piątek, 19 listopada 2021

Swiąteczne inspiracje kulinarne

Kutia
 

Zbliża się grudzień, a to oznacza, że niebawem zaczniemy odliczanie do Świąt Bożego Narodzenia. To jedne z najpiękniejszych świąt, pełne niezwykłej atmosfery, spotkań z rodziną, obdarowywania się prezentami, a także pysznych potraw i wspólnego ucztowania przy zastawionym stole. Ten wyjątkowy klimat tworzą świąteczne dekoracje, światełka, wspólne ubieranie choinki, pakowanie prezentów.  Okres przedświąteczny oznacza również, że i w kuchni zaczyna się krzątanie, pieczenie, gotowanie, smażenie. Dlatego warto ułożyć sobie świąteczne menu już dziś i zaplanować niektóre czynności, co pozwoli na znalezienie chwili odpoczynku przed oczekiwaniem na pierwszą gwiazdkę.

Zgodnie z tradycją kolacja wigilijna składa się z 12 dań. Ta liczba nawiązuje do symboliki 12 apostołów i 12 miesięcy w roku. Tradycyjnie spożywa się potrawy postne, a wśród najbardziej typowych są:

- zupy. Do najbardziej tradycyjnych należą barszcz czerwony, zupa rybna, grzybowa, zupa migdałowa;

- pierogi, paszteciki, uszka, krokiety. Najczęściej są nadziewane grzybami z kapustą, lub samymi grzybami;

- śledzie w rożnej postaci, np. z grzybami, rodzynkami, śliwkami, z cebulą, olejem, w kształcie koreczków lub krojone;

- ryby. Choć wśród nich dominuje karp, niemałą popularnością cieszą się również inne gatunki, jak chociażby turbot czy szczupak. Przyrządzane i podawane są ryby w galarecie, faszerowane, pieczone lub smażone;

- łazanki i kluski z makiem lub kiszoną kapustą;

- kiszona kapusta gotowana z grochem lub grzybami;

- kompot z suszu;

- racuchy z jabłkami lub chałka.

W niektórych regionach podawana jest kutia, fasola ze śliwkami, pieróg lub kulebiak z kapustą, gołąbki z kaszą, 

O ile podczas kolacji wigilijnej nie spożywa się mięsa, to już w Święta Bożego Narodzenia siegamy po sprawdzone przepisy świąteczne i na stole pojawiają się m.in. pieczona gęś lub kaczka z jabłkami, pomarańczami, pieczone mięsa, pasztety, bigos, a na deser serniki, makowce, pierniki, keksy.

Niektóre z tych potraw z powodzeniem można przygotować nawet kilka tygodni wcześniej i zamrozić, jak na przykład uszka lub pierogi, krokiety. 

Teraz też jest ostatni dzwonek by nastawić ciasto na staropolski piernik, które musi dojrzewać 5-6 tygodni. Podobnie też pierniczki zaleca się przygotować wcześniej, żeby zdążyły zmięknąć przez Świętami. 

Kapusta z grzybami

 

Pierniczki alpejskie

 -- Artykuł sponsorowany --



wtorek, 9 listopada 2021

Rogale marcińskie

Rogale marcińskie

Gdy pierwszy raz spróbowałam rogali świętomarcińskich, byłam absolutnie zachwycona ich smakiem. Może dlatego że lubię wszystko z makiem i lubię ciasto półfrancuskie. Ale najprawdopodobniej dlatego, że te dwie rzeczy połączone w jednym rogalu sprawiły, że wręcz je pokochałam. Jeszcze kilka lat temu rogale na Świętego Marcina można było kupić jedynie w Poznaniu, skąd właśnie pochodzą. Tradycja wypiekania rogali, jaką znamy dziś, narodziła się w listopadzie 1891 roku. Gdy zbliżał się dzień św. Marcina, obchodzony 11 listopada, proboszcz parafii św. Marcina ks. Jan Lewicki zaapelował do wiernych, aby wzorem patrona zrobili coś dla biednych, bowiem Święty Marcin znany był ze swej dobroci i chęci pomagania biednym. Jak głosi legenda, pewnego dnia święty odwiedzając wiernych na swoim białym koniu zgubił podkowę, którą podniósł miejscowy cukiernik i na jej kształt uformował ciasto z migdałami. We mszy uczestniczył cukiernik Józef Melzer, który pracował w jednej z poznańskich cukierni. To on namówił swojego szefa, aby powrócić do tradycji. Bogatsi poznaniacy mogli kupić sobie smakołyk, a biedni otrzymywali rogale za darmo, zgodnie z intencją Świętego Marcina.

Od 2008 roku nazwa "rogal świętomarciński" została wpisana do rejestru ChNP i ChOG (Chronionej Nazwy Pochodzenia, Chronionego Oznaczenia Geograficznego). Żeby cukiernia mogła wypiekać rogale pod tą nazwą, musi uzyskać certyfikat Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego, spełniając tym samym warunki specyfikacji. 
Idealny rogal świętomarciński ma kształt podkowy lub półksiężyca, waży 200-250g, nadziany jest masą z białego maku i bakalii, polany pomadą lub lukrem i posypany orzechami. Ciasto półfrancuskie musi być składać się z 81 warstw i stanowić 60% jego wagi, 30% to nadzienie, 8% lukier i 2% orzechy. 

Jak jest u mnie? Hmmm, moje rogale nie spełniają tych wymogów, ale smakiem wcale nie ustępują certyfikowanym:) Co zmieniłam w oryginalnej recepturze? Przede wszystkim zamieniłam margarynę na masło. Zmniejszyłam ilość cukru w masie makowej oraz nieco oszczędniej polałam je lukrem (u mnie jest go o wiele mniej, niż 8%:) Efekt jest taki, że sięgając po kolejnego rogala mam trochę mniejsze wyrzuty sumienia, ale nie mogę nazwać ich rogalami świętomarcińskimi. 
 
Zanim przejdę do przepisu na rogale marcińskie, chciałabym przypomnieć o jeszcze jednej tradycji związanej z dniem Świętego Marcina. A mianowicie chodzi o to, że dawniej tego dnia tradycją było spożywanie gęsiny. Mam na blogu kilka przepisów na pieczone gęsie udka, a w tym roku zamierzam upiec gęś w całości. Inspiracji szukałam na portalu Przepisy.pl  (dokładny przepis znajdziecie tutaj) i wiem jedno - będzie pysznie:) 
 
A teraz zapraszam na rogale! 


Rogale marcińskie

Rogale marcińskie

Składniki (na ok 22sztuki):
ciasto półfrancuskie:
  • 30g drożdży
  • 400ml mleka
  • 2 jajka + 1 żółtko
  • 100g cukru
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 1 kg mąki
  • 350g masła (300g włożyć do zamrażarki)
  • szczypta soli


nadzienie:
  • 600g białego maku
  • 100g blanszowanych migdałów
  • 100g orzechów włoskich
  • 70g rodzynków + 2 łyżki rumu
  • 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 200g cukru
  • 120g miodu
  • 60g masła
  • 200g biszkoptów
  • 2 jajka + 1 białko
 
 
lukier:
  • 200g cukru pudru
  • 3-4 łyżki wody
  • sok z połowy cytryny 
  • posiekane orzechy do posypania 
 
 
Przygotować nadzienie:
Mak zalać wrzątkiem, gotować ok 30 minut, ostrożnie zlać wodę (np. przez sito), mak zmielić 3-krotnie. Orzechy włoskie i migdały rozdrobnić w młynku do kawy lub za pomocą blendera. Rodzynki zalać rumem, odstawić na 30 minut (można na całą noc), następnie razem ze skórką pomarańczową drobno posiekać. W głębokiej patelni rozpuścić masło, wsypać cukier i dodać miód, podgrzewać do rozpuszczenia się cukru, dodać bakalie i wymieszać. Dodać mak, smażyć mieszając przez kilka minut. Zdjąć z ognia i pozostawić do ostudzenia. Biszkopty pokruszyć. Dodać do masy makowej. Do masy dodać żółtka, utrzeć. Białka ubić na sztywną pianę, połączyć z masą makową. Masa nie może być za rzadka, powinna być smarowna, ale nie lejąca. Jeśli będzie za rzadka, można dodać trochę zmielonych biszkoptów.

Przygotować ciasto.
Mleko podgrzać, żeby było ciepłe (nie gorące!!). Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, dodać pół szklanki mleka, 1 łyżeczkę mąki, wymieszać i odstawić do wyrośnięcia na ok. 15 minut.
Zamrożone masło zetrzeć na tarce i włożyć do lodówki. 
50g masła roztopić i wlać do pozostałego mleka.
2 jaja i żółtko utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na jasną puszystą masę, dodać mleko z masłem, wlać rozczyn, wsypać przesianą mąkę i wyrobić miękkie ciasto.
Z ciasta uformować kulę, włożyć do miski, przykryć folią i odstawić na do wyrastania na ok godzinę. Następnie ciasto odgazować, uderzając pięścią. Ciasto przełożyć na stolnicę, rozwałkować na prostokąt 30x40cm, wyłożyć masło na 2/3 długości, zostawiając wolne brzegi po ok 2cm. Ciasto złożyć 3 razy - zaczynając od części bez masła (jak kartkę papieru), zlepić brzegi. Ciasto odwrócić o 90 stopni, rozwałkować na prostokąt, delikatnie podsypując mąką w razie potrzeby. Znowu złożyć 3-krotnie. Przykryć folią i odstawić do lodówki na 30 minut. Następnie po schłodzeniu znowu rozwałkować, złożyć, rozwałkować i złożyć, odstawić do lodówki – cały proces chłodzenia powtórzyć 2 razy.
Po ostatnim składaniu ciasto rozwałkować na długi prostokąt o grubości ok 0,5cm (wyjdzie ok 1m długości) i pokroić na przemian na trójkąty. Na każdy trójkąt nałożyć nadzienie, zrobić nacięcie u podstawy i zwinąć rogale. Rogale układać w sporej odległości od siebie na blaszce wyłożonej papierem, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 30 minut. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok. 20-25 minut w temp 180st.C. Upieczone rogale ostudzić na kratce, polać lukrem i posypać orzechami.
 
Lukier: cukier puder utrzeć z gorącą wodą i sokiem z cytryny. Gęstość lukru regulujemy dolewając wody lub dosypując pudru.  
Smacznego!
 
 

Rogale marcińskie

[współpraca]

sobota, 16 października 2021

Pieczone jabłka z nadzieniem orzechowym

Pieczone jabłka z nadzieniem orzechowym

Jesień smakuje jabłkami. Pamiętam te pieczone jeszcze z dzieciństwa. Polewane jedynie miodem lub posypywane cukrem, z pomarszczona i popękana skórką. Parzyły w palce i język, ale i tak były zjadane w mig;) Gdy teraz przygotowuję pieczone jabłka, ciągle staram się urozmaicać ich nadzienie. Najbardziej nam smakują z orzechami. Napełnione farszem jabłka układam na herbatnikach, dzięki temu po upieczeniu można je ładnie ułożyć na talerzach. 

Polecam również inne przepisy desery z jabłkiem:

Pieczone jabłka z nadzieniem orzechowym

Składniki:

  • 6 średnich jabłek o słodko-winnym smaku
  • 1 szklanka orzechów włoskich
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka żurawiny lub rodzynków
  • łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżka masła
  • sok z pomarańczy 
  • sok z połowy cytryny
  • 6 herbatników

Jabłka umyć, osuszyć, ściąć górę i wydrążyć środek. 

Orzechy zmielić, wymieszać miodem, żurawiną, cynamonem, 2 łyżkami soku z pomarańczy i cytryny. Tym farszem napełnić jabłka. 

Ułożyć w naczyniu żaroodpornym na herbatnikach, przykryć ścięta częścią.  

Na każde jabłko położyć odrobinę masła, polać sokiem z pomarańczy. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec ok 20-25 minut w temp. 190stC. W zależności od gatunku i rozmiaru jabłek czas pieczenia może być nieco dłuższy.

Po upieczeniu wyjąć w piekarnika, ułożyć na talerzach i podawać.  

Smacznego!

Pieczone jabłka z nadzieniem orzechowym 

Pieczone jabłka z nadzieniem orzechowym


czwartek, 14 października 2021

Tort orzechowo-gruszkowy

 
Tort orzechowo-gruszkowy

Tort z orzechami i gruszką bardzo pasuje na tę porę roku. Jego przygotowanie jest dość czasochłonne, ale smak warty każdej minuty spędzonej z mikserem w ręku:) 

Polecam również inne przepisy na torty z kremem:

Tort orzechowo-gruszkowy

 biszkopt:

  • 120g drobno mielonych orzechów włoskich
  • 120g mąki pszennej tortowej (typ 405)
  • 10g mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 5 jajek
  • 120g cukru
  • 1 łyżka oleju
  • 1 łyżeczka ekstraktu migdałowego

do nasączenia blatów: mocna herbata z sokiem z cytryny, likier orzechowy lub gruszkowy, woda z sokiem z cytryny (wg uznania)


Mąkę pszenną, mielone orzechy, proszek i mąkę ziemniaczaną przesiać.
Oddzielić białka od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę. Ciągle ubijając dosypywać po łyżce cukru, a następnie dodawać po jednym żółtku. Pod koniec ubijania wlać olej oraz ekstrakt migdałowy. Wsypać przesianą mąkę z orzechami, delikatnie wymieszać łyżką zgarniając ciasto z brzegów miski na środek.
Dno tortownicy (średnica 20-21cm) wyłożyć papierem do pieczenia, przelać ciasto. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 40 minut w temp. 170stC. (do suchego patyczka).
Upieczony biszkopt wyjąć z piekarnika, ostudzić, gdy będzie lekko ciepły owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na kilka godzin (można na noc). Następnie przekroić na 3 blaty.

Krem śmietanowo-serowy:

  • 400ml śmietanki 30% lub 36% (dobrze schłodzonej)
  • 200g serka labneh (może być inny serek śmietankowy (niesolony) lub mascarpone)
  • 2 łyżki cukru z wanilią
  • sok z cytryny do smaku 

Śmietankę bardzo dobrze schłodzić, ubić na sztywno, dodać cukier, serek labneh lub mascarpone, sok cytrynowy do smaku i zmiksować na jednolity krem.

Krem czekoladowy:

  • 250ml śmietanki 30%
  • 100g mascarpone
  • 100g czekolady gorzkiej albo deserowej

Czekoladę posiekać, zalać śmietanką, ciągle mieszając podgrzewać, aż czekolada się rozpuści. Śmietankę ostudzić i dobrze schłodzić (najlepiej wstawić na noc do lodówki).
Śmietankę i mascarpone wymieszać, ubić mikserem. 2 łyżki kremu odłożyć do dekoracji.

 

Żelka owocowa:

  • 3 gruszki średniej wielkości (np. konferencja)
  • 3 łyżki galaretki gruszkowej

Dno tortownicy (18cm) wyłożyć folią spożywczą (galaretka ma być mniejsza, niż tort). Gruszki obrać, pokroić w kostkę, gotować na małym ogniu aż puszczą sok i będą miękkie. Wsypać galaretkę, wymieszać, żeby galaretka się rozpuściła. 2-3 łyżki gruszek odłożyć (przydadzą się do kremu), resztę zblendować. Ostudzić, wlać do tortownicy. Wstawić do lodówki by stężała.
  

