wtorek, 27 czerwca 2017

Sernik z jogurtu pieczony na makaronowym spodzie


A to zaskoczenie;) Sernik z makaronem?? Dlaczego nie, tym bardziej że makaron jest czekoladowy i świetnie się nadaje do potraw na słodko. Ale może po kolei.
Otóż niedawno w sprzedaży pojawiły się makarony mini firmy Lubella. Urocze małe formy - piórka, kokardki, kolorowe rurki, kółka czy świderki - przypadną do gustu szczególnie małym smakoszom. Oprócz tradycyjnych pomysłów np. na zupę lub klopsiki z makaronem, mini makaroniki świetnie się sprawdzą w sałatkach, zarówno wytrawnych, jak i słodkich. Do tych ostatnich polecam czekoladowy makaron. I właśnie tych mini świderków z czekoladą użyłam do przygotowania sernika z jogurtu greckiego. Pamiętacie pieczony jogurt? Właśnie tak smakuje ten sernik, a po ukrojeniu kawałka w środku ma urocze wzorki z makaronu. Tylko ciiiii, nie mówcie dzieciom, co to. Niech sami spróbują zgadnąć;)
Sernik za każdym razem może smakować inaczej w zależności od dodanych owoców. Ja wykorzystałam wiśnie w syropie, ale równie pysznie będzie smakował z frużeliną albo musem z truskawek, prażonymi jabłkami, porzeczkami lub jagodami. Paluszki lizać!


Składniki:
100g makaronu mini świderki z czekoladą Lubella
500g jogurtu greckiego
2 jajka
1 plaska łyżka mąki
1 łyżka mąki ziemniaczanej
kilka kropli esencji migdałowej lub waniliowej
0,5 szklanki cukru
kilka osączonych z syropu wiśni
łyżeczka masła

Frużelina wiśniowa:
400ml wiśni w syropie
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej

Makaron wrzucić do gotującej się wody, gotować 3-4 minuty, odcedzić.
Jogurt, jajka, cukier i ekstrakt wymieszać, wsypać obie mąki, jeszcze raz wymieszać.
Dno tortownicy (20cm) wyłożyć papierem do pieczenia, posmarować masłem i wyłożyć makaron. Na makaronie poukładać kilka wisienek, zalać masą jogurtową.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 170stC z postawionym na dnie naczyniem z gorącą wodą (jeśli macie szczelną tortownicę, sernik można upiec w kąpieli wodnej). Tortownicę przykryć z wierzchu folią aluminiową (dzięki temu sernik pozostanie biały), wstawić do piekarnika, piec ok 30-35 minut, aż środek masy będzie ścięty. Po upieczeniu sernik pozostawić na kilka minut w piekarniku z uchylonymi drzwiami, a następnie wyjąć i ostudzić.
Przygotować frużelinę: 3 łyżki syropu z wiśni wymieszać z mąką ziemniaczaną, resztę syropu razem z wiśniami przelać do rondelka. Wiśnie zagotować, wlać mąkę i ciągle mieszając gotować, aż syrop zgęstnieje i powstanie frużelina (przypomina bardzo gęsty kisiel).
Na ostudzony sernik wyłożyć lekko ciepłą frużelinę.
Smacznego!



sobota, 24 czerwca 2017

Biszkoptowa tarta z serkiem i truskawkami



Truskawki rządzą i myślę, że jeszcze przez najbliższy tydzień tak pozostanie. A później się zaczną jagody, maliny, morele, brzoskwinie, wiśnie, jabłka, śliwki... aż zastanie nas jesień;) Póki jednak do jesieni daleko, cieszmy się sezonowymi owocami. Ja już wiem, że moment znów będę tęsknić za truskawkami, ale na razie korzystam z całych sił. Gdyby tak można było się najeść nimi na zapas...
Biszkoptowa tarta z serowym kremem smakuje jak marzenie - jest lekka i delikatna, a z truskawkami wręcz rozpływa się w buzi:)


Składniki:
biszkopt:
2 jajka
2 lekko kopiaste łyżki maki
2 łyżki cukru (dałam Polski Cukier*)
kilka kropli olejku cytrynowego
masło + bułka tarta do formy

krem:
250 twarogu śmietankowego
50ml mleka
200ml śmietanki 30%
3 łyżki cukru pudru
sok z połowy cytryny
ziarenka z laski wanilii

świeże truskawki
limoncello do nasączenia biszkoptu

do dekoracji:
siekane pistacje
listki mięty

Biszkopt: białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania wsypać cukier. Dalej ubijając dodawać po jednym żółtku, ubijać do uzyskania jednolitej kremowej masy.
Wsypać mąkę i dodać olejek, wymieszać delikatnie łyżką.
Formę do tarty (25cm) wysmarować masłem, posypać bułką tartą. Ciasto przelać do formy, wyrównać, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 12 minut w temp. 170stC. Upieczony biszkopt ostudzić, wyjąć z formy, położyć na paterze i skropić likierem limoncello.

Krem: dobrze schłodzoną śmietankę ubić na sztywno, 3 łyżki ubitej śmietanki odłożyć. Twaróg i mleko zmiksować blenderem na gładki serek. Do serka dodać sok z cytryny, ziarenka wanilii, cukier puder, utrzeć mikserem na najwyższych obrotach.  Serek i ubitą śmietankę delikatnie wymieszać. Krem wyłożyć na biszkopt.
Z wierzchu położyć truskawki, udekorować pozostałą śmietanką, pistacjami, listkami mięty.
Truskawkowego weekendu!



*Zerknijcie też na http://uczymyjakslodzic.pl/ 

Cukier z głową




piątek, 23 czerwca 2017

Leśna szkoła dla każdego - recenzja książki



Od środy mamy już kalendarzowe lato,  a lada chwila dzieci rozpoczną wakacje. Podczas wakacji szczególnie lubimy wyprawy do lasu. Świeże powietrze, jagody, poziomki, grzyby mamy w lesie na wyciągnięcie ręki. Warto jednak zadbać o to, by poznawać las bliżej, odkrywać tajemnice przyrody, a przy tym dobrze się bawić. Nauka przez zabawę dla dzieciaków to najlepszy sposób na zgłębianie i przyswajanie wiedzy.
Niedawno w wydawnictwie Muza ukazała się książka Petera Hougthona i Jane Worroll "Leśna szkoła dla każdego. Zaprzyjaźnij się z przyrodą". Jest to zbiór pomysłów i gotowych scenariuszy zajęć dla dzieciaków od 3 do 11 lat, którzy mogą bawić się indywidualnie, jak również w większej grupie. Autorzy proponują mnóstwo pomysłów na zabawy w lesie, które mogą zostać wykorzystane zarówno przez nauczycieli, opiekunów i animatorów, a także rodziców.

Książka składa się z 4 rozdziałów: Odkrywanie przyrody, Leśne dzieła sztuki, Radzę sobie w lesie, Zabawy w życie lasu.

Odkrywanie przyrody – w tym rozdziale zawarte są zabawy i aktywności, które dają dzieciom szansę poprzez nowe doświadczenia zanurzyć się w świecie natury. Poprzez zabawę dzieci zdobywają wiedzę o naturalnym środowisku, uczą się szacunku do przyrody oraz postrzegania siebie jako jej części.
Leśne dzieła sztuki – tu przedstawione są pomysły na kreatywne spojrzenie na świat przyrody. Podczas zabawy powstają rożnego rodzaju dzieła sztuki. Każde inne, niepowtarzalne, zaprojektowanie przez uczestnika według własnej fantazji. Przyroda inspiruje, podsuwa pomysły, trzeba tylko otworzyć się na nie całą swoją wyobraźnią. Wykonanie biżuterii, stroika na głowę, łuku i strzał czy ramki z patyków - to tylko niektóre pomysły na kreatywne wykorzystanie leśnych skarbów.


Radzę sobie w lesie – ten rozdział uczy samodzielności i pewności siebie. Taka prawdziwa szkoła przetrwania dla naszych podopiecznych. Budowanie schronienia, rozpalanie ogniska, wiązanie węzłów – to czynności, które kiedyś mogą się przydać, ale nawet na etapie zabawy dają dużo radości i satysfakcji.

Zabawy w życie lasu – oprócz poznawania zwyczajów dziko żyjących zwierząt, dzieci uczą się integracji, zachowania się w grupie, nawiązywania relacji społecznych. Zajęcia te pokazują, jak spójną całością jest przyroda, a człowiek jest jej nieodłącznym elementem.

Wydawnictwo: Muza
Oprawa:            miękka
Okładka:           miękka
Wymiary:         145x200
Ilość stron:       160
ISBN:                978-83-287-0617-0


czwartek, 22 czerwca 2017

Bigos z młodej kapusty



Oto kolejny "kapuściany" przepis - i znowu postawiłam na prostotę i smak. Bigos z młodej kapusty to danie w sam raz na tę porę roku - jest lekki, ale przy tym sycący, pachnący koperkiem. Jakże różny od tego tradycyjnego staropolskiego bigosu, którym zajadamy się na Święta. Szybko się go robi, ale tez szybko znika z talerza, dlatego polecam ugotować go więcej, np. z dwóch średniej wielkości główek kapusty, żeby następnego dnia mieć obiad z głowy. W wersji wegetariańskiej wystarczy pominąć kiełbasę, a resztę przygotować zgodnie z przepisem. A, i jeszcze - nie zagęszczam bigosu mąką, kapusta świetnie smakuje bez jej dodatku. 

Składniki (na 4 porcje):
1 główka młodej kapusty (średniej wielkości)
2 dymki ze szczypiorkiem
150g kiełbasy (u mnie: śląska, kabanosy, chorizo)
3 łyżki oleju
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
majeranek
tymianek
0,5 łyżeczki nasion kolendry
0,5 łyżeczki czerwonej papryki
sól
pieprz czarny
świeży koperek

Dymkę pokroić w kostkę, szczypiorek posiekać.
Kapustę poszatkować dość grubo.
Kiełbasę pokroić w plasterki.
W głębokiej patelni rozgrzać olej, zrumienić kiełbasę, odłożyć na talerz. Na tym samym oleju zeszklić cebulę i szczypiorek, dodać kapustę, smażyć kilka minut mieszając, następnie przykryć i dusić na małym ogniu ok 7-10 minut. Dodać kiełbasę, wymieszać, dusić jeszcze 2-3 minuty.
Dodać koncentrat pomidorowy, doprawić do smaku i dusić kolejne 2 minuty.
Koperek posiekać, dodać do bigosu.
Smacznego!


wtorek, 20 czerwca 2017

Lody bananowe z masłem orzechowym


Ufff jak gorąco! Ale cóż znaczą nasze +29C w porównaniu z Sewillą, gdzie dziś jest +43C. Cieplutko, co?;) Jeśli wierzyć prognozom, fala upałów dopiero przed nami. Nic więc dziwnego, że takie dni w lodziarniach ustawiają się kolejki. Dla tych, co w kolejkach stać nie lubią, polecam domowe lody bananowe. Są to najprostsze lody na świecie, a ich przygotowanie zajmuje zaledwie kilka minut, nie licząc oczekiwania na zamrożenie bananów. Same banany nawet wystarczą, ale jeśli macie ochotę na wersję bardziej wypasioną, możecie dodać np. masło orzechowe, chałwę lub nutellę. I jeszcze - takie lody najlepiej zjeść od razu po przygotowaniu, ponieważ podczas dalszego przechowywania masa ciemnieje i przez to nie wygląda już tak apetycznie. 
Wrzućcie teraz parę bananów do zamrażarki, a popołudniu lody będą gotowe:)

Składniki (na 3 porcje):
2 bardzo dojrzałe banany (w kropki)
2 łyżki masła orzechowego

Banany obrać, pokroić w 3cm kawałki, umieścić w woreczku, zawiązać i włożyć do zamrażarki na ok 4 godziny (można dłużej).
Zamrożone banany wyjąć z woreczka, przełożyć do blendera, zmiksować na jednolitą masę. Dodać masło orzechowe, znów krótko zmiksować. Po nałożeniu do pucharków lub rożków lody można posypać orzechami. Lody podawać od razu.
Smacznego!



niedziela, 18 czerwca 2017

Truskawkowy puch - sernik na zimno



Truskawki panoszą się na blogach, kuszą aromatem dżemów, lekkością serników na zimno, zapachem ciepłych drożdżówek. Uległam truskawkowej pokusie, ale nie żałuje ani trochę. Jak co roku w sezonie musi pojawić się u nas sernik na zimno z truskawkami. I choć na blogu już dwa serniki są, to pomyślałam, że dobrego nigdy za wiele. Tym bardziej, że ten sernik jest inny - delikatny i lekki, z truskawkowym sercem w środku, a swoją konsystencją przypomina puszystą różową piankę. 
Prawdziwa rozkosz dla truskawkowych łakomczuchów:)


Składniki:
ok. 12 okrągłych biszkoptów
400ml jogurtu greckiego (bez mleka w proszku)
200ml śmietanki 30%
3 łyżki cukru
500g truskawek
1 op. galaretki truskawkowej
2 łyżeczki żelatyny
50ml mleka
mleko do namaczania biszkoptów

Przygotować serek labneh: jogurt przelać na złożoną potrójnie gazę, powiesić do osączenia na kilka godzin, można na całą noc. 

Truskawkowa żelka: 300g truskawek umyć, odszypułkować, zmiksować blenderem. 2 łyżki z lekką górką suchej galaretki rozpuścić w 50ml gorącej wody, wymieszać z truskawkowym musem, przelać do głębokiego talerza lub foremki o średnicy ok 14-15cm. Pozostawić do stężenia.*

Pozostałą suchą galaretkę wymieszać z żelatyną, zalać mlekiem i pozostawić na 10 minut, żeby żelatyna napęczniała. Następnie podgrzewać na małym ogniu ciągle mieszając do rozpuszczenia żelatyny.
Pozostałe truskawki również odszypułkować i zmiksować blenderem.
Śmietankę ubić na sztywno. Serek labneh utrzeć z cukrem i truskawkowym musem, ciągle miksując wlać żelatynę. Dodać ubitą śmietankę i delikatnie wymieszać łyżką.
Dno tortownicy (22cm) wyłożyć papierem lub folią spożywczą. Biszkopty maczać krótko w mleku i wyłożyć nimi dno tortownicy. Na biszkopty wylać 1/3 masy serowej, odstawić na 5 minut do zamrażarki. Następnie wyjąć z zamrażarki, na masie serowej położyć stężałą truskawkową żelkę, zalać pozostałą masą serową. Sernik wstawić do lodówki na kilka godzin (min 3h), żeby stężał.
Po stężeniu sernik odkroić nożem od boków tortownicy, zdjąć obręcz, a sernik przenieść na paterę.
Przed podaniem można udekorować bezikami, listkami mięty, świeżymi truskawkami.
Smacznego!

*truskawkowa żelka musi dobrze stężeć, żeby nie rozerwała się podczas przenoszenia na sernik, dlatego lepiej ją przygotować np. wieczorem przed robieniem sernika. Moja nie zdążyła stężeć i niestety musiałam ją składać na serniku:(



sobota, 17 czerwca 2017

Racuchy z rabarbarem


Racuchy z rabarbarem to nasz must eat o tej porze roku.  Kalorii nie liczę, jak nie liczę też ilości zjedzonych racuszków, gdy ręka sama sięga po kolejny, i kolejny, i jeszcze jeden... Rumiane, oprószone cukrem pudrem, ze świeżo ugotowanym dżemem truskawkowym albo po prostu maczane w syropie klonowym i popijane mlekiem - tak smakują najlepiej!


Składniki (na ok 20 sztuk):

2/3 szklanki mleka
2 małe jajka
1 szklanka mąki
3 łyżki cukru
10g drożdży
łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 łyżka spirytusu 
3-4 łodygi rabarbaru
cukier puder do posypania
olej do smażenia

Mleko lekko podgrzać. Jaja rozetrzeć z cukrem, dodać ciepłe mleko, pokruszone drożdże, ekstrakt waniliowy, wsypać mąkę i wymieszać na jednolite ciasto (można mikserem z hakami). Pod koniec mieszania wlać spirytus. Jeśli ciasto jest za gęste, należy dolać odrobinę mleka, jeśli za rzadkie - dosypać trochę mąki. Ciasto powinno mieć konsystencję śmietany. Przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Rabarbar pokroić w 0,5cm kawałki.
Gdy ciasto zwiększy objętość 2-2,5 razy, wymieszać z rabarbarem. 
Na rozgrzaną patelnię wlać trochę oleju. Łyżkę zanurzać w wodzie, nabierać ciasto i wykładać na patelnię. Smażyć ok. minuty na średnim ogniu pod przykryciem, odwrócić. Po usmażeniu racuszki osączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku, posypać cukrem pudrem.
Smacznego! 
 


piątek, 16 czerwca 2017

Koktajl truskawkowo-bananowy



Gdyby być bardziej dokładną, trzeba by napisać: koktajl truskawkowo-bananowo-pomarańczowo-imbirowo-miętowy. Ufff, za długo, co:) Na szczęście robi się go o wiele szybciej, dosłownie raz-dwa. Taka szklaneczka witamin na dobry początek dnia:)

Składniki (na 2 porcje):
dwie garści truskawek
1 pomarańcza
1 banan
kawałek korzenia imbiru
kilka listków mięty
woda

Pomarańcze obkroić ze skórki wraz z albedo, miąższ pokroić w ćwiartki.
Banan obrać, pokroić na kilka kawałków.
Truskawki umyć, odszypułkować.
Wszystkie składniki umieścić w kielichu blendera, zmiksować na koktajl, dolewając wody dla uzyskania odpowiedniej konsystencji.
Podawać od razu.
Smacznego!

środa, 14 czerwca 2017

Gołąbki z młodej kapusty z mięsem i ryżem


Takie gołąbki to mogłabym jeść codziennie. Uwielbiam ten smak przypieczonych listków młodej kapusty, które otulają soczyste i dobrze doprawione nadzienie. Kiedyś w moim rodzinnym domu przygotowywanie gołąbków oznaczało spędzenie w kuchni dobrych kilku godzin. Obgotowywanie kapusty, obkrawanie liści, wyrobienie farszu, a później zwijanie... Nie dziwię się wcale, gdyż w efekcie na kuchence lądował ogromniasty gar pękający prawie od kilkudziesięciu dorodnych gołąbków. Zapach unosił się w całym domu, co jeszcze bardziej wzmagało chęć spałaszowania co najmniej kilku sztuk. A muszę powiedzieć, że sztuki te wcale nie były małe;) U nas tradycyjnie podawało się gołąbki z kleksem kwaśniej śmietany, ale wiem, że niektórzy wolą je z ziemniakami. 
A u was jak się jada gołąbki? 


