piątek, 14 stycznia 2022

Zimne nóżki, czyli galareta


Zimne nóżki, czyli galareta

Czasem tak mam, że chodzi za mną jakiś smak, potrawa, aż w końcu muszę ją zrobić. Podobnie było w przypadku galarety wieprzowej. Miałam na nią chęć już zeszłej wiosny, ale nie mogłam się zebrać do ugotowania. Bo galareta czy też zimne nóżki to danie, które wymaga czasu. No i mam! Taką jak chciałam:) Do ugotowania wykorzystałam wieprzowe nóżki oraz golonkę, a także skrzydełka z kurczaka. Takie mieszane mięsa dają więcej smaku. Taka galareta bez problemu tężeje, nie ma potrzeby dodawać żelatyny. Wspomogłam się wolnowarem, dzięki czemu nie musiałam pilnować kuchenki, a bulion wyszedł idealnie klarowny. Oczywiście galaretę można ugotować również tradycyjnie w garnku. Oba sposoby szczegółowo opiszę w przepisie poniżej:) 

Polecam zrobić porcje na raz w miseczkach lub kubeczkach, żeby można było przełożyć ją talerze. Wiem, że niektórzy lubią galaretę z cytryną, inni wolą polać ją octem. Ja zazwyczaj jem bez tych dodatków, ale ostatnio spróbowałam z odrobiną octu cytrynowego i też smakowała dobrze:)

Zimne nóżki, czyli galareta wieprzowa
 

Zimne nóżki, czyli galareta

Składniki:

  • 2 wieprzowe nóżki
  • 1 wieprzowa golonka (dałam tylną, ok 1kg)
  • 500g skrzydełek kurczaka
  • 1 marchew
  • 1 pietruszka
  • 1 cebula
  • sól
  • 1 łyżeczka ziarnistego pieprzu 
  • 5-6 ziaren ziela angielskiego
  • 3-4 liście laurowe
  • ząbek czosnku

Nóżki i golonkę dokładnie umyć, jeśli mają pozostałości szczeciny, opalić nad ogniem, oskrobać, opłukać. Nóżki przekroić wzdłuż na pół. Mięso i skrzydełka umieścić w garnku w wolnowarze, dodać obraną marchew, pietruszkę, opaloną cebulę, przyprawy i łyżeczkę soli. Zalać wodą (ok 2 litry), żeby przykryła mięso. Garnek przykryć pokrywką, ustawić temperaturę na pozycję HIGH na 8 godzin. 

Gotowanie w garnku na gazie: mięso zalać wodą (ok 2,5 litra), zagotować, odszumować, dodać warzywa, przyprawy i sól, przykryć i gotować na małym ogniu ok 3-4h (bulion ma delikatnie mrugać), aż mięso będzie łatwo odchodzić od kości. 

Ugotowany bulion przestudzić, żeby był ciepły, wyjąć mięso, obrać je z kości i skóry (jeśli lubicie galaretę tłustą, skóry można pokroić i dodać do mięsa). Miękkie chrząstki drobno pokroić. Mięso posiekać z grubsza. Wywar przecedzić przez gęstą gazę. Odstawić do wystudzenia, a następnie zebrać z wierzchu tłuszcz. Tłuszcz można zebrać również zanurzając w lekko ciepłym wywarze miskę z lodowatą wodą, tłuszcz przyklei się do miski (należy uważać, żeby woda nie wlała się do bulionu). 

Bulion podgrzać (ma być płynny, ale nie ma potrzeby go zagotowywać), doprawić do smaku solą, pieprzem, czosnkiem. Marchew pokroić w plasterki/kostkę. 

Do miseczek włożyć mięso i marchew, zalać bulionem, pozostawić do ostudzenia, a gdy będzie zimna, wstawić do lodówki do całkowitego stężenia. 

Smacznego! 


Zimne nóżki, czyli galareta


wtorek, 21 grudnia 2021

Tort miodownik

 

Tort miodownik


Tort miodownik albo też miodowik (медовик) jest niezwykle popularny za wschodnią granicą. Składa się z kilkunastu warstw miodowego ciasta i kremu. Pamiętam jego smak jeszcze z dzieciństwa. Słodki, mięsisty, nieco ciężki za sprawa maślanego kremu miodownik nie był moim ulubionym ciastem, zawsze wolałam napoleona;) Analizując przepisy często zastanawiałam się, dlaczego w miodowniku jest tylko łyżka miodu? Albo warstwa karmelu w środku? Przecież najważniejsze jest, by podkreślić jego miodowy smak!

Być może dlatego postanowiłam poeksperymentować i upiekłam tort, który zadowolił moje kubki smakowe. Jest jeszcze bardziej miodowy, ale nie przesłodzony, lżejszy za sprawa kremu śmietanowego, a dżem z czarnej porzeczki przełamuje jego słodycz. 

I taki miodownik bardzo polecam! 

Polecam również inne przepisy na torty z kremem:

 

Tort miodownik 

Składniki:

  • 100g miodu
  • 100g cukru
  • 100g masła
  • 2 duże jajka
  • 1 kopiasta łyżeczka sody 
  • 420-450g mąki

krem:

  • 700ml kwaśnej gęstej śmietany 18%
  • 300ml śmietanki 30-36%
  • 2-4 łyżki cukru pudru
  • sok z cytryny
  • opcjonalnie: dżem porzeczkowy

 

Miód, cukier i masło rozpuścić w kąpieli wodnej(cukier ma całkowicie się rozpuścić), wsypać sodę, wymieszać, odstawić do lekkiego ostudzenia. Dodać jajka, zmiksować. Wsypać mąkę, wymieszać i pozostawić na ok 40 minut w temperaturze pokojowej, żeby ciasto wystygło. Ciasto będzie najpierw dość lepiące, po ostudzeniu zgęstnieje.

Ciasto podzielić na 10-12 kawałków (podzieliłam na 12, do przełożenia wykorzystałam 11 blatów, a ścinki i 1 cały blat pokruszyłam). Każdy kawałek ciasta rozwałkować na papierze do pieczenia, trochę podsypując mąką, na krąg o grubości ok 3-4 mm (średnica ok 17cm). Nakłuć widelcem w kilku miejscach. Piec przy temperaturze 170stC na złocisty kolor (4-5 minut).

Upieczone blaty wyrównać: np z wierzchu można położyć talerz o pasującej średnicy i równo ściąć boki. Mój tort miał 16cm średnicy. Ścinki ciasta wysuszyć w piekarniku.

Śmietanę ubić, powinna zwiększyć objętość. Śmietankę również ubić na sztywno, dodać cukier puder i sok z cytryny do smaku. Delikatnie wymieszać ze śmietaną. 

Każdy blat ciasta posmarować kremem (ok 2-3 łyżki), w kilu miejscach wyłożyć kleksy dżemu porzeczkowego. Pozostałym kremem posmarować boki tortu. Ususzone ścinki zmielić lub pokruszyć za pomocą wałka (umieścić w woreczku i wałkować, aż wszystkie będą rozdrobnione), posypać boki i wierzch tortu.

Udekorować wg uznania.

Tort pozostawić na 3 godziny w temperaturze pokojowej, następnie wstawić na noc do lodówki, żeby zmiękł. Przed podaniem wyjąć z lodówki ok 30 minut wcześniej.

Smacznego!

 

Tort miodownik


 

poniedziałek, 13 grudnia 2021

Brownie z bakaliami

Brownie z bakaliami
 

Doskonałe brownie? Tak! Właśnie takie upiekłam i chętnie podzielę się przepisem:)

Dlaczego jest doskonałe? Ponieważ ma w sobie wszystko to, co dla mnie w brownie najważniejsze. Jest ciężkie, mięsiste, lekko klejące w środku, bardzo czekoladowe i z delikatną skórką. Chrupiące orzechy i kwaskowate bakalie dopełniają jego smak, a czekoladowe kropelki sprawiają, że jest jeszcze bardziej czekoladowe;) Możecie podkręcić jego smak dodając nieco przyprawy korzennej lub startej skórki pomarańczowej, wtedy doskonale wpisze się w świąteczne klimaty.