Kandyzowane plastry gruszki: gruszkę, która powinna być dość twarda, pokroić w cienkie plastry (2-3mm), np. za pomocą obieraczki do warzyw albo szatkownicy do kapusty. Każdy plaster obtoczyć w cukrze, ułożyć na blasze (wyłożonej papierem lub silikonową matą), wstawić do nagrzanego piekarnika (170stC). Piec ok 5 minut, odwrócić na drugą stronę, piec jeszcze ok 5 minut, znów odwrócić, podpiec, żeby karmel zaczął lekko się złocić. Pasterki gruszek od razu zdjąć z maty, ułożyć na kratce lub na innej silikonowej macie do wystudzenia i zastygnięcia. 
 

Składanie tortu:
Jeden blat ciasta ułożyć w tortownicy, nasączyć likierem lub mocną herbatą, zapiąć obręcz. Na ciasto wyłożyć 1/3 śmietankowego kremu i kawałki gruszek, przykryć drugim blatem, również nasączyć. Wyłożyć połowę czekoladowego kremu i zrobić z kremu niewysoki rant, położyć żelkę gruszkową, posmarować resztą czekoladowego kremu. Przykryć trzecim blatem ciasta. Ciasto nasączyć likierem. Wierzch i boki posmarować resztą kremu śmietankowego. Tort polać polewą, udekorować wg uznania kandyzowanymi gruszkami, kremem czekoladowym, kulkami czekoladowymi. Wstawić do lodówki na kilka godzin.
Smacznego! 

Tort orzechowo-gruszkowy

czwartek, 7 października 2021

Pierogi z kominkami

pierogi z kominkami

W tym roku pierwszy raz zobaczyłam kominki! I nawet nazbierałam ich tyle, że można było zrobić pierogi i trochę ususzyć na zimę. Kominki są dość charakterystycznymi grzybami, trudno je pomylić z innymi - czarne lub ciemno szare, o kształcie przypominającym trąbkę lub kwiat milinu. Rosną w lasach liściastych w kępach, zazwyczaj w jednym miejscu znaleźć można kilkanaście kęp. Inne ich nazwy to lejkowiec dęty, wronie ucho, cholewka, trąbka, lejek. Nadają się na sos, farsz do krokietów lub pierogów, można z nich ugotować również zupę, aczkolwiek będzie ona miała ciemny kolor. Ja postawiłam na pierogi i chyba słusznie zrobiłam, bo smakowały bardzo dobrze;) 

Polecam również inne przepisy na potrawy z grzybami:

 

Pierogi z kominkami

Składniki:

ciasto:

  • 3 szklanki mąki + do podsypywania
  • 1 szklanka gorącej wody
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka oleju

Przygotować ciasto: mąkę wymieszać z solą, wlać wodę, zagnieść gładkie ciasto, pod koniec dodając olej. Ciasto owinąć folią, odstawić na 30 minut.

nadzienie:

  • 1 łubianka świeżych kominków (ok 3-4 litry)
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku 
  • majeranek
  • pieprz czarny
  • sól
  • smalec gęsi lub olej

Grzyby oczyścić, dokładnie opłukać z piasku. Włożyć do osolonej wrzącej wody, gotować ok 15-20 minut, aż będą miękkie. Odcedzić, pozostawić do ostudzenia. 

Cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na smalcu, dodać posiekany czosnek i przez chwilę razem smażyć. Grzyby drobno posiekać lub zmielić na maszynce do mięsa (ja zrobiłam z siekanych grzybów). Wymieszać z cebulą, doprawić do smaku majerankiem, pieprzem, solą. 

Ciasto rozwałkować, wycinać kółka, nakładać nadzienie i zlepiać brzegi. Pierogi wrzucić do wrzątku, gotować ok minuty od wypłynięcia. Podawać np. polane masłem i posypane szczypiorkiem albo z okrasą. 

Smacznego! 

pierogi z kominkami

pierogi z kominkami


Drukuj