sobota, 3 lutego 2018

Pączki ziemniaczane



Zgubiłam rękawiczki. Nie były mi podarowane, więc czułam do nich sentymentu, jaki zazwyczaj towarzyszy podobnym zgubom. Nie były specjalnie drogie, nie były nawet skórzane. Ot, zwykle, najzwyklejsze. Ale bardzo ładne i tak ciepło mnie w nich było, że od razu po wyjściu ze sklepu gdy wsadziłam rękę do kieszeni, a ich tam nie było, poczułam żal... Cóż, zdarza się. Dobrze, że to tylko rękawiczki:) 
Postanowiłam więc osłodzić sobie nieco zgubę i sięgnęłam po pączka. A z chwilę po kolejny. Czyli po jednym za każdą rękawiczkę. Milion kalorii, ale jakże pysznych... i jeszcze te śliwkowe powidła w środku... Hmmm, to może jutro warto zgubić czapkę?;) 
Pączki ziemniaczane to moje odkrycie. Nie są co prawda tak lekkie i puchate jak najlepsze pączki według naszego wielopokoleniowego rodzinnego przepisu, ale również mnie posmakowały. Ciasto jest bardziej wilgotne i dzięki temu pączki ponoć dłużej zachowują świeżość. Nie ma pojęcia, czy tak jest, gdyż u nas zniknęły już na drugi dzień.  Przepisów na paczki ziemniaczane w sieci jest całe mnóstwo (wśród niech także pączki Ewy Wachowicz, Siostry Anastazji czy Siostry Leonilli), wszystkie są podobne, ale i tak zrobiłam troszeczkę po swojemu:) Zaletą tych pączków jest to, że można je smażyć nie czekając na wyrastanie ciasta. Ja jednak zostawiłam je na 40 minut, a dopiero później formowałam pączki. Wyszły puszyste i smaczne.

Składniki (na ok 20 sztuk):
500g ziemniaków (waga nieobranych ziemniaków)
500g mąki (plus ew. do podsypywania)
40g drożdży
1/3 szklanki cukru
2 łyżki mleka
1 jajko
2 żółtka
100g masła
1 łyżka cukru waniliowego lub łyżeczka esencji waniliowej
30ml spirytusu
1 łyżka oleju do posmarowania ciasta

1 litr oleju do smażenia
słoik powideł śliwkowych do nadziania (300ml)
cukier puder do oprószenia

Ziemniaki obrać, ugotować, utłuc na gładkie pure. Dodać pokrojone w kostkę masło, wymieszać. Ziemniaki przestudzić, żeby były ciepłe.  Drożdże rozetrzeć z 2 łyżkami cukru i mlekiem, wlać do ziemniaków. Jajka roztrzepać z pozostałym cukrem, esencją, spirytusem i wymieszać z ziemniakami. Wsypać przesianą mąkę i wyrobić miękkie ciasto. Ciasto posmarować olejem, przykryć i odstawić do wyrastania na ok 40 minut w ciepłe miejsce.*
Gdy ciasto podrośnie, rozwałkować go na grubość 1cm, wycinać kółka, nakładać nadzienie i zlepiać dokładnie, formując pączek. Można nie wałkować ciasta, a po prostu odrywac kawałki wielkości małego jajka, spłaszczać w ręku, nakładać nadzienie i zlepiać.
Pączki odstawić na 10 minut. W tym czasie rozgrzać olej. Pączki wykładać na olej wyrośniętą stroną, smażyć na małym ogniu ok. 2 minut, odwrócić i smażyć jeszcze 2 minuty. Usmażone pączki wykładać na papierowy ręcznik, żeby pozbyły się nadmiaru tłuszczu.
Posypać cukrem pudrem.

*wyrastanie ciasta można pominąć. Po wyrobieniu ciasta od razu formować pączki i pozostawić je na ok 15 minut do napuszenia. Jednak wg mnie pączki z ciasta, które wyrastało, są bardziej puszyste.

Smacznego!


3 komentarze:

  1. Ziemniaczanych pączków nigdy nie jadłyśmy ale ja ostatnio zgubiłam koszulkę fitness, więc na osłodę też mi się chociaż jeden pączek należy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. takich jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji jeść takich pączków, ale myślę, że są wyśmienite! Piękne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń

Drukuj