 

Polecam również inne przepisy na czekoladowe ciasta:

 

Brownie z bakaliami 

Składniki:

  • 200g czekolady (dałam 100g mlecznej i 100g gorzkiej)
  • 150g masła
  • 3 jajka
  • 150g cukru trzcinowego
  • 1 łyżka cukru z wanilią
  • szczypta soli
  • 70g maki 
  • 35g kakao 
  • opcjonalnie: łyżeczka przyprawy do piernika
  • 100g bakalii (dałam wiśnie, żurawinę, migdały, orzechy pekan, rodzynki)
  • 50g czekoladowych kropli (lub posiekanej gorzkiej czekolady)
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. 
Czekoladę posiekać, razem z masłem rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić (ma być lekko ciepła). 
Jajka roztrzepać z cukrem i szczyptą soli na puszystą lejącą masę. Do masy jajecznej wlać czekoladę, wymieszać. 
Mąkę przesiać z kakao (i przyprawą korzenną), wsypać do masy czekoladowej. Wymieszać łyżką. Dodać bakalie i krople czekoladowe (cześć odłożyć do posypania brownie), wymieszać.
Formę do pieczenia 20x20cm wyłożyć papierem. Ciasto wyłożyć do formy, wyrównać wierzch, posypać pozostałymi bakaliami i kroplami czekoladowymi. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok 25-30 minut w temp. 170stC. Upieczone brownie powinno pozostać miękkie, wilgotne w środku, ale nie surowe. 
Wystudzić i pokroić. 

Smacznego!

Brownie z bakaliami

Brownie z bakaliami


piątek, 19 listopada 2021

Swiąteczne inspiracje kulinarne

Kutia
 

Zbliża się grudzień, a to oznacza, że niebawem zaczniemy odliczanie do Świąt Bożego Narodzenia. To jedne z najpiękniejszych świąt, pełne niezwykłej atmosfery, spotkań z rodziną, obdarowywania się prezentami, a także pysznych potraw i wspólnego ucztowania przy zastawionym stole. Ten wyjątkowy klimat tworzą świąteczne dekoracje, światełka, wspólne ubieranie choinki, pakowanie prezentów.  Okres przedświąteczny oznacza również, że i w kuchni zaczyna się krzątanie, pieczenie, gotowanie, smażenie. Dlatego warto ułożyć sobie świąteczne menu już dziś i zaplanować niektóre czynności, co pozwoli na znalezienie chwili odpoczynku przed oczekiwaniem na pierwszą gwiazdkę.

Zgodnie z tradycją kolacja wigilijna składa się z 12 dań. Ta liczba nawiązuje do symboliki 12 apostołów i 12 miesięcy w roku. Tradycyjnie spożywa się potrawy postne, a wśród najbardziej typowych są:

- zupy. Do najbardziej tradycyjnych należą barszcz czerwony, zupa rybna, grzybowa, zupa migdałowa;

- pierogi, paszteciki, uszka, krokiety. Najczęściej są nadziewane grzybami z kapustą, lub samymi grzybami;

- śledzie w rożnej postaci, np. z grzybami, rodzynkami, śliwkami, z cebulą, olejem, w kształcie koreczków lub krojone;

- ryby. Choć wśród nich dominuje karp, niemałą popularnością cieszą się również inne gatunki, jak chociażby turbot czy szczupak. Przyrządzane i podawane są ryby w galarecie, faszerowane, pieczone lub smażone;

- łazanki i kluski z makiem lub kiszoną kapustą;

- kiszona kapusta gotowana z grochem lub grzybami;

- kompot z suszu;

- racuchy z jabłkami lub chałka.

W niektórych regionach podawana jest kutia, fasola ze śliwkami, pieróg lub kulebiak z kapustą, gołąbki z kaszą, 

O ile podczas kolacji wigilijnej nie spożywa się mięsa, to już w Święta Bożego Narodzenia siegamy po sprawdzone przepisy świąteczne i na stole pojawiają się m.in. pieczona gęś lub kaczka z jabłkami, pomarańczami, pieczone mięsa, pasztety, bigos, a na deser serniki, makowce, pierniki, keksy.

Niektóre z tych potraw z powodzeniem można przygotować nawet kilka tygodni wcześniej i zamrozić, jak na przykład uszka lub pierogi, krokiety. 

Teraz też jest ostatni dzwonek by nastawić ciasto na staropolski piernik, które musi dojrzewać 5-6 tygodni. Podobnie też pierniczki zaleca się przygotować wcześniej, żeby zdążyły zmięknąć przez Świętami. 

Kapusta z grzybami

 

Pierniczki alpejskie

 -- Artykuł sponsorowany --



wtorek, 9 listopada 2021

Rogale marcińskie

Rogale marcińskie

Gdy pierwszy raz spróbowałam rogali świętomarcińskich, byłam absolutnie zachwycona ich smakiem. Może dlatego że lubię wszystko z makiem i lubię ciasto półfrancuskie. Ale najprawdopodobniej dlatego, że te dwie rzeczy połączone w jednym rogalu sprawiły, że wręcz je pokochałam. Jeszcze kilka lat temu rogale na Świętego Marcina można było kupić jedynie w Poznaniu, skąd właśnie pochodzą. Tradycja wypiekania rogali, jaką znamy dziś, narodziła się w listopadzie 1891 roku. Gdy zbliżał się dzień św. Marcina, obchodzony 11 listopada, proboszcz parafii św. Marcina ks. Jan Lewicki zaapelował do wiernych, aby wzorem patrona zrobili coś dla biednych, bowiem Święty Marcin znany był ze swej dobroci i chęci pomagania biednym. Jak głosi legenda, pewnego dnia święty odwiedzając wiernych na swoim białym koniu zgubił podkowę, którą podniósł miejscowy cukiernik i na jej kształt uformował ciasto z migdałami. We mszy uczestniczył cukiernik Józef Melzer, który pracował w jednej z poznańskich cukierni. To on namówił swojego szefa, aby powrócić do tradycji. Bogatsi poznaniacy mogli kupić sobie smakołyk, a biedni otrzymywali rogale za darmo, zgodnie z intencją Świętego Marcina.

Od 2008 roku nazwa "rogal świętomarciński" została wpisana do rejestru ChNP i ChOG (Chronionej Nazwy Pochodzenia, Chronionego Oznaczenia Geograficznego). Żeby cukiernia mogła wypiekać rogale pod tą nazwą, musi uzyskać certyfikat Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego, spełniając tym samym warunki specyfikacji. 
Idealny rogal świętomarciński ma kształt podkowy lub półksiężyca, waży 200-250g, nadziany jest masą z białego maku i bakalii, polany pomadą lub lukrem i posypany orzechami. Ciasto półfrancuskie musi być składać się z 81 warstw i stanowić 60% jego wagi, 30% to nadzienie, 8% lukier i 2% orzechy. 

Jak jest u mnie? Hmmm, moje rogale nie spełniają tych wymogów, ale smakiem wcale nie ustępują certyfikowanym:) Co zmieniłam w oryginalnej recepturze? Przede wszystkim zamieniłam margarynę na masło. Zmniejszyłam ilość cukru w masie makowej oraz nieco oszczędniej polałam je lukrem (u mnie jest go o wiele mniej, niż 8%:) Efekt jest taki, że sięgając po kolejnego rogala mam trochę mniejsze wyrzuty sumienia, ale nie mogę nazwać ich rogalami świętomarcińskimi. 
 
Zanim przejdę do przepisu na rogale marcińskie, chciałabym przypomnieć o jeszcze jednej tradycji związanej z dniem Świętego Marcina. A mianowicie chodzi o to, że dawniej tego dnia tradycją było spożywanie gęsiny. Mam na blogu kilka przepisów na pieczone gęsie udka, a w tym roku zamierzam upiec gęś w całości. Inspiracji szukałam na portalu Przepisy.pl  (dokładny przepis znajdziecie tutaj) i wiem jedno - będzie pysznie:) 
 
A teraz zapraszam na rogale! 


Rogale marcińskie

Rogale marcińskie

Składniki (na ok 22sztuki):
ciasto półfrancuskie:
  • 30g drożdży
  • 400ml mleka
  • 2 jajka + 1 żółtko
  • 100g cukru
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 1 kg mąki
  • 350g masła (300g włożyć do zamrażarki)
  • szczypta soli


nadzienie:
  • 600g białego maku
  • 100g blanszowanych migdałów
  • 100g orzechów włoskich
  • 70g rodzynków + 2 łyżki rumu
  • 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 200g cukru
  • 120g miodu
  • 60g masła
  • 200g biszkoptów
  • 2 jajka + 1 białko
 
 
lukier:
  • 200g cukru pudru
  • 3-4 łyżki wody
  • sok z połowy cytryny 
  • posiekane orzechy do posypania 
 
 
Przygotować nadzienie:
Mak zalać wrzątkiem, gotować ok 30 minut, ostrożnie zlać wodę (np. przez sito), mak zmielić 3-krotnie. Orzechy włoskie i migdały rozdrobnić w młynku do kawy lub za pomocą blendera. Rodzynki zalać rumem, odstawić na 30 minut (można na całą noc), następnie razem ze skórką pomarańczową drobno posiekać. W głębokiej patelni rozpuścić masło, wsypać cukier i dodać miód, podgrzewać do rozpuszczenia się cukru, dodać bakalie i wymieszać. Dodać mak, smażyć mieszając przez kilka minut. Zdjąć z ognia i pozostawić do ostudzenia. Biszkopty pokruszyć. Dodać do masy makowej. Do masy dodać żółtka, utrzeć. Białka ubić na sztywną pianę, połączyć z masą makową. Masa nie może być za rzadka, powinna być smarowna, ale nie lejąca. Jeśli będzie za rzadka, można dodać trochę zmielonych biszkoptów.

Przygotować ciasto.
Mleko podgrzać, żeby było ciepłe (nie gorące!!). Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, dodać pół szklanki mleka, 1 łyżeczkę mąki, wymieszać i odstawić do wyrośnięcia na ok. 15 minut.
Zamrożone masło zetrzeć na tarce i włożyć do lodówki. 
50g masła roztopić i wlać do pozostałego mleka.
2 jaja i żółtko utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na jasną puszystą masę, dodać mleko z masłem, wlać rozczyn, wsypać przesianą mąkę i wyrobić miękkie ciasto.
Z ciasta uformować kulę, włożyć do miski, przykryć folią i odstawić na do wyrastania na ok godzinę. Następnie ciasto odgazować, uderzając pięścią. Ciasto przełożyć na stolnicę, rozwałkować na prostokąt 30x40cm, wyłożyć masło na 2/3 długości, zostawiając wolne brzegi po ok 2cm. Ciasto złożyć 3 razy - zaczynając od części bez masła (jak kartkę papieru), zlepić brzegi. Ciasto odwrócić o 90 stopni, rozwałkować na prostokąt, delikatnie podsypując mąką w razie potrzeby. Znowu złożyć 3-krotnie. Przykryć folią i odstawić do lodówki na 30 minut. Następnie po schłodzeniu znowu rozwałkować, złożyć, rozwałkować i złożyć, odstawić do lodówki – cały proces chłodzenia powtórzyć 2 razy.
Po ostatnim składaniu ciasto rozwałkować na długi prostokąt o grubości ok 0,5cm (wyjdzie ok 1m długości) i pokroić na przemian na trójkąty. Na każdy trójkąt nałożyć nadzienie, zrobić nacięcie u podstawy i zwinąć rogale. Rogale układać w sporej odległości od siebie na blaszce wyłożonej papierem, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 30 minut. Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec ok. 20-25 minut w temp 180st.C. Upieczone rogale ostudzić na kratce, polać lukrem i posypać orzechami.
 
Lukier: cukier puder utrzeć z gorącą wodą i sokiem z cytryny. Gęstość lukru regulujemy dolewając wody lub dosypując pudru.  
Smacznego!
 
 

Rogale marcińskie

[współpraca]