środa, 20 czerwca 2018

Czebureki z mięsem

 

Czebureki na blogu są jednym z najczęściej wyszukiwanych przepisów, choć same w sobie wcale takie wyszukane nie są:) Niektórzy wpisują w wyszukiwarkę "ukraińskie czebureki", jeszcze inni "rosyjskie", widziałam też przeróżne wersje zapisu, np. czeburak, ciburak, czyburek. Owszem, w krajach byłego Związku czebureki są do dziś bardzo popularnym daniem, coś w stylu miejscowego fastfooda. Jednak nie wywodzą się one z kuchni ukraińskiej, tylko z krymsko-tatarskiej, a sama nazwa w języku krymsko-tatarskim brzmi çüberek i w dosłownym tłumaczeniu oznacza 'surowy pieróg'. Zapewne podróżując po krajach arabskich czy śródziemnomorskich spotkaliście pieróg pod nazwą "burek" (słyszycie to podobieństwo w brzmieniu obu wyrazów?;) W zeszłym roku w Macedonii jadłam przepyszne bureki z serem i z mięsem, w Turcji też mają podobne Su böreği czy Sigara böreği, nadziewane ziemniakami, fetą i pietruszką, kapustą czy szpinakiem.
Znane mi z dzieciństwa czebureki to proste ciasto z mąki, wody i soli, cienko rozwałkowane, nadziane mięsem, ostro doprawione, zlepione na kształt dużego płaskiego pieroga i smażone w głębokim tłuszczu. Zgodnie z tradycyjną recepturą powinno do nadzienia powinno się używać drobno siekanej baraniny i smażyć pierogi w baranim łoju. Jednak ze względu na cenę baraniny jako nadzienie powszechnie wykorzystuje się mieloną wołowinę i wieprzowinę, a czebureki smaży się w oleju.
Moje czebureki są w tej bardziej unowocześnionej wersji, czyli z wieprzowiną. Najlepiej smakują prosto z patelni, gorące, wtedy mają w środku pyszny rosołek, podobnie jak rosyjskie pielmieni czy gruzińskie chinkali. W barach najczęściej podawane są w ketchupem, chociaż ja wolę je z sosem typu tzatziki czy innym jogurtowym.
Fotografowanie czeburekow to dla mnie nie lada wyzwanie. Pomyślcie tylko: gorące chrupiące ciasto, w środku soczyste aromatyczne nadzienie i cudowny rosołek. Zapach unosi się po całym domu, w brzuchu burczy, śliniaki pracują, no bo przecież czebureki są na wyciągnie ręki, gorące... i ten rosołek w środku. Chciałoby się ugryźć chociaż kawałek, a później drugi, jeszcze jeden i jeszcze, póki nie wystygły... Ale najpierw zdjęcia. Na szybko, zaledwie kilka kadrów, bez zmiany stylizacji i dobierania propsów. Bo czekają, gorące przecież jeszcze, soczyste czebureki.



Składniki (na 10 sztuk):
ciasto:
2 szklanki mąki
150ml wody
1 małe jajko
1 łyżka masła
0,5 łyżeczki soli

farsz:
300g mięsa mielonego z łopatki lub karczku
1 cebula
3 łyżki jogurtu naturalnego (można też dodać kefir albo wodę)
ząbek czosnku
sól i pieprz do smaku
1 łyżeczka majeranku
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
olej do smażenia

Ciasto: wodę posolić, zagotować z masłem, wsypać pół szklanki mąki i wymieszać, żeby nie było grudek. Lekko ostudzić. Dodać jajko i dosypując pozostałą mąkę, wyrobić miękkie, elastyczne ciasto. Uformować kulę, włożyć do lodówki na minimum godzinę.

Farsz: cebulę bardzo drobno pokroić lub zetrzeć na grubej tarce. Do mięsa dodać jogurt, cebulę, czosnek, zioła, wszystko razem wymieszać, doprawić do smaku.

Ciasto podzielić na 10 kawałków, uformować kulki. Każdą kulkę rozwałkować na kształt koła o grubości ok. 1-2mm. Na połowę koła wyłożyć nadzienie płaską warstwą, przykryć drugą połową ciasta, dokładnie zlepić brzegi dociskając widelcem.

W szerokim garnku lub na patelni rozgrzać olej (2-3cm), wkładać czebureki, smażyć z obu stron na średnim ogniu do uzyskania złotego koloru. Po usmażeniu osączyć z nadmiaru tluszczu na ręczniku papierowym. Najlepiej smakują na gorąco.
Smacznego:)





6 komentarzy:

Drukuj