Składniki (na 9-10 sztuk):
1 duża główka młodej kapusty
500g mięsa wieprzowego (karkówka, łopatka)
1 duża cebula
100g białego ryżu
5 suszonych pomidorów
4 łyżki oleju z zalewy suszonych pomidorów
1 łyżeczka majeranku
1 łyżeczka pierzu ziołowego
szczypta gałki muszkatołowej
0,5 łyżeczki słodkiej papryki
sól
czarny pieprz
1 litr bulionu warzywnego (lub łyżka domowej vegety + litr wrzącej wody)
1 świeży pomidor
2 liście laurowe
4 ziarenka ziela angielskiego

Kapustę opłukać. Nożem odciąć liście przy głąbie, ale ich nie zdejmować. W dużym garnku zagotować wodę, włożyć kapustę i obgotowywać, zdejmując kolejno liście.
Liście ułożyć na talerzu, a gdy wystygną, obkroić gruby nerw.
W lekko osolonej wodzie ugotować ryż na półmiękko, ostudzić.
Cebule obrać, pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać 2 łyżki oleju, zrumienić cebulę.
Suszone pomidory pokroić w kostkę.
Mięso zmielić. Dodać ryż, cebulę, suszone pomidory, przyprawy, posolić do smaku. Farsz wymieszać.
Na liście kapusty nakładać nadzienie, zwijać gołąbki.
W międzyczasie nagrzać piekarnik do 180stC.
Żaroodporne naczynie posmarować pozostałym olejem, położyć liście laurowe i ziele angielskie. W naczyniu układać gołąbki. Pomidor pokroić w kostkę, rozłożyć na gołąbkach. Zalać gorącym bulionem, przykryć folią (lub pokrywką żaroodporną) i wstawić do nagrzanego piekarnika. Gołąbki piec 40 minut, następnie zdjąć folię i piec jeszcze 15 minut.
Podawać na gorąco.
Smacznego!



poniedziałek, 12 czerwca 2017

Smoothie bowl na zielono - ze szpinakiem, bananem i kiwi

 

Czekałam na nie od pierwszych wiosennych promieni słońca, które zapowiadały nadejście cieplejszych dni, a wraz z nimi świeże warzywa i owoce z ogródka. Czekałam na młode listki szpinaku, na aromatyczną pietruszkę, na słodkie truskawki. Wreszcie są! Zajadam wiec do woli solo i w sałatkach, miksuję koktajle, by nacieszyć się ich smakiem.
Na śniadanie zmiksowałam smoothie w pięknym wiosennym kolorze. Pełno w nim zdrowia - domowy jogurt, płatki owsiane, szpinak, banan, pietruszka i kiwi, a na wierzchu ekspandowane ziarna gryki i jęczmienia, migdały, truskawki oraz płatki kokosowe. Pycha!


Składniki:
1 dojrzały banan
garść liści szpinaku
2-3 gałązki pietruszki
1 kiwi
2 łyżki płatków owsianych
100ml naturalnego jogurtu
do dekoracji:
4-5 truskawek
kilka migdałów
łyżka wiórków kokosowych
2 łyżki ekspandowanych zbóż
kilka plastrów banana

Banan obrać, pokroić na kawałki (kilka plastrów zostawić do dekoracji). Kiwi przekroić na pół, wydrążyć łyżeczką miąższ. Szpinak opłukać.
Jogurt, kiwi, szpinak, banan, pietruszkę i płatki umieścić w pojemniku blendera, zmiksować.
Smoothie przelać do miseczki, udekorować owocami i bakaliami.
Zjeść od razu:)
Smacznego! 


sobota, 10 czerwca 2017

Zupa krem z młodej kapusty


 
Młoda kapusta smakuje pysznie w każdej postaci - czy to zasmażana z koperkiem, czy zapiekana, w surówce czy w bigosie, w zupach. Postanowiłam przełamać nieco tradycyjny przepis i przygotować zupę krem z kapusty. Podana z chipsami z boczku i chrupiącym słonecznikiem smakowała wyśmienicie, więc nic dziwnego, że w tym tygodniu gotowałam ją już dwa razy:)


Składniki (na 4 porcje):
1 nieduża główka młodej kapusty
ok 700ml bulionu warzywnego albo drobiowego
1 łyżka masła klarowanego
2 łyżki oliwy
ok 7cm pora (biała i jasnozielona część)
pęczek koperku
100g wędzonego surowego boczku pokrojonego w plastry
4 łyżki pestek słonecznika
sól
pieprz
olej dyniowy
opcjonalnie: śmietana lub jogurt grecki

Por pokroić w plasterki. Kapustę poszatkować dość grubo.
W głębokim rondlu rozgrzać oliwę i masło, zeszklić por, dodać kapustę i podsmażyć chwilę. Zalać gorącym bulionem, żeby kapusta była prawie cała przykryta (w razie potrzeby dolać odrobinę wody), zagotować, zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem ok 10-15 minut, aż kapusta będzie miękka. Doprawić do smaku.
Kapustę zmiksować blenderem na kremową zupę, dodać posiekany koperek i jeszcze raz krotko zmiksować. Jeśli zupa będzie za gesta, można dolać trochę bulionu.
Plastry boczku ułożyć na wyłożonej papierem blasze, wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 5-7 minut, aż będzie chrupiący. Na drugiej blasze rozsypać pestki słonecznika, podpiec w piekarniku razem z boczkiem. Pestki można również uprażyć na suchej patelni.
Zupę przelać do miseczek, na wierzchu położyć plastry boczku, posypać prażonymi pestkami, skropić olejem dyniowym. Można również podać z kleksem śmietany lub jogurtu.
Smacznego!


piątek, 9 czerwca 2017

Croissant z jajecznicą i pomidorami



Wstawać, śpiochy, śniadanie czeka;)
Ja już dawno na nogach, obmyślam truskawkowe plany na weekend i chyba nawet wiem, co dobrego przygotuję na deser. Ale o tym ciut później, a na razie szybciutko pędźcie do kuchni, bo czeka pyszny maślany croissant z jajecznicą. I to właśnie jajecznica zasługuje na pochwały i zachwyty, gdyż smakuje wyśmienicie. Ot, żadna to filozofia usmażyć jajecznicę, pomyśli ktoś. Może i tak, ale TA jajecznica posiada pewien tajemniczy składnik, który sprawia, że jest lekka, delikatna w smaku. Dodatki do niej mogą być dowolne w zależności od stanu zaopatrzenia lodówki, np. szynka, szczypiorek, papryka, za każdym razem jednak smakuje pysznie.

To co, gotowi? No to patelnie w dłoń! 


Składniki:
1 duże jajko
1 łyżka śmietanki (lub łyżeczka śmietany 18%)
szczypta soli
świeżo mielony pieprz
1-2 plastry szynki
1 łyżeczka masła klarowanego

do podania:
1 croissant
kilka pomidorków cherry
ćwiartka awokado
rukola

Jajko rozbić do miseczki, dodać śmietankę (lub śmietanę), sól, pieprz, rozkłócić widelcem. Szynkę pokroi,c w kostkę, dodać do jajka, wymieszać.
Na patelni rozgrzać masło, wlać masę jajeczną, smażyć, mieszając, aż cała będzie ścięta.
Croissant przekroić wzdłuż na pół, na jednej połówce położyć plastry awokado, jajecznicę, pokrojone pomidory, rukolę, przykryć drugą połówką rogala.
Smacznego!




czwartek, 8 czerwca 2017

Gnocchi z sosem pomidorowym i serem


Gnocchi albo inaczej włoskie kopytka, maja charakterystyczny kształt, a przepisów na nie jest tyle, ile gospodyń. I choć tradycyjnie robione są z ziemniaków i mąki, całkiem jak nasze kopytka, to spotkać można również wersje z serem, warzywnym pure, szpinakiem. Gnocchi maja charakterystyczny kształt z rowkami na wierzchu. Do ich formowania używa się specjalnej deseczki, na której paluszkiem zwijane są kawałki ciasta. Nazwa gnocchi to liczba mnoga od słowa gnocco, co oznacza "grudę", ale wymówienie tej nazwy sprawia czasem nie lada wyzwanie. Czasem słyszę gdzieś na ulicy albo w restauracji różne wersje typu gnoczi, gnoki, gnokczi, ale żeby zabłysnąć w towarzystwie lub przed kelnerem wystarczy po prostu powiedzieć "niokki" [ˈɲɔkki]. 
Proste, prawda? Tak samo prosty jest dzisiejszy przepis na gnocchi w sosie pomidorowym zapiekane z serem. Roboty przy nim niewiele, zwłaszcza gdy sięgniemy po gotowe kopytka i najlepszy domowy sos pomidorowy. Jak ja lubię takie obiady!  


