czwartek, 9 czerwca 2016

Lemoniada z kwiatów bzu

Rozglądając się po okolicy podczas spaceru zauważyłam, że bez zaczyna przekwitać. A to oznacza, że trzeba się pospieszyć z narwaniem kwiatów na nalewkę, lemoniadę albo do dżemu truskawkowego. Co innego miałam dziś opublikować, ale skoro to już ostatni dzwonek, to podzielę się przepisem na orzeźwiającą lemoniadę z bzu. Niektórzy uważają, że jest "perfumowana", gdyż aromat kwiatów tu wysuwa się na pierwszy plan. Ale uważam, że warto - to orzeźwiający napój, który w dodatku jest całkiem naturalnie lekko gazowany. Chociaż czytałam o przypadkach, że potrafi rozsadzić butelkę, a korki zrywa niczym szampan. Z tego powodu niektórzy nazywają go szampanem z bzu:) Moja lemoniada na razie nie wybucha, ale dojrzewa spokojnie w lodówce, więc wszystko przede mną... chyba że wypiję ją szybciej, niż zdąży mocno sfermentować:)

Składniki:
10 kwiatów czarnego bzu (duże baldachy)*
2 cytryny (najlepiej ekologiczne)
1 szklanka cukru
3-4 litry przegotowanej wody

Cytryny sparzyć i dokładnie wyszorować, pokroić w plasterki.
Cukier rozpuścić w wodzie.
Z baldachów bzu nożyczkami odciąć zielone łodygi, zostawiając same kwiaty. 
Do dużego wyparzonego słoika włożyć cytryny, kwiaty bzu, zalać wodą z cukrem.
Słoik przykryć gazą i odstawić w ciepłe, słoneczne miejsce na 2-3 dni, a jego zawartość codziennie zamieszać drewnianą łyżką. Po tym czasie napój zacznie lekko fermentować, pojawi się niewielka ilość bąbelków.
Lemoniadę przecedzić przez gazę. Można ją pić od razu. A można wlać do butelek (uwaga: nie nalewamy do pełna) i wstawić do lodówki na ok 2 tygodnie, wtedy napój będzie jeszcze bardziej musujący.
Smacznego!

*Kwiaty bzu zbieramy w słoneczny dzień. Wybieramy te najbardziej rozwinięte, ale nieprzekwitłe. Mają kremowy kolor, a na pręcikach widać pyłek. Delikatnie zrywamy baldachy, nie otrzepując pyłku. Przed wykorzystaniem rozkładamy na papierowym ręczniku, żeby robaczki (jeśli jakieś są) mogły uciec:)



18 komentarzy:

  1. Uwielbiam! Jeszcze nigdy nie zbierałam świezych kwiatów. Zamiast tego używam do lemoniady syropu z czarnego bzu (z Ikei). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. syrop bardzo łatwo również można zrobić samemu. Zachęcam, póki jeszcze kwiaty są:)

      Usuń
  2. Oooo jaki fajny przepis, chętnie zrobię taki syrop

    OdpowiedzUsuń
  3. jakie cudo, ależ musi wybornie smakować:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna lemoniada, super :) Na upały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale jak efektownie w kieliszku wygląda! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Domowej takiej jeszcze nie piłam. Ciekawy pomysł! Wygląda tak pysznie i orzeźwiająco. Na ciepłe dni jaki znalazł :) Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie robię rzeczy z kwiatów czarnego bzu, raczej z owoców. W czerwcu rozglądam się skąd mogłabym wziąć zbiory owoców, bo co roku robię z nich sok. Jest bardzo czasochłonny, ale cóż dzięki niemu nie choruję w zimie. Dolewam czasami do letniej herbaty lub piję z kieliszka. Natomiast sok z kwiató kupuje, i muszę przyznać, że jest bardzo dobry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miejsce zbiorów mam upatrzone na wsi, daleko od drogi, a bzu tam wprost zatrzęsienie. I też robię sok z owoców, natomiast lemoniada to moje tegoroczne odkrycie;)

      Usuń
  8. Takiej lemoniady nie robiłam, zawsze tylko sok i potem go mieszałam z wodą. Super pomysł, zapisuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę że kwiaty bzu wiodą prym :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podoba mi się pomysł na lemoniadę :) do tej pory mieszałam sok z wodą i lodem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. teraz mogłabym pić lemoniady hektolitrami. pycha.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak na razie robiłam tylko syrop z kwiatów czarnego bzu, ale pomysł na taką pyszną lemoniadę bardzo mi się podoba :) Musi być przepyszna!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy takiej nie piłam, chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. rozważam nad posadzeniem czarnego bzu w ogrodzie :)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj