piątek, 3 listopada 2017

Płatki quinoa z gruszką



Śniadanie, mistrzu! Wstawać szybko:) 
Bywa czasem, że nawet ulubiona owsianka, którą przecież można przygotować na setki sposobów,  się znudzi. I co wtedy? Wtedy sięgam po kaszę jaglaną albo płatki quinoa. Prażę gruszkę z cynamonem albo kroję inne ulubione owoce, wyciągam z lodówki słoik najlepszego domowego jogurtu (który jest tak gęsty, że można go kroić nożem), oblizuję łyżkę po maśle orzechowym... Tak wygląda moje dzisiejsze śniadanie. Zdjęcia jeszcze ciepłe;) 
Było tak dobre, że od razu postanowiłam się nim podzielić:)

Składniki (na 1 porcje):
1/3 szklanki płatków quinoa
1/3 szklanki mleka*
1/3 szklanki wody
1 gruszka
100ml jogurtu (wg gustu, ja lubię naturalny)
1 łyżka masła orzechowego
kilka miechunek
łyżeczka owoców goji
szczypta cynamonu

* można użyć 2/3szklanki mleka roślinnego, zamiast mleka krowiego i wody.

Mleko i wodę zagotować, wsypać płatki, gotować na małym ogniu 4 minuty, zdjąć z ognia, przykryć i pozostawić na kilka minut.
Gruszkę obrać, pokroić w kostkę, uprażyć z łyżka wody pod przykryciem (2-3 minuty), posypać cynamonem. Owoce miechunki przekroić na pół.
Płatki podawać z gruszką, miechunką, jogurtem, masłem orzechowym, posypane owocami goji.
Smacznego!


wtorek, 31 października 2017

Ciastka owsiane bez cukru

 

Wracam do blogowania po dłuższej przerwie. Mam nadzieję, że chociaż trochę tęskniliście za nowymi przepisami, ale też liczę na to, że aktywnie korzystaliście z przepisów wcześniej opublikowanych na blogu.
Przychodzę dziś z paczką wyjątkowych ciasteczek. Upiekłam je z płatków owsianych, daktyli, miodu oraz mąki pełnoziarnistej, nie dodając ani grama cukru, i pewnie dlatego ciągle sięgam po kolejne ciastko bez wyrzutów sumienia. Są lekko chrupiące, szczególnie na brzegach, słodkie w sam raz i bardzo smakowite:)

Polecam również inne przepisy na zdrowe ciasteczka:

Ciastka owsiane bez cukru

Składniki (na ok 25 sztuk):
150g płatków owsianych
70g mąki pszennej pełnoziarnistej
3 łyżki płynnego miodu
3 łyżki oleju kokosowego
5 dużych daktyli (dałam świeże)
1 duże jajko
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka maku
1 łyżka sezamu
2 łyżki pestek dyni
2 łyżki żurawiny
opcjonalnie: szczypta przyprawy do piernika (lub cynamonu)

Daktyle pokroić w drobną kostkę.
Miód i olej podgrzać, żeby olej się rozpuścił. Do oleju dodać jajko, roztrzepać widelcem.
Mąkę, płatki, proszek i przyprawę wyspać do miski, wymieszać. Wlać płynne składniki, dodać bakalie, wymieszać.
Zwilżonymi dłońmi nabierać kawałki ciasta wielkości orzecha włoskiego, formować kulki, następnie spłaszczać. Ciastka układać na blasze w niewielkich odstępach. Ciastka wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 15 minut w temp. 170stC aż się staną złociste.
Po upieczeniu ciastka ostudzić, zdjąć z blachy. Przechowywać w szczelnym pojemniku.
Smacznego!


