wtorek, 11 września 2018

Aromat jesien 2018

Już czuć ją w powietrzu, w chłodniejszych porankach, w żółknących liściach, w aromacie jabłek i grzybów... Jesień niebawem zapuka do naszych drzwi i rozgości w kuchni,a tymczasem zapraszam do najnowszego jesiennego numeru magazynu Aromat.

Znajdziecie w nim m.in przepisy na dania z grzybów, cieciorki, nauczycie się układać kratkę na jabłeczniku oraz będziecie mieli kilka pomysłów na dania z okazji dnia makaronu. Mój skromny udział to kolejna słodka historia, tym razem o Pavlovej.
Zapraszam do czytania i gotowania:)

 https://issuu.com/magazynaromat/docs/jesie__2018



wtorek, 28 sierpnia 2018

Grillowane brzoskwinie z jogurtem i miodem

 
Rzadko kiedy żałuję, że doba nie ma 48godzin, ale w ostatnim czasie przydałaby się każda dodatkowa godzina. I na wypieki mam mniej czasu, dlatego zadowalam się deserami na szybko. Jak chociażby te grillowane brzoskwinie z jogurtem i miodem. Do przygotowania w niecałe 10 minut i tu nie przesadzam, bo tyle to trwało u mnie od momentu rozgrzania patelni do postawienie deseru na stole. Warto chociażby spróbować, póki jeszcze są dostępne dojrzałe owoce (można również wykorzystać nektarynki), a być może po spróbowaniu zakochacie się w nich tak jak my:)


Grillowane brzoskwinie z jogurtem i miodem

Składniki:
brzoskwinie (dojrzałe, ale nie przesadnie miękkie)
jogurt grecki lub serek labneh
miód
listki mięty do dekoracji

Brzoskwinie umyć, osuszyć, przekroić na pół. Rozdzielić na połówki, pokręcając nimi w różne strony. Usunąć pestkę. Połówki owoców ułożyć na grillu lub rozgrzanej patelni grillowej przekrojoną stroną do dołu, grillować ok 5 minut na małym ogniu. Owoce powinny być ciepłe, przyrumienione od spodu, ale nie mogą się przypalić, inaczej będą gorzkie.
Zgrillowane brzoskwinie ułożyć na talerzach, na każdą połówkę nałożyć łyżkę jogurtu greckiego lub serka labneh (odcedzonego jogurtu), polać miodem, udekorować listkami mięty.
Podawać od razu.
Smacznego!



wtorek, 21 sierpnia 2018

Powidła jabłkowe

 

Gdy byłam jeszcze studentką, często podczas przerwy z koleżankami kupowałyśmy sobie pirożki. To było coś w rodzaju pączków, czyli smażone w głębokim tłuszczu bułeczki z drożdżowego ciasta z nadzieniem. Nadzienie bywało różne, słodkie i słone, a wśród najpopularniejszych były pirożki z kapustą, z jajkiem i z powidłami jabłkowymi...
Przypomniałam o nich dziś, gdy smażyłam powidła o pięknym bursztynowym kolorze, a zapach jabłek unosił się po całym mieszkaniu. O ile nie zostaną zjedzone z naleśnikami (jak zapowiedział już mąż), będą do nadziewania pączków lub rogalików. Cały proces smażenia zajął mi ok dwóch godzin, ale warto było stać z łyżką przy garnku i mieszać. A przy okazji odkryłam dla siebie kronselki. Nieco zapomniane i chyba dziś "niemodne" jabłka, które są pyszne na surowo, ale też genialnie się sprawdzają w przetworach. Powidła z kronselek wyszły tak gęste, że można je kroić nożem:) 


Powidła jabłkowe

Składniki (na 4 słoiki 350ml):
2 kg jabłek (np. kronselka, antonówka, czerwona reneta)
500g cukru
sok z cytryny

Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, zetrzeć na dużych oczkach. Przełożyć do szerokiego garnka z grubym dnem, zasypać cukrem, wymieszać i odstawić na 20 minut, żeby cukier się rozpuścił.
Garnek z jabłkami ustawić na średnim ogniu, podgrzewać ciągle mieszając, a gdy zaczną się gotować, zmniejszyć ogień i gotować do zgęstnienia. Podczas gotowania powidła należy często mieszać, żeby się nie przypaliły.
Gdy jabłka będą gęste, szkliste, wlać sok z cytryny, wymieszać i gotować jeszcze ok 20 minut.
Gorące powidła rozłożyć do wyparzonych słoików, zakręcić, odwrócić na kilka minut do góry dnem, a następnie pozostawić do ostudzenia.
Smacznego!



piątek, 17 sierpnia 2018

Suszone pomidory w oleju (do słoików)



Pogoda w ostatnim czasie dopisuje, więc korzystam ze słońca. I wcale nie chodzi mi o opalanie się i wylegiwanie na plaży. Korzystam ze słońca w celach (a jakże!) kulinarnych, a mianowicie suszę pomidory. Trochę się obawiałam, czy da radę, ale po ususzenie gruszek już nie miałam wątpliwości. Z pomidorami słoneczko również sobie poradziło. Można to zrobić też tradycyjnym dla naszego kraju sposobem, czyli susząc warzywa i owoce w piekarniku lub suszarce, ale gdy za oknem było +35 w cieniu, a każde wyjście na dwór było wyzwaniem, włączenie piekarnika nie wchodziło w grę. I tak oto mam kilka słoików cudownie pachnących i smakujących pomidorów, które niczym nie ustępują tym wprost ze słonecznej Italii:)
Zalałam je olejem słonecznikowym, ale można również wykorzystać oliwę lub inny olej roślinny. Do suszenia najlepiej się nadają pomidory odmiany Lima, ponieważ mają mało pestek i grube ścianki miąższu. Próbowałam suszyć malinowe, ale one z kolei są za bardzo mięsiste i miękkie. Dodatki do suszonych pomidorów mogą być rożne, ja wykorzystałam zioła (tymianek, rozmaryn) oraz czosnek.
Z 3 kg pomidorów wyszło mi 4 słoiczki po 250ml. 


Suszone pomidory w oleju (do słoików)

Składniki:
pomidory odmiany Lima
sól
zioła (tymianek, rozmaryn, oregano)
czosnek
olej lub oliwa

Pomidory umyć, osuszyć ręcznikiem, przekroić na pół, usunąć pestki (np. za pomocą łyżeczki).
Polówki ułożyć na blasze lub kratce przekrojoną stroną do góry, ustawić na słońcu i pozostawić do podsuszenia.
Można również wstawić blachy do piekarnika i suszyć przez kilkanaście godzin w temp. ok 60stC przy uchylonych drzwiczkach.
Gdy pomidory będą podsuszone, ale jeszcze pozostaną miękkie, posypać solą i pozostawić na kilka godzin do dalszego suszenia.
Gotowe pomidory powinny być miękkie, ale już bez soku.
Ułożyć je w słoikach, przekładając ziołami i czosnkiem.
Olej podgrzać do ok 180stC (będzie pachnieć, ale nie może się dymić), gorącym olejem zalać pomidory. Słoiki zakręcić, pozostawić do ostudzenia.
Przechowywać w chłodnym miejscu.
Smacznego!


 


wtorek, 14 sierpnia 2018

Sałatka z pomidorów z parmezanem



O ile w grudniu człowiek w 95÷ składa się z mandarynek, a w czerwcu z truskawek, to sierpień zdecydowanie jest miesiącem pomidorów. Na kromce chleba z masłem posypanym solą, w nieco staroświeckiej sałatce ze śmietaną, ponadczasowej caprese albo włoskiej panzanelli, w szakszuce na śniadanie, w orzeźwiającym hiszpańskim gazpacho albo esencjonalnej toskańskiej zupie pomidorowej (kto mnie zna, ten wie, że nie uznaję zupy z koncentratu i na wczorajszym rosole:), zapiekane całe gałązki cherry z fetą... O tej porze roku pomidory smakują najlepiej. I niech nikt mi nie wmawia, że we Włoszech lub Hiszpanii to dopiero pomidory. Oni tam w tych swoich słonecznych krajach po prostu nie wiedzą co dobre, kupując na wpół zielone pomidory do kanapek lub sałatek. Wiem, bo byłam i widziałam. I kupowałam również. Z tym że kupowalam te czerwone, które są przeznaczone na sos, sok lub gazpacho, a pani w warzywniaku pod domem po kilku dniach już wiedziała, że robimy z nich sałatki. Nasz dialog moją łamaną hiszpanszczyzną wyglądał mniej więcej tak:
- dos kilo tomates rojos, por favore. - para gazpacho? (Pani w tym momencie się uśmiecha, jakby odkryła mój obiadowo-kolacyjny plan)
- no. Para ensalada:) (w tym momencie banan na twarzy pani ustępuje miejsca zdziwieniu). Ale nawet te gazpaczowe nie smakowały tak, jak pomidory z naszego ogrodu. Nasze są słodkie, mięsiste i bardzo aromatyczne, zdecydowanie warte czekania na nie przez cały rok:)
A Wy? Też tak szalejecie za pomidorami??:)

Poniżej przepis na bardzo prostą i genialną w smaku sałatkę z pomidorami i parmezanem. Nie podaję konkretnych proporcji, bo tu liczy się jedynie połączenie smaków, i jeśli sypniecie więcej sera sałatka będzie równie pyszna. Jedynie nie należy przesadzić z solą ze względu na ser. 


Sałatka z pomidorów z parmezanem 

Składniki:
dojrzałe pomidory (wybrałam w różnych kolorach)
1 mała czerwona cebula  
ząbek czosnku
parmezan lub pecorino romano (albo inny ostry dojrzewający ser) 
świeża bazylia
oliwa  
sól
świeżo mielony pieprz 

Cebulę pokroić w cienkie piórka, czosnek posiekać. Pomidory pokroić. Warzywa przełożyć do miski, dodać listki bazylii, lekko posolić, posypać pieprzem, polać oliwą, wymieszać. Z wierzchu posypać startym na drobne wiórki serem.
Podawać z opiekaną bagietką, ciabattą. 
Smacznego!


piątek, 10 sierpnia 2018

Serniczki z mascarpone

 
Serniczki na śniadanie, podwieczorek lub kolację? Tak! Te są wyjątkowo pyszne. Wiem, wiem - piszę tak przy każdych i to prawda, że są pyszne. I myślałam, że smaczniejsze już być nie mogą, zanim nie usmażyłam te. Są delikatne, bardzo serowe, o kremowej konsystencji i z chrupiącą skórką. Serniczki z mascarpone bija wszystkie pozostałe na głowę:) Zajadałam je ze śliwkami, ale każdy inny owocowy sos, dżem lub miód również będą tu pasowały.
Bardzo zachęcam do przygotowania!



Serniczki z mascarpone

Składniki:
150g twarogu półtłustego
50g mascarpone
1 żółtko
1 łyżka mąki (lekko kopiasta)
1 łyżka cukru waniliowego
kasza manna do obtoczenia
olej do smażenia

Twaróg przetrzeć przez sito (można też użyć twarogu drobnoziarnistego). Wymieszać z cukrem, żółtkiem, mąką. Pod koniec dodać mascarpone i jeszcze raz wymieszać.
Ciasto podzielić na 6 części, uformować kule, a następnie lekko spłaszczyć (serniczki mają być grube, ok 1cm), obtaczając z obu stron z kaszy mannie.
Na patelni rozgrzać olej (ok 2 łyżek). Serniczki smażyć z obu stron na rumiano na średnim ogniu. Po usmażeniu osączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku.
Podawać na ciepło z owocami, miodem - wg uznania.
Smacznego!



wtorek, 7 sierpnia 2018

Brzoskwinie w syropie (do słoików)



Tyle owoców chyba jeszcze nie widziałam. Gałęzie jabłoni aż się uginają, gruszy wyglądają jak wierzby płaczące, a śliwki wręcz oblepiają drzewa. Młoda brzoskwinia w naszym ogrodzie też nie zawiodła. Najpierw jedliśmy do syta owoce prosto z drzewa, a teraz przyszła pora na przetwory. Zrobiłam kilka słoików dżemu oraz połówki brzoskwiń w syropie. Przydadzą się do deserów w zimie i nie będę musiała kupować w puszce. Roboty przy nich niewiele, także warto wykorzystać okazję i zrobić zapasy, bo nawet jeśli nie macie swojego drzewka, to cena na targu w tym roku też jest bardzo korzystna:)

Do przygotowania brzoskwiń w syropie lepiej wykorzystać owoce jędrne, ale już dojrzałe. Z tych bardziej dojrzałych skórka schodzi bez problemu, natomiast te twardsze należy włożyć na ok 30 sekund do gorącej wody i następnie ściągnąć skórkę (jak w przypadku pomidorów).


Brzoskwinie w syropie

Składniki (na 6 słoików 700ml):
3kg brzoskwiń
4 szklanki wody
1,5 szklanki cukru
1 cytryna (lub ok 0,5 łyżeczki kwasku cytrynowego)

Brzoskwinie obrać ze skórki, przekroić na pół, usunąć pestki. Połówki ułożyć w słoikach.
Wodę z cukrem zagotować, gotować mieszając aż cukier się rozpuści. Dodać sok z cytryny lub kwasek do smaku.
Gorącym syropem zalać brzoskwinie w słoikach, zakręcić, pasteryzować na mokro przez 7 minut (czas liczony od momentu zagotowania wody w garnku). Następnie słoiki wyjąć, ostudzić, przechowywać w chłodnym miejscu (np. w piwnicy).
Smacznego!



poniedziałek, 30 lipca 2018

Galette ze śliwkami


Powoli żegnamy lipiec. Z jego burzami, upałami, z czereśniami i jagodami, z zaćmieniem księżyca i gorącymi nocami. Muszę przyznać, że zaskoczył mnie ilością owoców i tym, jak szybko dojrzewają. Ta galette też mnie zaskoczyła. Strukturą ciasta, kruchością, smakiem i łatwością wykonania.
Proste składniki - masło, mąka, twaróg i jajko (podobnie jak w ciasteczkach gęsie łapki) pozwoliły uzyskać efekt ciasta delikatnie listkującego się, które przypomina francuskie.

Galette to rodzaj tarty, takiej prostej, rustykalnej, bez starannego wyklejania formy, z uroczo zawiniętymi brzegami i soczystym nadzieniem. Na razie wypróbowałam wersję ze śliwkami i to aż dwukrotnie w ciągu kilku dni. I powiem, że jest mega! Ale z innymi owocami również powinna pysznie smakować.

Galette ze śliwkami


Składniki:
100g twarogu
70g masła
1 żółtko
0,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
0,5 szklanki mąki np. tortowej (plus do podsypywania)

nadzienie:
500g śliwek
2 łyżki płatków owsianych
1 łyżka cukru bązowego
1 łyżka bułki tartej
szczypta cynamonu
brązowy cukier do posypania oraz do śliwek, jeśli są kwaśne

Masło i twaróg posiekać z mąką, dodać żółtko, szybko zagnieść ciasto, owinąć folią i schłodzić przez min. godzinę.
Śliwki przekroić na pół, wyjąć pestki, każdą połówkę przekroić na pół.
Płatki, bułkę tartą, cukier i cynamon wymieszać.
Ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować na grubość ok 0,5cm. Na środku równomiernie rozsypać mieszankę płatków, zostawiając ok 3-4cm brzeg. Wyłożyć śliwki (jeśli są kwaśne, posypać odrobiną cukru). Brzeg ciasta zawinąć na owoce, posypać cukrem.
Galette wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 30 minut w temp. 180stC (grzanie góra-dół lub dół+wentylator)
Podawać na ciepło np. z gałką lodów lub sosem waniliowym.
Smacznego!



