. 
To co? Po tych wszystkich poradach myślę, że jesteście gotowi na upieczenie swojego idealnego sernika:)

Sernik, który jest bohaterem dzisiejszego wpisu, wyszedł niesamowicie pyszny. I nie ma tym ani grama przechwalania się. Ma aksamitną konsystencję, lekki limonkowy posmak, który dobrze się komponuje z czekoladowymi drobinkami w środku. Z wierzchu ma kremową śmietanową polewę. Nie chciałam przesadzić z dekoracją, bo w przypadku tego sernika smak zdecydowanie przyćmiewa wszystko.

Składniki:
na spód:
150g pełnoziarnistych ciastek (digestives albo owsiane)
50g masła
2 łyżki kakao

masa serowa:
750g twarogu śmietankowego
150ml śmietanki 30%
3 duże jajka
1 szklanka cukru minus 2 łyżki
1 op. budyniu waniliowego lub śmietankowego
sok i skórka z limonki lub cytryny
garść czekoladowych kropelek

polewa śmietanowa:
150ml kwaśnej śmietany 18%
2 łyżki cukru
wiórki czekoladowe do posypania

Ciastka pokruszyć w malakserze, dodać miękkie masło i kakao, zmiksować do uzyskania kruszonki.
Formę (u mnie tortownica 22cm) wyłożyć papierem. Wysypać kruszonkę i szklanką dokładnie ugnieść ją po całym dnie formy. Formę wstawić do lodówki na czas przygotowania masy serowej.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 180stC, do piekarnika wstawić naczynie z gorącą woda.
Masa serowa: twaróg przetrzeć przez sito lub zmielić 2-krotnie. Twaróg, śmietankę, jajka, cukier, budyń, sok i skórkę limonki zmiksować razem na gładką masę, wsypać czekoladowe kropelki i wymieszać.
Masę serową przelać na schłodzony spód ciasteczkowy.
Tortownicę wstawić do piekarnika, piec 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 130st i piec jeszcze ok 45 minut, aż środek będzie ścięty.
Przygotować polewę: śmietanę wymieszać z cukrem, wylać na sernik, piec 10 minut.
Po upieczeniu piekarnik wyłączyć, uchylić lekko drzwi piekarnika i pozostawić sernik na godzinę. Następnie sernik wyjąć z piekarnika i pozostawić do całkowitego ostudzenia.
Przed podaniem posypać wiórkami czekoladowymi.
Smacznego!



piątek, 3 lutego 2017

Kapuśniak z kiszonej kapusty na żeberkach


Kapuśniak z kiszonej kapusty kiedyś był kultową zupą w naszym domu. Babcia gotowała cały wielki gar, wstawiała go do pieca, a podawała z tłuczonymi ziemniakami. Zajadałam się nim bez opamiętania:)
Dopiero niedawno dowiedziałam się, że ten babciny kapuśniak ma wszelakie prawa, by nazywać się kwaśnicą. Dlaczego? Otóż babcia gotowała zupę na wywarze mięsnym z żeberek, dodając kiszoną kapustę z sokiem, a pod koniec gotowania okraszała podsmażoną na smalcu cebulą z drobnymi skwareczkami. Żadnych tam marchewek, selerów, pietruszek czy innych warzyw.
Wspominając ostatnio nasze ulubione potrawy z dzieciństwa tak mnie naszło na babciny kapuśniak, że nie potrafiłam powstrzymać rozszalałych śliniaków;) Następnego dnia z samego rana przedzierając się przez smog i mgłę wyruszyłam w rajd w poszukiwaniu najlepszych wędzonych żeberek. 
Przygotowując składniki do zupy postanowiłam jednak, że nie będzie to typowa kwaśnica, tylko kapuśniak, gdyż zamierzałam dodać do niego marchewkę i pietruszkę. Niesamowite, prawda? Dodatek zaledwie marchewki już zmienia zupę z kwaśnicy na kapuśniak. Zupa jednak pozostaje tak samo kwaśna, pożywna i jedyna w swoim rodzaju! 
Póki kapuśniak się gotował, upiekłam kilka ziemniaków w mundurkach, żeby smak dzieciństwa był jak najbardziej pełny. Dla mnie to była uczta!

Składniki:
1 kg żeberek wędzonych (można na pół ze świeżymi)
3 liście laurowe
6 ziarenek ziela angielskiego
gałązka lubczyku (dałam suszony)
1 pietruszka
1 marchew
1 kg kiszonej kapusty
pieprz świeżo mielony
1 cebula
1 łyżka smalcu gęsiego
1 łyżka majeranku
opcjonalnie - 2 ziemniaki

Żeberka podzielić na mniejsze kawałki, zalać wodą, żeby całe były przykryte, zagotować. Jeśli pojawi się piana, zdjąć ją łyżką cedzakową. Dodać ziele, liście, lubczyk, gotować na małym ogniu pod przykryciem ok 20 minut.
Marchew i pietruszkę obrać, pokroić w półtalarki, wrzucić do garnka z żeberkami, gotować 10 minut. Kapustę pokroić, dodać do zupy i gotować ok godziny, aż kapusta będzie miękka (u mnie to zajęło nieco ponad godzinę). Jeśli zupa będzie zbyt gęsta, można podlać trochę wrzątku.
Z zupy wyjąć żeberka, obkroić z nich mięso i wrzucić do zupy.
Cebule obrać, pokroić w kostkę, zrumienić na smalcu, dodać do zupy.
Kapuśniak doprawić majerankiem i pieprzem. Sól w tym przypadku nie jest potrzebna.
Na koniec do zupy można dodać ziemniaki, pokrojone w kostkę i ugotowane osobno (nie gotujemy ich w zupie, gdyż przez kwas z kapusty nie będą miękkie).
Smacznego!


środa, 1 lutego 2017

Ciasto jogurtowo-pomarańczowe

 
O ile mogę powiedzieć, że w grudniu w 95% składam się z mandarynek, to w lutym zdecydowanie w mych żyłach zamiast krwi płynie sok pomarańczowy;) W domu pachnie pomarańczami, gotuję konfitury, popijamy świeżo wyciskany sok i marzę, by kiedyś w sezonie pojechać na plantację pomarańczy. Widok musi tam być niezapomniany! 
Ten zapach i kolor zainspirowały mnie do upieczenia jogurtowego ciasta z pomarańczami. Mięciutkie i niesamowicie pachnące, wilgotne jak to jogurtowe, a przy tym niezwykle proste. Całe ono!

Składniki: 
150ml gęstego jogurtu naturalnego (może być grecki)
2 jajka
150g cukru
100ml oleju rzepakowego
220g mąki
1 kopiasta łyżeczka proszku
1 płaska łyżeczka sody
1 duża pomarańcza

Pomarańczę wyszorować i sparzyć (ekologiczną wystarczy dobrze umyć), zetrzeć skórkę. Pomarańczę obkroić dokładnie z albedo (biała warstwa pod skórką), pokroić w kawałki.
Jajka rozetrzeć z cukrem i skórką pomarańczową, dodać jogurt i olej, wymieszać.
Mąkę przesiać z proszkiem i sodą, wsypać do mikstury jajecznej, wymieszać do połączenia (niewielkie grudki mogą pozostać). Keksówkę (25x10cm) wyłożyć papierem, wlać ciasto, na wierzch wyłożyć kawałki pomarańczy.
Ciasto wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 45 minut w temp. 170stC (do suchego patyczka).
Po upieczeniu ciasto wyjąć z foremki, studzić na kratce.
Przed podaniem można oprószyć cukrem pudrem.
Pomarańczowego dnia!




Drukuj