wtorek, 10 października 2017

Domowy paprykarz szczeciński

 Domowy paprykarz szczeciński

Pierwsze skojarzenie, gdy słyszę słowo "paprykarz"? - szczeciński, oczywiście;) Całkiem słusznie, gdyż pod taką nazwą w 1967 roku pojawiła się konserwa rybna, produkowana przez zakład rybacki Gryf ze Szczecina. Paprykarz był racjonalizatorskim sposobem na wykorzystanie ścinków
po wykrawaniu kostki rybnej z zamrożonych bloków, a przepis bazował na afrykańskiej potrawie czop-czop, w skład której wchodziły ryby (np. pagrus - kuzyn dorady), ryż oraz pima - bardzo ostra przyprawa. Początkowo paprykarz zawierał 50% mięsa ryb z połowów afrykańskich, pomidorowy przecier sprowadzany z Bułgarii, Węgier i Rumunii, ryż, cebulę, ostrą paprykę pima, przyprawy i olej. Z czasem jednak z powodu wojny domowej w Nigerii utracono łowiska w Afryce Zachodniej i polska flota rybacka zmuszona była zmienić miejsce połowów. Wraz z kryzysem gospodarczym w latach 80-tych pogorszyła się jakoś paprykarza, często zamiast ryb dodawano do niego rybie odpady, a ryz zastąpiono pęczakiem. Mówiono wtedy, że do konserw z paprykarzem dodawano też wycofaną ze sprzedaży z powodu pasożytów rybę błękitek. W latach 90-ch na rynku spotkać można było kilka konserw pod nazwą "paprykarz szczeciński", które nie koniecznie były produkowane w Szczecinie. Natomiast od 2010 roku paprykarz szczeciński zyskał tytuł produktu tradycyjnego. 
Zapewne receptura mojego paprykarza odbiega od oryginału wymyślonego przez Wojciecha Jakackiego w 1965 roku, ale taki smak w zupełności zadowala moje kubki smakowe;) 
Słoiki z paprykarzem można zapasteryzować, taka konserwa przyda się na później, np. podczas wyjazdów. Słyszałam, że kiedyś to dopiero był paprykarz, a te dzisiejsze konserwy to już nie ten smak. Ale czy ten z dawniejszych czasów smakował tak pysznie, jak ten co sama robię?;)

Domowy paprykarz szczeciński

Domowy paprykarz szczeciński 

Składniki (na 6 słoików po 200ml):
2 wędzone makrele (ok 600g)
100g ryżu (białego lub jaśminowego)
2 cebule (ok 300g)
2 marchwi (ok 200g)
1 czerwona papryka (ok 100g)
1 nieduża papryczka chili
1 op. (500ml) przecieru pomidorowego
3-4 łyżki oleju 
1 łyżka słodkiej papryki
1 łyżeczka pieprzu ziołowego
sól
pieprz czarny

Makrelę obrać ze skóry, wyjąć dokładnie wszystkie oście.
Marchew obrać, zetrzeć na dużych oczkach. Paprykę również zetrzeć na dużych oczkach lub pokroić w drobną kostkę, chili posiekać. 
Cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na oleju. Dodać marchew i paprykę, smażyć mieszając przez kilka minut, dodać przecier pomidorowy, dusić pod przykryciem aż warzywa będą miękkie (ok 15 minut), a sos zgęstnieje. 
Ryż ugotować al dente, odcedzić, dodać do warzyw, wymieszać.
Makrelę dodać do warzyw z ryżem, całość doprawić, wymieszać. Po wystudzeniu przechowywać w lodówce.
Paprykarz można zapasteryzować: pastą wypełnić słoiki, zakręcić. Słoiki pasteryzować na mokro 30 minut.
Smacznego!