poniedziałek, 23 lipca 2018

Hummus z bobu



Bob polubiłam niedawno, kilka lat temu. Nie był to kulinarny koszmar dzieciństwa, po prostu nie jadłam go wcześniej. A gdy spróbowałam, odkryłam dla siebie nowy, ciekawy smak i mnóstwo możliwości wykorzystania go w potrawach. Najprościej byłoby ugotować i podać bób z masłem i bułką tartą, ale można przecież zrobić sałatkę, jajecznicę, pierogi, zupę. Jak każde warzywo strączkowe, bób też świetnie nadaje się do przyrządzania wszelakich past, wiec ostatnio zajadamy się hummusem z bobu.
Przepis jest prosty, a przygotowanie pasty zajmuje dosłownie kilka chwil, jeśli mamy ugotowany wcześniej bób.




Hummus z bobu

Składniki:
500g bobu
2 łyżki tahini (pasty sezamowej)
3 łyżki oliwy
sok z połowy cytryny
1-2 łyżki jogurtu 
sól
pieprz
kumin
papryka słodka

Bób ugotować w lekko osolonej wodzie do miękkości (ok 10-15 minut), odcedzić, ostudzić, obrać ze skórek.
Wszystkie składniki (oprócz przypraw) umieścić w blenderze, zmiksować na jednolitą pastę. Gdyby pasta była za gęsta, podczas miksowania można dolać jeszcze trochę jogurtu. Doprawić do smaku solą, pieprzem, kuminem i papryką.
Przechowywać w lodówce.
Smacznego!


piątek, 20 lipca 2018

Letnie menu w restaracji BelEtage


Wczoraj razem w Edytą i Martą miałyśmy okazję degustować dania z nowej letniej karty w Restauracji BelEtage w IBB Grand HoteluLublinianka.
Cieszy mnie, gdy szefowie kuchni stawiają na sezonowość. Świeże warzywa i owoce, dostępne o tej porze na wyciągnięcie ręki (a nawet z własnego ogródka, jak u Szefa Kuchni Restauracji BelEtage), to składniki, które nie tylko sprawdzają się jako dodatki, ale przede wszystkim mogą odgrywać główną rolę na talerzu. Oczywiście jest możliwość zamówienia dań z karty całorocznej, ale warto jednak postawić na sezonowość.

Oczekując na zamówienie podano nam amuse-bouche, a był nim kremowy pasztet na grzance z borówkami i maliną.
Zamówiłam warzywa w tempurze z grillowanym tofu, orzechy nerkowca z sosem sojowym i czosnkowym. Chrupiące cienkie ciasto otulało świeże warzywa, które nie utraciły tej świeżości podczas smażenia. Danie smakowało zacnie, a porcja była naprawdę duża, jednak musiałam zostawić trochę miejsca na danie główne i deser.
Jako przystawkę również można zamówić zupę kurkową, tym bardziej że ilość grzybów w niej jest bardziej niż zadowalająca.
Dla przełamania smaków po przystawce podano smoothie z kiwi, pietruszki i selera naciowego. Piękny zielony kolor, orzeźwiający smak z wyraźnie wyczuwalnym selerem pozwolił oczyścić kubki smakowe przed daniem głównym.
Zamawiając danie główne miałam nie lada wyzwanie. Zastanawiałam się nad pierogami z kaczki, talerzem grillowanych mięs i warzyw z pieczonymi ziemniakami, filetem z okonia morskiego czy stekiem. Ostatecznie wybór padł na rybę. Soczyste maślane filety okonia z chrupiącą skórką smakowały doskonale, a dziki ryż i szpinak z mleczkiem kokosowym dobrze dopełniały całość. Na talerzu znalazły się również czerwone i białe porzeczki, które swoją kwasowością były świetnym dopełnieniem całości.
Marta zdecydowała się na pierogi z kaczką, szałwiowym sosem i borówkami, a wybór Edyty padł na t-bone steak z sosem mojo verde, pieczonymi ziemniakami, marynowaną papryką i pomidorkami cherry. Porcja mięsa na talerzu zdecydowanie robi wrażenie, także wielbiciele steków będą zadowoleni. 
Jako deser Szef Kuchni Artur Góra proponuje gruszkę gotowaną w winie, smażone lody w panierce migdałowej, karmelizowane śliwki z goździkami i brandy. Deser jest przepyszny! Gruszka miękka (i co ważne - nierozgotowana), aromatyczna, śliwki esencjonalne, a wypływające z panierki lody tworzą wyśmienity sos. Deser taki, że można by talerz wylizać:)
Dziękuję za pyszną ucztę!


Na pożegnanie dostałyśmy również mały prezent w postaci karty zniżkowej do restauracji dla nas i naszych czytelników. Zachęcam więc do skorzystania póki lato trwa, bo jest pysznie.
Mam dla Was 10% zniżki na dania z karty do końca sierpnia w RestauracjiBelEtage, hasło: BLOG.


IBB Grand Hotel Lublinianka
Restauracja BelEtage
ul. Krakowskie Przedmieście 56
20-002 Lublin

tel. +48 81 44 66 263

środa, 18 lipca 2018

Pełnoziarniste jogurtowe placuszki z czekoladą


Rano, gdy nigdzie się nie spieszę, pozwalam sobie na dłuższe wylegiwanie się w łóżku. Czytam książkę, snuję plany, a gdy już wstanę, otwieram wszystkie okna, by świeży wiatr i promienie słońca napełniły całe mieszkanie, a szum miasta dawał poczucie życia. Wychodzę spod prysznica, otulona miękkim puchatym ręcznikiem, pozostawiając mokre ślady stóp na podłodze…
W takie dni pozwalam sobie też na coś ekstra na śniadanie. Dziś tradycyjna owsianka ustąpiła miejsca delikatnym jogurtowym placuszkom z czekoladowymi kuleczkami w środku. Podałam je z owocami, których przecież o tej porze nie może zabraknąć na talerzu.
Jeden klik guzika kawiarki i czeka już na mnie filiżanka gęstej, aromatycznej kawy o aksamitnym smaku i finezyjnym aromacie, który zawładnie zmysłami na cały dzień. Koniecznie z mlekiem, tak jak lubię. Zamykam oczy… pierwszy łyk – zanurzam się w kawowej rozkoszy…  Delikatna, lekka jak obłok, kremowa pianka zamyka kompozycję, tworząc czystą poezję smaku...

Pełnoziarniste jogurtowe placuszki z czekoladą 

Składniki (na 2 porcje):
200ml jogurtu greckiego
1 duże jajko
1 łyżeczka cukru waniliowego
2 łyżki mąki
2 łyżki mąki pełnoziarnistej 
1 płaska łyżeczka sody
2 łyżki czekoladowych kropelek, kuleczek lub posiekanej drobno czekolady
olej do smażenia

Jogurt rozmieszać z sodą, odstawić na kilka minut. W tym czasie jajko roztrzepać z cukrem, dodać jogurt, wsypać obie mąki, wymieszać na jednolite ciasto. Jeśli ciasto będzie za rzadkie, dosypać trochę mąki (zwykłej pszennej lub pełnoziarnistej). Wsypać czekoladę i ponownie wymieszać.
Patelnię rozgrzać, wlać łyżkę oleju, zmniejszyć ogień, łyżką wykładać placuszki. Smażyć kilka minut, aż na powierzchni pojawią się pękające bąbelki. Po wyłożeniu porcji ciasta można również przykryć patelnię pokrywką i smażyć placki przez kilka minut. Odwrócić na drugą stronę, smażyć do zarumienienia.
Wyłożyć na papierowy ręcznik, żeby osączyć z nadmiaru tłuszczu.
Podawać z sezonowymi owocami, jogurtem, miodem, dżemem - wg uznania.
Smacznego! 


Drukuj