niedziela, 3 lutego 2019

Taratuszki na jogurcie

 

Wróciliśmy do domu, chciałam coś do kawy czy herbaty, szybko zagniotłam ciasto i usmażyłam taratuszki. U na instagram w stories wrzuciłam:) I tak Was wczoraj te taratuszki zaciekawiły, że dostałam kilka wiadomości z pytaniem "co to??" I to to ja rozumiem, i po to tu jestem :) Postanowiłam więc nie czekać z przepisem, żebyście też mogli sprawić sobie i bliskim trochę karnawałowej przyjemności. 
Taratuszki na blogu pojawiły się już kilka lat temu, przez ten czas podbiły niejedno serce i podniebienie. Niektórzy modyfikują przepis po swojemu, inni przepisują prawie słowo w słowo i nawet nie podają źródła, hmmm... Ale świadczy to również o tym, że rosyjskie taratuszki najzwyczajniej Polakom się spodobały i posmakowały. 
Zazwyczaj taratuszki robi się na kefirze, ale tym raze kefiru nie miałam, ale w lodówce znalazł się jogurt. I śmiało mogę powiedzieć, że wersja na jogurcie w niczym nie ustępuje tej na kefirze. Taratuszki tylko z wyglądu przypominają faworki. Są bardzo miękkie i puchate, jak racuszki lub pączki. I najlepiej smakują od razu, następnego dnia stają się bardziej twarde. Z podanych składników wychodzi ok 15 sztuk dużych puszystych taratuszków. My uwielbiamy je z dżemem lub syropem klonowym, ale ostatnio chodzi za mną gorąca czekolada do maczania ich jak churros. 

Taratuszki na jogurcie

Składniki:
200ml jogurtu naturalnego (kefiru lub zsiadłego mleka)
1 jajko
1 łyżka cukru waniliowego
1 łyżka roztopionego masła
1 łyżka spirytusu
2 szklanki mąki (plus do podsypywania)
1 łyżeczka sody
szczypta soli
olej rzepakowy do smażenia

Jogurt, jajko, sól, masło i cukier roztrzepać, wlać spirytus, wsypać przesianą mąkę z sodą. Zagnieść ciasto. Ciasto będzie dość luźne, lekko klejące. Przykryć go bawełnianą ściereczką i odstawić na 30 minut.
Stolnicę oprószyć mąką. Wyłożyć ciasto, dłońmi rozpłaszczyć na grubość do 1cm. Nożem pokroić w paski o szerokości ok 3cm i długości ok 8cm. Na środku każdy kawałek przeciąć, wywinąć ciasto - jak faworki. W rondlu rozgrzać olej (ok pól litra), wkładać ciasto po kilka sztuk (taratuszki bardzo rosną), smażyć na średnim ogniu na rumiano w obu stron. Po usmażeniu osączyć na papierowym ręczniku.
Przed podaniem posypać cukrem pudrem.
Smacznego!




6 komentarzy:

  1. nie znałam tego przepisu, ale pychota!

    OdpowiedzUsuń
  2. Do złudzenia przypominają chrust, jednak bardziej wyrośnięty :)
    Bardzo chętnie skorzystam z Twojego przepisu, mniamm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobne do chrustu chyba tylko wizualnie, ale smakowo to są zupełnie inne ciastka;)

      Usuń
  3. ciekawe, trzeba będzie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zrobiłam , pycha, zresztą ta inna wersje też , obie mam na blogu z linkami do Pani bloga
    p.s ciut zmieniłam bo chciałam wersje roślinna
    https://kuchniaalicji.blogspot.com/2019/02/taratuszki-na-jogurcie-wersja-roslinna.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie cieszą takie komentarze i eksperymenty z moimi przepisami:)

    OdpowiedzUsuń

Drukuj