czwartek, 18 stycznia 2018

Kurczak pieczony na kiszonej kapuście



Słońce, mróz, śnieg - zima jak z obrazka. Dla niektórych wreszcie, dla innych mogłoby jej wcale nie być. A ja? Tęskniłam za świeżością mroźnych poranków, za skrzącym się w słońcu białym puchem, za skrzypiącymi pod nogami zaspami. Z tej okazji przydałoby się ugotować coś dobrego na obiad. Pomysł z upieczeniem kurczaka na kiszonej kapuście wydał się bardzo trafiony, a danie spełnia wszystkie zimowo-obiadowe wymagania, czyli jest gorące, sycące i smaczne, a w dodatku praktycznie samo się robi. Co ja mówię, nie tylko smaczne, ale wręcz pyszne! Bardzo polecam:)


Składniki:
1 tuszka kurczaka ok 1,5kg (najlepiej oczywiście z wolnego wybiegu)*
1 kg kiszonej kapusty
100g suszonych śliwek (można dodać kilka wędzonych)
100g suszonych moreli
1 łyżka oleju do posmarowania formy

marynata do kurczaka:
2 łyżki miodu
sok z połowy pomarańczy
1 łyżka oleju
1 łyżeczka słodkiej papryki
0,5 łyżeczki kolendry
sól
pieprz

Kurczaka podzielić na kawałki: oddzielić udka, podudzia, skrzydełka, odkroić filety (korpus można wykorzystać np. do ugotowania rosołu). Składniki marynaty wymieszać. Kurczaka polać marynata, odstawić do lodówki na kilka godzin, najlepiej całą na noc.
Żaroodporne naczynie wysmarować olejem. Kapustę opłukać, jeśli jest zbyt kwaśna. Odcisnąć, wyłożyć do naczynia na przemian ze śliwkami i morelami.
Na kapuście ułożyć kawałki kurczaka.
Naczynie przykryć pokrywką lub folia aluminiowa (folia nie powinna dotykać mięsa), wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec 50-60 minut w temp. 170stC (termoobieg), następnie zdjąć pokrywkę/folię i piec jeszcze 30 minut, aż mięso będzie ładnie zarumienione.
Podawać od razu.
Smacznego!

*można wykorzystać również pojedyncze kawałki kurczaka, np. same udka lub pałki. 



5 komentarzy:

  1. Ja też tęskniłam za śniegiem i taką prawdziwą zimą :)
    Kurczak wygląda bardzo apetycznie! Idealna propozycja na obiad :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Danie wygląda po prostu obłędnie! Do tego piękne zdjęcia :) Zapraszam do siebie po inspirację! Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj