wtorek, 5 grudnia 2017

Crepes Suzette - płonące naleśniki



Naleśniki w eleganckiej odsłonie – otulone sosem pomarańczowym i podpalane przed podaniem. Ich historia sięga końca XIX wieku, kiedy to młody pomocnik kucharza w Hotel de Paris w Monte Carlo stanął przed pewnym wyzwaniem, polegającym na przygotowaniu deseru dla księcia Walii Edwarda i jego przyjaciół. Jak się można domyślić, biedaczek tak bardzo się denerwował, że przez przypadek sos na bazie kirszu i likieru pomarańczowego zapalił się. Francuski kucharz w chwili rozpaczy spróbował mieszanki i ku swojemu zaskoczeniu odkrył, że smakuje wyśmienicie. Naleśniki włożył więc do sosu, a przed podaniem deser podpalił jeszcze raz. Zachwycony zarówno smakiem jak i wyglądem „książęcych naleśników” Edward zaproponował nazwać je naleśnikami Suzette , na cześć towarzyszącej im w podróży pewnej damy.


Składniki (na 2 porcje):
1 szklanka mąki
1 szklanka mleka
0,5 szklanki śmietanki
2 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
olej do smażenia

Mąkę, mleko, śmietankę, ekstrakt i jajka wymieszać na jednolite ciasto (można zmiksować blenderem), odstawić na 15 minut. Patelnię rozgrzać, posmarować olejem, usmażyć kolejno 4 lub 6 cienkich naleśników (w zależności od wielkości patelni).

Sos:
3 pomarańcze
sok z połowy cytryny
3 łyżki cukru (dałam #cukiertrzcinowy #diamant )
50g masła
50ml likieru pomarańczowego
25ml brandy

Pomarańcze dokładnie umyć. Z jednej zetrzeć skórkę. Połowę jednej pomarańczy wyfiletować, z pozostałych wycisnąć sok.
Na patelni rozpuścić masło, wsypać cukier, skropić sokiem z cytryny, podgrzewać aż cukier nabierze złotego koloru (nie mieszać). Natychmiast wlać sok pomarańczowy, likier i dodać skórkę, zagotować mieszając. Na patelnię z sosem wyłożyć również wyfiletowane kawałki pomarańczy. Naleśniki maczać w sosie, składać w trójkąty, ułożyć na patelni w pozostałym sosie, wlać brandy i podpalić. Podawać od razu.
Smacznego!



Złocista Kuchnia Diamant


#cukiertrzcinowy #syroptrzcinowy #diamant

9 komentarzy:

  1. Widziałyśmy takie płonące naleśniki na filmach ale w realu nikt nam takich jeszcze nie podał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, ja postanowiłam poczuć się jak gwiazda filmowa i sama sobie je podałam:)

      Usuń
  2. pamiętam, że w dzieciństwie moi rodzice często w restauracji zamawiali płonące naleśniki, by ucieszyć dzieciaki tym widokiem:) Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  3. To fantastyczna wersja naleśników która chyba nigdy mi się nie znudzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest to, co tygryski lubią najbardziej.
    Świetne wspaniałości! Ja dziś Ci je podkradam :D
    Bardzo mi się podobają te Twoje propozycje na naleśniczki niecodzienne :)
    Pozdrowionka mikołajkowe! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy może Pani zdradzić jak się podpala te naleśniki. Próbowałem sam w domu zapalniczką, nad gazem a nawet palnikiem i nie idzie je zapalić.

    Dziękuję za wskazówki.
    Florian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może problemem jest alkohol o słabej mocy %. U mnie za pierwszym razem płomień był praktycznie niewidoczny, ale płonął, bo słychać było charakterystyczne skwierczenie. Później chlupnęłam więcej brandy:) Podpalam za pomocą drewnianego patyczka (zapałki też dają radę).
      ps Pana imię mi podpowiada, że nie powinno być problemu z podpaleniem:)

      Usuń
  6. ... o alkoholu nie pomyślałem aby dodać, sprawdzę może to pomoże :)

    Florian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak;) alkohol wlewamy na patelnię, nie w siebie;)

      Usuń

Drukuj