wtorek, 10 października 2017

Paprykarz domowy

 

Pierwsze skojarzenie, gdy słyszę słowo "paprykarz"? - szczeciński, oczywiście;) Całkiem słusznie, gdyż pod taką nazwą w 1967 roku pojawiła się konserwa rybna, produkowana przez zakład rybacki Gryf ze Szczecina. Paprykarz był racjonalizatorskim sposobem na wykorzystanie ścinków
po wykrawaniu kostki rybnej z zamrożonych bloków, a przepis bazował na afrykańskiej potrawie czop-czop, w skład której wchodziły ryby (np. pagrus - kuzyn dorady), ryż oraz pima - bardzo ostra przyprawa. Początkowo paprykarz zawierał 50% mięsa ryb z połowów afrykańskich, pomidorowy przecier sprowadzany z Bułgarii, Węgier i Rumunii, ryż, cebulę, ostrą paprykę pima, przyprawy i olej. Z czasem jednak z powodu wojny domowej w Nigerii utracono łowiska w Afryce Zachodniej i polska flota rybacka zmuszona była zmienić miejsce połowów. Wraz z kryzysem gospodarczym w latach 80-tych pogorszyła się jakoś paprykarza, często zamiast ryb dodawano do niego rybie odpady, a ryz zastąpiono pęczakiem. Mówiono wtedy, że do konserw z paprykarzem dodawano też wycofaną ze sprzedaży z powodu pasożytów rybę błękitek. W latach 90-ch na rynku spotkać można było kilka konserw pod nazwą "paprykarz szczeciński", które nie koniecznie były produkowane w Szczecinie. Natomiast od 2010 roku paprykarz szczeciński zyskał tytuł produktu tradycyjnego. 
Zapewne receptura mojego paprykarza odbiega od oryginału wymyślonego przez Wojciecha Jakackiego w 1965 roku, ale taki smak w zupełności zadowala moje kubki smakowe;) 
Słoiki z paprykarzem można zapasteryzować, taka konserwa przyda się na później, np. podczas wyjazdów. Słyszałam, że kiedyś to dopiero był paprykarz, a te dzisiejsze konserwy to już nie ten smak. Ale czy ten z dawniejszych czasów smakował tak pysznie, jak ten co sama robię?;)


Składniki (na 6 słoików po 200ml):
2 wędzone makrele (ok 600g)
100g ryżu (białego lub jaśminowego)
2 cebule (ok 300g)
2 marchwi (ok 200g)
1 czerwona papryka (ok 100g)
1 nieduża papryczka chili
1 op. (500ml) przecieru pomidorowego
3-4 łyżki oleju 
1 łyżka słodkiej papryki
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
sól
pieprz czarny

Makrelę obrać ze skóry, wyjąć dokładnie wszystkie oście.
Marchew obrać, zetrzeć na dużych oczkach. Paprykę również zetrzeć na dużych oczkach lub pokroić w drobną kostkę, chili posiekać. 
Cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na oleju. Dodać marchew i paprykę, smażyć mieszając przez kilka minut, dodać przecier pomidorowy, dusić pod przykryciem aż warzywa będą miękkie (ok 15 minut), a sos zgęstnieje. 
Ryż ugotować al dente, odcedzić, dodać do warzyw, wymieszać.
Makrelę dodać do warzyw z ryżem, całość doprawić, wymieszać. Po wystudzeniu przechowywać w lodówce.
Paprykarz można zapasteryzować: pastą wypełnić słoiki, zakręcić. Słoiki pasteryzować na mokro 30 minut.
Smacznego!





piątek, 6 października 2017

Krupnik na żeberkach

 
 
Kuchnia prosto z serca domu. Taka jaką pamiętam z dzieciństwa. Bez udziwnień, ale pełna smaku, naturalnych produktów i serca włożonego w gotowanie. Krupnik zawsze będzie dla mnie zupą domową, babciną, jedząc którą uszy się trzęsą. Ugotować krupnik można na każdym rodzaju mięsa,  pewnie można nawet i bez mięsa, ale jeśli ma być po domowemu... Ja uwielbiam krupniczek gotowany na żeberkach, z kaszą jęczmienną, bo miska takiej zupy szczególnie pasuje do jesiennej aury za oknem:)

Składniki:
500g żeberek wieprzowych
2 marchewki
1 pietruszka
kawałek selera (ok 200g)
2 średniej wielkości ziemniaki
100g kaszy jęczmiennej wiejskiej
3 liście laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
1 cebula
1 łyżka domowej vegety
sól
pieprz
pół pęczka natki pietruszki

Cebulę obrać, opalić nad ogniem.
Żeberka podzielić na mniejsze kawałki, ułożyć w garnku,  zalać zimna wodą (2,5 litry), zagotować, zbierając szumowiny. Dodać cebulę, liście laurowe i ziele angielskie oraz związane nitką łodygi natki pietruszki. Garnek przykryć. Gotować na małym ogniu ok 2 godzin, aż mięso będzie odchodzić od kości. Cebulę i łodygi pietruszki wyjąć.
Marchew, pietruszkę i seler obrać, pokroić: marchew i pietruszkę w półtalarki, seler w słupki. Wrzucić do gotującego się bulionu, gotować 5 minut, dodać kaszę, gotować 10 minut. Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę, wrzucić do zupy, gotować ok 5 minut, aż będą miękkie. Jeśli zupa jest zbyt gęsta, dolać wrzącej wody i zupę zagotować.
Zupę doprawić vegetą, solą i pieprzem. Pod koniec dodać posiekaną natkę pietruszki.
Smacznego!




wtorek, 3 października 2017

Burgery z wołowiną


Burger dla mnie nie do końca jest fastfoodem. I nie mówię tu o przygotowaniu go od podstaw - pieczeniu bułek itp. Kupiony w pierwszej lepszej budce na mieście często nie powala smakiem, a jeśli jest dobry, to jedzony w pośpiechu nie pozwala rozkoszować się całą tą jego "burgerowością". Z kolei zmawianie burgera w restauracji odbieram jak przerost formy nad treścią. Jedzeniu burgera powinna towarzyszyć pewna otoczka, jak chociażby oglądanie meczu, w sezonie spotkanie przy grillu albo wspólne gotowanie z przyjaciółmi. No i nie może być inaczej - prawdziwy burger musi być z wołowiną. Na warsztatach w Akademii Smaku Sokołów poznałam kilka trików, które sprawiają, że burgery wychodzą doskonałe. Jak już wspomniałam - wołowina się liczy. Nie może jednak być za sucha, zatem lepiej sięgnąć po kawałek z marmurkiem, żeby zawartość tłuszczyku wyniosła ok 15%. Po zmieleniu mięsa wystarczy tylko wymieszać go ręką, bez długiego wyrabiania, żeby kotlety podczas smażenia nie puchły i pozostały soczyste. Natomiast dodatki do burgerów to już indywidualna sprawa każdego smakosza;)


Składniki:
4 bułki do hamburgerów
500g wołowiny
sól
świeżo mielony pieprz

dodatki:
cebula, pomidor, ogórki konserwowe, papryka, sałata, ser, musztarda, ketchup itd.

Mięso zmielić, przemieszać ręka. Uformować 4 kotlety o grubości ok 1,5cm. Kotlety przełożyć pergaminem i włożyć do lodówki na 30 minut. Przed smażeniem oprószyć solą i pieprzem. Grillować na ruszcie lub na patelni na brązowo z obu stron (po ok 2-3 minuty).
Na ruszt można wrzucić także krążki cebuli, grillować przez pół minuty.
Bułki przekroić na pół, opiec krótko od środka na grillu.
Burgery złożyć dodając składniki wg własnego upodobania.
Smacznego!



Drukuj