Składniki (na 2 porcje):
300ml sosu pomidorowego*
1 cebula
2 ząbki czosnku
garść liści bazylii
1 op. gnocchi Hilcona (250g)
3 łyżki tartego sera (mozzarella albo żółty)
1 łyżka oliwy
opcjonalnie: kilka pomidorków cherry

Piekarnik nagrzać do 180stC. Na patelni z żaroodporną (albo zdejmowaną) rączką rozgrzać oliwę. Cebulę obrać i pokroić w kostkę, czosnek posiekać, zeszklić na oliwie, wlać sos pomidorowy, zagotować. Dodać gnocchi, podgotować 2 minuty, dodać przekrojone pomidorki cherry, posypać listkami bazylii, serem, wstawić do nagrzanego piekarnika. Zapiekać ok 10 minut. 

Jeśli nie mamy odpowiedniej patelni, gnocchi z sosem można przełożyć do naczynia żaroodpornego, posypać bazylią, serem i zapiec. 

*Sos pomidorowy można zastąpić krojonymi pomidorami z puszki. Do zeszklonej cebulki i czosnku wlewamy pomidory, gotujemy na małym ogniu ok 5 minut, doprawiamy do smaku. 

Smacznego!  



środa, 7 czerwca 2017

Magazyn Aromat - lato 2017

Najnowszy letni numer Magazyn Aromat już czeka na przeczytanie, a w nim: przepisy z rabarbarem, letnie zupy, potrawy na piknik, słodkie historie oraz wiele innych ciekawych artykułów.
Bardzo gorąco zachęcam do czytania;)



(klik w zdjęcie;)


wtorek, 6 czerwca 2017

Szczepanówka zaprasza na śniadanie w jabłkowym sadzie



Często podróżując po Europie zdarza się mi odwiedzać małe sklepiki, w których sprzedawane są lokalne produkty wytwarzane przez rodzinną firmę. Szczepanówka jest takim właśnie miejscem,
tu na każdym kroku widać z jaką pasją właściciele podchodzą do swojej pracy. W przytulnym sklepiku dostępnych jest kilkanaście rodzajów tłoczonych soków owocowych m.in. jabłkowy, jabłkowo-miętowy, jabłkowo-gruszkowy, z czarnego bzu, pigwowca, czarnej porzeczki oraz owocowo-warzywnych, jak np. jabłko-pietruszka, jabłko-marchew, czerwony burak. Wszystkie soki są naturalne, nie zawierają dodatku wody, cukrów, konserwantów. Na półkach wystawione są również domowe przetwory w uroczych słoikach, miody, oleje oraz cydr, a także sery, śmietana i mleko prosto od krowy z zaprzyjaźnionego gospodarstwa.


Historia Szczepanówki sięga 1913 roku, kiedy to Szczepan Kozieł, pradziadek Elżbiety Buły, wykupił od banku ziemskiego kilkanaście hektarów ziemi, a w 1944 roku dziadkowie na tej ziemi posadzili czereśniowy sad.
Z czasem jednak rodzice obecnych właścicieli odeszli od sadownictwa, zakładając gospodarstwo rolno-warzywne. Elżbieta Buła opowiada, jak będąc jeszcze mała dziewczynką na wiosnę chodziła z ojcem obcinać drzewa. To zamiłowanie do sadownictwa sprawiło, że po skończeniu studiów studia na Akademii Rolniczej
w Lublinie na początku lat 90-ch wraz z mężem Marianem Bułą postanowili odtworzyć sad. Dziś  jest to duże Gospodarstwo Ogrodnicze Szczepanówka, którego nazwa pochodzi od imienia pradziadka Szczepana.
Na ponad 25 hektarach rosną czereśnie, jabłonie, grusze, wiśnie, czarny bez. Otrzymanie dotacji z Funduszu Szwajcarskiego umożliwiło właścicielom wprowadzenie nowego rodzaju działalności, polegającej na przetwórstwie płodów rolnych, zostały zakupione maszyny do tłoczenia soków oraz zbiorniki ciśnieniowe do wyrobu cydru rzemieślniczego. 

I to właśnie cydr stał się bohaterem naszego spotkania. Marian Buła pokazał nam linię produkcyjną, urządzenia i opowiedział o tym, jak powstaje cydr.
Wynalezienie cydru zawdzięczamy ludom celtyckim, zamieszkującym starożytne tereny Wielkiej Brytanii. Dopiero w XVII wieku zaczęto masowo sprowadzać jabłka z Anglii do Francji oraz innych krajów starego kontynentu, a popularność cydru gwałtownie wzrosła. Pod koniec XVIII wieku odnotowujemy masową produkcję cydru, co z kolei doprowadziło do pogorszenia jakości trunku i spadku jego popularności. Po podjęciu prób ratowania reputacji cydru oraz uprzemysłowieniu jego produkcji kolejne stulecie przyniosło ponowny wzrost popularności i poniekąd nawet mody na cydr. 