Domowy paprykarz szczeciński



piątek, 6 października 2017

Krupnik na żeberkach

 
 
Kuchnia prosto z serca domu. Taka jaką pamiętam z dzieciństwa. Bez udziwnień, ale pełna smaku, naturalnych produktów i serca włożonego w gotowanie. Krupnik zawsze będzie dla mnie zupą domową, babciną, jedząc którą uszy się trzęsą. Ugotować krupnik można na każdym rodzaju mięsa,  pewnie można nawet i bez mięsa, ale jeśli ma być po domowemu... Ja uwielbiam krupniczek gotowany na żeberkach, z kaszą jęczmienną, bo miska takiej zupy szczególnie pasuje do jesiennej aury za oknem:)

Polecam również przepisy na inne pożywne zupy:

Krupnik na żeberkach

Składniki:
500g żeberek wieprzowych
2 marchewki
1 pietruszka
kawałek selera (ok 200g)
2 średniej wielkości ziemniaki
100g kaszy jęczmiennej wiejskiej
3 liście laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
1 cebula
1 łyżka domowej vegety
sól
pieprz
pół pęczka natki pietruszki

Cebulę obrać, opalić nad ogniem.
Żeberka podzielić na mniejsze kawałki, ułożyć w garnku,  zalać zimna wodą (2,5 litry), zagotować, zbierając szumowiny. Dodać cebulę, liście laurowe i ziele angielskie oraz związane nitką łodygi natki pietruszki. Garnek przykryć. Gotować na małym ogniu ok 2 godzin, aż mięso będzie odchodzić od kości. Cebulę i łodygi pietruszki wyjąć.
Marchew, pietruszkę i seler obrać, pokroić: marchew i pietruszkę w półtalarki, seler w słupki. Wrzucić do gotującego się bulionu, gotować 5 minut, dodać kaszę, gotować 10 minut. Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę, wrzucić do zupy, gotować ok 5 minut, aż będą miękkie. Jeśli zupa jest zbyt gęsta, dolać wrzącej wody i zupę zagotować.
Zupę doprawić vegetą, solą i pieprzem. Pod koniec dodać posiekaną natkę pietruszki.
Smacznego!




wtorek, 3 października 2017

Burgery z wołowiną


Burger dla mnie nie do końca jest fastfoodem. I nie mówię tu o przygotowaniu go od podstaw - pieczeniu bułek itp. Kupiony w pierwszej lepszej budce na mieście często nie powala smakiem, a jeśli jest dobry, to jedzony w pośpiechu nie pozwala rozkoszować się całą tą jego "burgerowością". Z kolei zmawianie burgera w restauracji odbieram jak przerost formy nad treścią. Jedzeniu burgera powinna towarzyszyć pewna otoczka, jak chociażby oglądanie meczu, w sezonie spotkanie przy grillu albo wspólne gotowanie z przyjaciółmi. No i nie może być inaczej - prawdziwy burger musi być z wołowiną. Na warsztatach w Akademii Smaku Sokołów poznałam kilka trików, które sprawiają, że burgery wychodzą doskonałe. Jak już wspomniałam - wołowina się liczy. Nie może jednak być za sucha, zatem lepiej sięgnąć po kawałek z marmurkiem, żeby zawartość tłuszczyku wyniosła ok 15%. Po zmieleniu mięsa wystarczy tylko wymieszać go ręką, bez długiego wyrabiania, żeby kotlety podczas smażenia nie puchły i pozostały soczyste. Natomiast dodatki do burgerów to już indywidualna sprawa każdego smakosza;)


Składniki:
4 bułki do hamburgerów
500g wołowiny
sól
świeżo mielony pieprz

dodatki:
cebula, pomidor, ogórki konserwowe, papryka, sałata, ser, musztarda, ketchup itd.

Mięso zmielić, przemieszać ręka. Uformować 4 kotlety o grubości ok 1,5cm. Kotlety przełożyć pergaminem i włożyć do lodówki na 30 minut. Przed smażeniem oprószyć solą i pieprzem. Grillować na ruszcie lub na patelni na brązowo z obu stron (po ok 2-3 minuty).
Na ruszt można wrzucić także krążki cebuli, grillować przez pół minuty.
Bułki przekroić na pół, opiec krótko od środka na grillu.
Burgery złożyć dodając składniki wg własnego upodobania.
Smacznego!