Czym więc jest cydr? Cydr jest musującym napojem alkoholowym, wytwarzanym z soku jabłkowego podczas naturalnego procesu fermentacji, zawartość alkoholu w trunku może wahać się od 1 do 8 procentów. Właściciele Szczepanówki produkcją cydru zajmują się od dwóch lat, a rocznie produkują 10 tysięcy litrów tego napoju. Połączenie tradycyjnej metody pozyskiwania soku poprzez tłoczenie ze świeżych i zdrowych jabłek z naturalnym procesem fermentacji alkoholowej, następnie kontrolowanie jej i zatrzymanie w odpowiednim momencie, zlanie cydru do innego zbiornika oraz dwumiesięczne leżakowanie, podczas którego następuje filtracja i klarowanie – te etapy produkcji gwarantują uzyskanie tego niepowtarzalnego smaku cydru. Do produkcji wykorzystywane są jabłka odmiany champion, gala i jonagold. Cały proces odbywa się w 12-tysięczno litrowych zbiornikach ciśnieniowych i trwa około 8 miesięcy, po czym cydr jest rozlewany do butelek szampanówek. Cydr ze Szczepanówki nie jest dodatkowo wzbogacany dwutlenkiem węgla, zawiera naturalny CO2 z fermentacji. A po czym poznać, że tak właśnie jest? – po bąbelkach oczywiście: sztucznie gazowany będzie miał duże bąbelki, które szybciej się ulatniają. Ten nasycony dwutlenkiem w procesie fermentacji ma bąbelki drobne i nawet kilka dni po otwarciu wciąż będzie musował. 


Cydr w Polsce ma szansę podbić podniebienia Polaków. Zdaniem Mariana Buły, potencjał produkcji cydru i soków w naszym kraju jest bardzo wysoki, ale musi zostać dobrze wykorzystany. Duże koncerny traktują produkcję cydru jako dodatkowy asortyment, natomiast mniejsi inwestorzy muszą stworzyć od podstaw zakład i znaleźć kierunki dystrybucji. „Jednak rosnąca popularność cydru stanowi potencjalną szansę dla każdego… Opieramy się na doświadczeniach wielu pokoleń, które współgrają z najnowszą, zmienną techniką. Leżakowanie cydru (kiedy następuje fermentacja) trwa do pół roku. To wiąże się z wyższą, niż w przypadku krótkiego czasu fermentacji, jakością. Produkujemy cydr wysokoprocentowy, ponieważ ma większą wartość i może być przechowywany dłużej niż cydr niskoprocentowy. Ten, co prawda, jest niżej opodatkowany, dlatego bardziej popularny w dużym przemyśle. Jednak - tak jak mówiłem – istotna jest tutaj kwestia dystrybucji. Duże firmy przemysłowe szybko znajdą wielu nabywców, cydr nie leży długo, dlatego może mieć mniejszą trwałość. Nasz cydr może poleżeć dłużej, a im dłużej leży, tym jest lepszy – tak jak wino. Nie możemy, tak jak markety, zagwarantować najniższej ceny i promocji. Jednak w marketach nie ma takiego wyboru różnych smaków soków i przetworów – dobry i nietypowy asortyment musi trochę kosztować”.

Gospodarze zaskoczyli nas swoją gościnnością i otwartością. Nie obyło się bez uczty, podczas której podano kaszankę pieczoną w jabłku, zupę cebulową na cydrze, schab w rozmarynie z jabłkami, puchate racuchy z jabłkami oraz deser truskawkowy. Na stole kusiły apetyczne tartaletki z pastą jajeczno serową i orzechową, domowy chleb z masłem, sery oraz świeże tłoczone mętne soki, a rozmowę i słuchanie opowieści o planach na przyszłość umilał nam kieliszek cydru, który smakował niczym szampan. Orzeźwiający smak cydru jest idealny na letnie spotkania w gronie znajomych, najlepiej smakuje schłodzony do 10-12stC, a swoją świeżością przyniesie orzeźwienie w upalne dni. Cydr pasuje do wielu potraw na bazie warzyw, lekkich dań z ryb czy drobiu, sałatek oraz deski serów, jak również potraw z grilla. Odnajdzie się również w towarzystwie deserów i owoców. Cydru można używać do duszenia mięs, jako dodatek do zup (również kremowych), a także przygotowania ciast i galaretek. Warto odkryć dla siebie ten smak i znaleźć najlepsze połączenie.


Szczepanówka
http://soki.lublin.pl/
http://szczepanowka.pl/
Gospodarstwo Ogrodnicze
Kolonia Świdnik Mały 28A
20-258 Lublin
Telefon: 663 728 003
E-mail: info@szczepanowka.pl

W artykule wykorzystano fragmenty wywiadu prasowego z Marianem Bułą.



Drukuj